Altair z sekundy na sekundę czuł coraz większą ulgę. Po około dwóch minutach jego żebra zrosły się, jednak nadal musiał uważać, ponieważ w każdej chwili mógł odnowić złamanie. Wstał, popatrzył na króla, wyrzekł szybkie, lecz szczere "dziękuję" i ruszył dalej do walki. Jego pierwszym przeciwnikiem był obcy z włócznią. Przybysz wykonał szybkie pchnięcie w kierunku Altaira, ten jednak uskoczył na bok wykonując unik. Ponowne pchnięcie również zakończyło się fiaskiem, ponieważ wojownik złapał włócznię, po czym szybko przebiegł w stronę obcego i wyrzeźbił mu kilka kształtnych "x" na klatce piersiowej, wszystko zakończył mocnym kopnięciem w brzuch. Za sobą usłyszał ryk trolla, który walczył z grupą Draconów. Było ich trzech, wszyscy mieli miecze. Altair postanowił im pomóc, podbiegł do napastnika, który stał do niego tyłem i wbił mu miecz w bardzo czułe miejsce - w odcinek piersiowy kręgosłupa. Ostrze - niestety - zostało wyszczerbione na twardych kościach bestii i tylko lekko uszkodziło kręgosłup. Troll zawył z bólu, odwrócił się i zamachnął wielką maczugą na Altair'a. Ten padł na ziemię obok, kiedy troll ponownie podniósł maczugę. W tym momencie trzech draconów wbiło mu miecz pod klatkę piersiową, w kierunku serca. Zachwiał się, upuścił maczugę do tyłu (zabijając kilku obcych i draconów walczących tam), lecz nadal walczył, jednak był już pozbawiony większości sił. Wtem Altair, kiedy troll chciał go uderzyć, przebiegł mu między nogami wbijając miecz w udo. Bestia zawyła i kiedy schyliła się próbując chwycić Altaira, wszyscy trzej draconi wbili jej miecze w łeb - niestety, nie byli w stanie ich wyciągnąć.
- Nie żyje? - spytali wszyscy na raz.
- Nie - powiedział Altair uważnie przypatrując się draconom, miał wrażenie, że wszyscy wyglądają identycznie - nie macie broni... co teraz zrobicie?
- Nie martw się, ja i on - mówił wskazując jednego z draconów - weźmiemy w dłoń swe łuki, a nasz trzeci brat znajdzie miecz wśród martwych. A jak możemy ci się odwdzięczyć za pomoc?
- No cóż, osłaniajcie mnie, kiedy będę skórował bestię.
Do trzech braci dołączyło jeszcze dwóch, jednak wyglądali inaczej. Byli uzbrojeni w miecze dwuręczne. W czasie, gdy walczyli wokół zwłok trolla, Altair naciął nadgarstki o kostki bestii, po czym rozpoczął ściągać skórę. Wszystko trwało kilka minut, po czym skóra była gotowa.
- Dobra! Teraz lećmy do tego behemota, tam! - mówił wskazując martwą bestię - powaliłem go wcześniej.
Altair trzymając w obu rękach skórę trolla (jeden z draconów niósł jego miecz) przebiegł pod zwłoki behemota. Gdy je również oskórował, rzucił obie skóry na ziemię i obiecał sobie, że weźmie je gdy będzie wracał.
(zbieram skórę trolla i skórę behemota [i zostawiam na ziemi])