- Na kaca najlepsza jest praca tak mawiają w rodzinnej kopalni. Na kilka sekund się wyłączył, przypominając stare dzieje, ale niemal łezka w oku się pojawiła, i wtedy się otrząsnął, powracając do głównego wątku dotyczącego specjalnych właściwości krwi wampirzej. Dlatego również posłużył się szeptem, bo wampirek i tak wszystko wyłapie. - Widzę, że mało tobie polowań na wampiry? Uśmiechnął się szeroko, bo jakoś nie miał w zwyczaju ich lubić. - Jednak radzę pamiętać, że ilość wykorzystań takiego "leczenia"- tutaj zrobił tak zwany cudzysłów palcami - ma swoje ograniczenia....- urwał na chwilę, bo coś nikczemnego mu przyszło na myśl, ale co tam warto to powiedzieć. - Ha! Wrzasnął i uderzył dłonią w stół. - Chcesz sobie zrobić armię ćpunów czy raczej zombich? Parsknął śmiechem szaleńca, ale każdy wiedział, że taki scenariusz może mieć miejsce! Dlatego, że nawet władcy tracą czasem rozum. Cała rozmowa wyjątkowo się kleiła i nawet zainteresowała brodacza, lecz zawsze musi coś wyjść nie tak, bo tancerka sobie zrobiła, przechadzkę po stolikach, zgarniając napiwki i los chciał, że stanęła tuż obok najlepiej wyglądających postaci! Zbroje rzeczywiście musiały zrobić wrażenie, bo kobita kusząco się teraz kręciła i krasnolud nie miał serca, by nie rzucić jej parę grzywien skoro król skąpca, zamknął się w kapturze. Kiellon sięgnął po mieszek z grzywnami, z którego wyciągnął całe 50 grzywien! Brodacz dotknął jej łuskowatej dłoni i pierwszy raz poczuł coś ciekawego, gdyż jakoś nigdy nie miał okazji dotykać czegoś poza skórą. - Hymmm...- znów się zamyślił - interesujące- dodał i zostawił w jej bądź, co bądź delikatnych łapkach grzywny. - Tylko na głupoty nie wydaj. Pomachał jej stanowczo palcem, by po chwili uśmiechnąć się dość przyjaźnie.
12429g - 50g = 12379g