Autor Wątek: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy  (Przeczytany 19448 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #140 dnia: 04 Maj 2015, 10:08:23 »
Dostrzegła niewielki ruch, na który anioł musiał poświęcić zapewne dużo energii. Zaczął powoli się budzić i odzyskiwać przytomność. ÂŻył. Bardzo chciał coś powiedzieć, użyć więcej siły ale... był za słaby. Szarpnął tylko lewą ręką, przynajmniej dając nadzieję.
Eve czuła potworną bezsilność. Najgorsze z uczuć jakie mogą towarzyszyć człowiekowi, szczególnie gdy nie może pozwolić sobie na porażkę. Jednocześnie była też zdenerwowana, dłonie jej drżały. Wzrokiem szukała niebezpieczeństw, kolejnych wizji demonów, magicznych istot czyhających gdzieś w tutejszych ciemnościach.
-Dobra Fun, musimy cię jakoś stąd wydostać...- mruczała do siebie, chcąc zmobilizować się do jakiegoś myślenia. Oglądała te głupie kajdany, szukała sposobu jak się ich pozbyć. Na magię nie było co liczyć- tu nie ma "zasięgu". -Zraz coś wymyślimy... Chcesz się napić?- mówiła, teraz już wyraźniej, kierując słowa do niego. Przysiadła na kolanach przed nim i uniosła lekko głowę, by nie zwisała tak bezradnie. Doprawdy, Fun wyglądał jak torturowany skazaniec, czekający na wyrok śmierci. -Fun, musisz mi pomóc... Magia tu nie działa; jak wydostać cię z tych kajdan?- pytała, choć nawet nie wierzyła w to, że Funeris przemówi. Lecz miała nadzieję, że jej głos doda mu wiary i będą mieli szansę wydostać się stąd. Nie wiedziała nawet, na ile może sobie pozwolić, czy jest tu względnie bezpieczna. -Już, już... próbuję coś wymyślić...- starała się by rosnąca rozpacz w jej głosie nie była słyszalna.
« Ostatnia zmiana: 04 Maj 2015, 10:10:24 wysłana przez Evening Antarii »

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #141 dnia: 04 Maj 2015, 10:45:25 »
Anioł nie odpowiedział. Jego ręce były uwięzione w kajdanach, które miały barwę przypominającą czarną rudę, lecz na pewno nie były z niej wykonane. Chyba, że była to jakoś inaczej przetopiona ruda, ponieważ połyskiwała na jakiś inny sposób. Widziany przed momentem gdzieś wcześniej. W tej dziwnej bulgoczącej sadzawce na środku pomieszczenia. W oktagramie.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #141 dnia: 04 Maj 2015, 10:45:25 »

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #142 dnia: 04 Maj 2015, 11:17:56 »
Dziewczyna łatwo się irytowała. Może nie okazywała tego często, ale tak w istocie było. Często zachowywała to tylko dla siebie.
Dobra, skup się Eve, jeszcze raz. Po prostu za bardzo skupiłaś się na Funerisie... - starała się coś wykombinować. Nie tu leżało rozwiązanie. Kajdany imitowały czarną rudę, wykonane były jednak z czegoś innego. Odeszła na chwilę od anioła, by cofnąć się do oktagramu, bo była to najdziwniejsza rzecz w całej tej sali. Umieszczona w kamiennym basenie ciecz nie miała zapachu, lecz bulgotała. Obeszła wokół cały ten dziwny kształt oglądając go dokładnie od dołu do góry, raz po raz zaglądając do środka.

Offline Razjel

  • NPC
  • ***
  • Wiadomości: 16
  • Reputacja: 17
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #143 dnia: 04 Maj 2015, 11:22:58 »
Pytanie było krótkie i zwięzłe: - Czy zanurzyłabyś się w samą Otchłań, by go z niej wyciągnąć?

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #144 dnia: 04 Maj 2015, 11:48:21 »
Lucas obejrzał się szybko za siebie. Coś za nim upadło, a rycerz nie wiedział co się stało. Od razu sięgnął po buzdygan i przygotował się na ewentualną walkę.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #145 dnia: 04 Maj 2015, 11:51:44 »
Jedno spojrzenie na Funerisa, jedno w bulgoczącą zawartość oktagramu. Byłaby do tego zdolna? To i tak były chore wizje, imaginacje. Jej ewentualna śmierć też nie będzie do końca realna. - Jaką mam pewność że puścisz go wolno?!- zawołała w przestrzeń.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #146 dnia: 04 Maj 2015, 12:05:53 »
Lucas obrócił się i zobaczył, że Derek i Palmer leżą na posadzce. Spod ich hełmów unosił się delikatny dym, a w powietrzu zaczął unosić się zapach nieznośnej spalenizny drażniącej powonienie. Kula światła, którą podtrzymywał paladyn, właśnie, z lekkim opóźnieniem, rozpłynęła się w powietrzu. Korytarz szeroki na niewiele ponad pięć metrów nieco przygasł blaskiem, lecz Lucas ciągle podtrzymywał swoje źródło światła, tak samo jak stojący na przeciwko niego Funeris. Funeris, który stał z rozłożonymi rękami, w których tlił się blask po dwóch pociskach esencji wysłanych z dwóch dłoni. Tylko nieco bardziej czerwonych, jakby mniej boskich, bardziej pierwotnych i trącących złem. Te dwie postacie dzieliła odległość równa szerokości korytarza.



Nikt się nie odezwał, z nieba nie spadła karteczka z odpowiedzią, a z zakamarków nie wyszedł żaden demon, by wyśmiać Evening w twarz. Po prostu nic się nie stało.

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #147 dnia: 04 Maj 2015, 12:19:16 »
Funeris znów odleciał. Lucas właśnie po to tutaj był, żeby pilnować swego przyjaciela. Nie pozwoli na więcej ofiar, bo Funeris był Aniołem i to zamierzał mu powiedzieć. Powiedzieć kim tak naprawdę jest. A ta siła nie ma nad nim władzy.
- Przyjacielu, spójrz na mnie. - zaczął Lucas - Kogo widzisz? Widzisz Lucasa Paladina. Twojego brata w służbie boskiemu Zartatowi. Widzisz Twoje dziecko, które jako Anioł otaczasz opieką. Słyszysz? Jesteś Aniołem! Aniołem Zartata! ÂŻadna demoniczna moc nie ma nad Tobą władzy. Bo jesteś ponad nią, bo miłość Zartata do Ciebie, Bracie jest ponad tą mocą. Funerisie Venatio, pokonaj tę siłę! Aenye! - Lucas wolał też nie dmuchać na zimne i natychmiast oślepił Funerisa. To pozwoli mu jeszcze silniej dotrzeć do jego świadomości. - Walcz z tym Funerisie. Twa narzeczona walczy o Ciebie, Twój przyjaciel walczy o Ciebie. Ty musisz teraz zawalczyć o nas. I zwyciężysz!

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #148 dnia: 04 Maj 2015, 12:28:34 »
Lucas nieco zapomniał, że jego łączność z Zartatem zostało mocno nadszarpana. Nie czuł wszechogarniającej obecności Pana ÂŚwiatła, więc rzucanie zaklęć, które umożliwiała mu właśnie boska obecność, było utrudnione. Podtrzymywał właśnie zaklęcie światła i po prostu nie miał wystarczającej siły, by rzucić następny czar. W efekcie ani nie oślepił Funerisa, ani nie utrzymał kuli nad głową, która rozpłynęła się w powietrzu. Teraz jedynym źródłem widoczności była energia pulsująca nad postacią stojącą naprzeciwko mściciela. Postać ta wystudiowanym do perfekcji ruchem dobyła miecza.
- Skąd pewność, głupcze, że jestem tym, kim chcesz, żebym był? - powiedział jakże znajomym przecież głosem.

//Funeris ma statystki... moje. Do zobaczenia w mojej KP. Ty masz tylko 1 inkantację do wykorzystania. Walka jak z mini bossem, opisujesz jedynie swoje poczynania, nie przeciwnika. Jeżeli oczywiście chcesz doprowadzić do konfrontacji. Pole do popisu masz szerokie.

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #149 dnia: 04 Maj 2015, 12:34:10 »
Lucas trzymał buzdygan w dłoniach. Abominacja Funerisa nie zapomniała chyba, że podobno jak on, Lucas potrafił po mistrzowsku posługiwać się tym typem broni, w rezultacie walka przeciwko mścicielowi może nie wyjść mu na dobre. Rycerz nie okazał przerażenia, strachu, zwątpienia, zwyczajnie nie wolno mu było. Musiał ratować przyjaciela.
- Myślisz, że się Ciebie boję? - żwawo odpowiedział Lucas - Nie jesteś Funerisem. I nigdy nie będziesz. Jesteś żałośnie skomlącą parodią wielkiego Anioła. Przyjacielu, jeśli mnie słyszysz, zwalcz to zło w sobie. Ja jestem z Tobą.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #150 dnia: 04 Maj 2015, 12:53:06 »
- Nie, nie jestem Funerisem. I nigdy nie byłem. Powłokę stworzyć nie trudno, gorzej było z pozyskaniem cząstki jego świadomości, by wszystko było wiarygodne. - Jego lewa ręka powędrowała tak niesamowicie szybko do przodu, że Lucas nawet nie zdążył zareagować.
Mściciel znalazł się na polanie, leżał. Wokół zieleniła się trawa, wpadała mu do uszu i smagała twarz. Niebo nad jego głową raziło nieskazitelnym błękitem, słońce świeciło mocno, zajadle, stojąc w najwyższym punkcie. Lucas czuł, że jest mu ciepło, chociaż jeszcze nie gotował się w swojej zbroi. Mógłby tak leżeć jeszcze długo, delektując się tą sielanką, lecz po ziemi poniosło się drżenie. Jakieś odległe okrzyki, rżenie. Wreszcie, jakby wcześniej wyrzucał sobie ten odgłos z głowy, usłyszał bicie polowych bębnów. Wielkie, przygotowywane na wojnę. Z jego prawej strony wystrzeliła armata. Potem druga i trzecia. Z lewej niósł się przytłumiony śpiew jakiejś religijnej pieśni.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #151 dnia: 04 Maj 2015, 14:15:43 »
Odpowiedziała jej cisza, więc nie pozostawało jej nic innego jak wskoczyć do oktagramu. Cokolwiek było w środku było tylko wyobrażeniem, to, co ją otaczało, też nie był prawdziwe.
Ręce złączyła wysoko nad głową, stanęła na kamiennej krawędzi i... skoczyła. Jeśli to był jedyny sposób na wydostanie Funerisa i siebie, to nie powinna tego żałować.  Zignorowała strach i zdrowe zmysły, nakazujące jej szukać wyjścia w inny sposób. Musiała przemóc instynkt, zrobić coś sprzecznego z rozsądkiem.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #152 dnia: 04 Maj 2015, 19:42:58 »
Evening wskoczyła. Zdawało jej się, że ta bulgocząca ciecz nie ma gęstości. Panna Antarii po prostu spadała w dół, chociaż czuła, że ciało ma mokre. Mogło się wydawać, że naprawdę spada w Otchłań. W ciemną, mroczną, niezbadaną i po prostu śmiertelnie niebezpieczną. Pod sobą ujrzała jednak jakby... taflę morza. Wzburzonego, z wielką ilością małych punktów. Wreszcie uderzyła w nią i znalazła się kilka metrów pod powierzchnią. Wokół panowały ciemności, była noc, a słona woda była wręcz okropnie zimna. Wokół niej pływały, a raczej unosiły się, martwe ciała. Wszędzie widać było szczątki jakiegoś statku. Zastawa, meble, ubrania lub po prostu odłamki. Niektóre szły na dno tak szybko jakby były wykonane z jakiegoś metalu. Evening szybko kończyło się powietrze.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #153 dnia: 04 Maj 2015, 20:19:34 »
//ÂŁoo *-*


Uczucie, jakie towarzyszyło spadaniu, trudno było porównać do czegokolwiek. Gęstość cieczy była znikoma, Eve czuła się niemal jak w zwykłym powietrzu, jednak doświadczenie to było dziwne i tak niespotykane, że sama dokładnie nie wiedziała jak to się stało. Magia. W tym czasie była to odpowiedź na wszystkie pytania. Nie miała też wrodzonej dociekliwości, a takie wytłumaczenie w pełni jej wystarczało.
Spadała... do głębi morza. Wkrótce znalazła się w nim, w ciemnej toni, zimnej wodzie, otoczona przez nocne nieprzeniknione niebo. Wśród ciał i szczątków statku, mebli, rzeczy niegdyś używanych przez pasażerów.
Wypłynęła na powierzchnię i wzięła haust powietrza.  Wtedy też poczuła jak bardzo jest jej zimno, całe ciało ma pokryte gęsią skórą, i jeśli w niedługim czasie nie ogrzeje się - może jej grozić poważne wyziębienie. Musiała mocno się zmuszać by pobudzić zesztywniałe mięśnie do pracy, a przy okazji omijać trupy. Czuła nieprzyjemne kłucie igiełek na całym ciele, spowodowane zimnem.
Wzrokiem odszukała czegoś, czym mogłaby sobie pomóc. Jakieś drewniane drzwi, część statku... Dopiero wtedy mogła zacząć zastanawiać się co tu się stało i co dalej. Ufała swoim umiejętnościom pływackim, lecz szybko się męczyła, gdy zimna woda wysysała z niej energię.
Wypróbowała też, czy działa tutaj chociaż telekineza. Spróbowała przyciągnąć do siebie jakiś odłamek dryfujący przed nią.
« Ostatnia zmiana: 04 Maj 2015, 20:23:17 wysłana przez Evening Antarii »

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #154 dnia: 04 Maj 2015, 20:57:37 »
Evening ujrzała setki, jeśli nie tysiące ludzi. Stłoczeni na małej przestrzeni, wrzeszczący, skamlący, walczący o życie. Ale przede wszystkim umierający. Każdy z nich ubrany był w jakiś dziwny i niespotykany strój, który przypominał jakąś białą, grubą kamizelkę; zdawał się w ogóle nie pasować do tego, co panna Antarii widywała na co dzień - na salonach, na ulicy, czy nawet w rynsztokach. Oprócz bliżej nieartykułowanych krzyków przez chłodne powietrze przeciskały się konkretniejsze słowa. Wypowiadane były jednak w jakiś dziwnym, mocno niezrozumiałym języku. Sama pewnie by chętnie zaklęła w jednym z tych dialektów, gdyż telekineza nie zadziałała. Nie poczuła nic, żadnej reakcji, odzewu, jakby magia w ogóle nie istniała. Z rezygnacją spojrzała w niebo. Pięknie czarne, poprzetykane nieznośnie jasną paletą gwiazd, które mieniły się niczym diamenty. Tuż obok księżyc. Jeden, wielki, srebrzysty. Poprzetykany jakimiś ciemniejszymi plamkami, w ogóle nie przypominał żadnego z tych, które widywała na co dzień. Podążając wzrokiem za wielką kulą wiszącą na neibie Evening ujrzała coś, co chyba zakwalifikuje jako najbardziej niesamowitą rzecz ujrzaną w całym swoim życiu. Wielki niczym wieś, masywny niczym smok, przerażający i piękny jednocześnie... statek. Właśnie tonął. Zanurzał się w bezkresnych wodach tego zimnego morza, stojąc pionowo, znikając w otchłani. Był złamany mniej więcej w połowie. Jego przednia część znajdowała się już w sporej części pod taflą wody, ciągnąc za sobą rufę i stawiając ją na sztorc. Dwa wielkie maszty, wieże niemalże, które wyrastały z pokładu znajdowały się teraz poziomo. Czerwono-czarno-biały okręt był niesamowity. Musiał mieć pewnie ze trzysta metrów długości, może nieco mniej. W krzyku ludzi schodził sumiennie na miejsce swojego ostatniego spoczynku. Evening nawet nie zwróciła uwagi na to, że nie miał żagli, że spod rufy wystawał mu jakiś potężny, dziwny ster, jakby poskręcane koło, które nieco przypominało łopatki wiatraka.
- Heeeelp! Heeeelp! Someone heeelp me! I don't fucking want to die heeere! I neeeeed heeeeelp! - darł się ktoś znajdujący się za nią. Baran, który ledwo zmieścił się w swoją białą kamizelkę, taki był gruby.
« Ostatnia zmiana: 05 Maj 2015, 01:46:44 wysłana przez Funeris Venatio »

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #155 dnia: 05 Maj 2015, 10:17:03 »
Eve chyba znienawidzi kąpiele w morzu na jakiś dłuższy czas… Z zimna zaczęła szczękać zębami, z ust leciała para, nie wspominając o  mocno przeszkadzających mokrych włosach, które dodatkowo wyciągały sporo ciepła. Telekineza nie działała – inne zaklęcia pewnie też.
Zaraz po tym gdy znalazła drewnianą, w miarę bezpieczną deskę, ujrzała tonący statek na tle nocnego gwieździstego nieba. Ale nie była to żadna łódka, okręt piracki czy nawet galeon. Coś  sto razy większego, masywniejszego, przewożącego kilka wsi lub jedno miasteczko na swym pokładzie. Szkoda, że nigdy nie dopłynął do celu. Nie wydawało się to Eve dziwne, gdyż „łajba” nie miała nawet żagli! ÂŻadna niespodzianka… Gdzie oni chcieli dopłynąć bez napędu? Mimo wszystko tonący statek robił wrażenie. Przełamany na pół nieuchronnie zmierzał na dno, powoli nabierając wody, zabierając ze sobą kilkaset ludzkich istnień. A nad nim dziwny srebrny księżyc. Miał niemal taki kolor jak jej miecz… Pokryty był ciemnymi plamami i przypominał kawałek sera pokrytego dziurami. Dziwne zjawisko. Drugiego księżyca nie mogła dostrzec.
Trupy unosiły się na falach dzięki tym dziwnym ubraniom, których nigdy wcześniej nie widziała. Nawet nie wiedziała jak można coś takiego uszyć i z jakiego materiału. Nie miała jednak czasu się nad tym zastanawiać, gdyż usłyszała głos wołającego o pomoc. A przynajmniej tak jej się zdawało, gdyż nie rozumiała ani słowa w tym szatańskim języku z dziwnym akcentem. Mężczyzna jednak darł się w niebogłosy, co sugerowało tylko jedno- że szuka ratunku.
Puściła więc „bezpieczny” kawałek drewna, który nie kazał jej machać rozpaczliwie nogami i rękami, by utrzymać się na powierzchni. Z trudem zmusiła się do wysiłku, ale kilka ruchów ramionami wystarczyło, by dopłynąć do bardzo… otyłego mężczyzny.
-Dobra, dobra! Nie krzycz już- powiedziała i uchwyciła się jego kamizelki by pozostać na powierzchni. –I Tak nie rozumiem co ty krzyczysz… Chyba sobie nie pogadamy- stwierdziła. Potem jednak podjęła próby porozumienia się z nim. –Jestem Evening- wypowiedziała to wyraźnie, wskazując dłonią na siebie.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #156 dnia: 05 Maj 2015, 10:22:17 »
- Heelp! - darł się w najlepsze. W ogóle nie zwracał uwagi na kogoś obok, kłapiąc na wszystkie strony rękami. Tymczasem w jej stronę płynęła łódka, szalupa. Wypełniona ludźmi.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #157 dnia: 05 Maj 2015, 10:28:16 »
-Nie to nie- odburknęła, niezadowolona ze zignorowania jej obecności. Wreszcie ujrzała małą łódkę płynącą w jej stronę. Mikroskopijną, w porównaniu z tonącym tytanem. W ogóle atmosfera wokół była jakaś dziwna. Ludzie wydawali z siebie ostatnie krzyki, niektórzy byli już mocno zamarznięci, a wszyscy tak samo idiotycznie ubrani.
-Potrzebujemy pomocy!- pomachała ręką. Tak, ona też jej potrzebowała. Zimna woda zrobiła swoje. Traciła czucie w członkach, a skóra robiła się sina. Niestety, nie miała takiego zapasu tłuszczyku jak mężczyzna obok, chlapiący rozpaczliwie wodą jak małe dziecko.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #158 dnia: 05 Maj 2015, 10:47:53 »
Szalupa tylko na początku płynęła w jej stronę. Kilkanaście metrów przed nią skręciła w swoje lewo, kierując się w stronę zanurzonego już prawie całkowicie wielkiego okrętu. Znajdował się on może ze sto pięćdziesiąt metrów od Evening.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #159 dnia: 05 Maj 2015, 10:56:37 »
-Ejj! Nie odpływajcie, przecież żyję! Stójcie!- krzyknęła i odepchnęła się od mężczyzny i zaczęła szybko płynąć w stronę szalupy. -Przecież się zmieszczę!...- krzyczała, choć nawet nie wiedziała czy ją rozumieją. Ale płynęła z uporem w stronę łódki, chciała ją złapać, wdrapać się na pokład, okryć czymś ciepłym. Nie mogła już dłużej przebywać w tej lodowatej wodzie. -Proszę...

Forum Tawerny Gothic

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #159 dnia: 05 Maj 2015, 10:56:37 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything