Autor Wątek: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy  (Przeczytany 19377 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #100 dnia: 27 Kwiecień 2015, 23:06:14 »
Kilka sekund spokojnego rozeznania, a potem totalny szok. Wcześniej znajdował się przecież w młynie, skąd tu nagle wzięła się arena? Pełne trybuny i rozentuzjazmowany tłum skandujący jego imię i najbardziej zdezorientowany tym wszystkim Lucas. Chwilę później jego zdziwienie było tym większe, jak ktoś poklepał go po ramieniu i mówił coś o jego zwycięstwie. A rycerz znał ten głos. Nikt inny to być nie mógł, jak tylko on. Funeris Venatio. Zresztą widok zbroi i herbu na jego tarczy już był dość wymowny. Co się tu dzieje, do cholery? - zdawał się myśleć Lucas. Najpierw głęboka studnia i trup paladyna Bractwa. Teraz jakaś dziwna arena i Funeris stojący obok. Zaczynał mieć wrażenie, że przypomina to jakąś niesmaczną iluzję. Ale musiał się przekonać na własnej skórze:
- Funeris? A gdzie Evening? Przecież mieliśmy zbadać ten tajemniczy młyn - zapytał zaskoczony widokiem przyjaciela w takiej sytuacji. Liczył, że być może coś od niego wyciągnie.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #101 dnia: 27 Kwiecień 2015, 23:17:10 »
...



...



- Młyn? O czym ty mówisz? Za mało tlenu było na dole? Napijemy się i od razu lepiej się poczujesz! - mówił podekscytowany Funeris. Pochwycił prawicę Lucasa i podniósł ją do góry. Tłumy wrzeszczały, a on stał w środku całego przedstawienie, nie mając pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Lucas spoglądał to na przyjaciela, to na innych rycerzy biorących udział w tym niby "turnieju" i nie mógł zrozumieć. Spróbował pochwycić jakąś postać z trybun, wyłowić kogoś konkretnego z widowni, skupić na nim swój wzrok. Zakonnik nie potrafił jednak zogniskować wzroku na nikim, twarze jego konkurentów do wygrania zawodów również były jakieś takie rozmyte, nieuchwytne. Jeden wielki srebrzysty księżyc lśnił jasno nad jego głową. W Marancie są dwa.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #101 dnia: 27 Kwiecień 2015, 23:17:10 »

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #102 dnia: 27 Kwiecień 2015, 23:32:34 »
Podekscytowanie Funerisa było dziwne. Zbyt dziwne jak na niego. Anioła zawsze cechowała powaga i stonowanie w poważnych sytuacjach. Lucas nadal nie wiedział skąd się wziął cały ten festyn i zabawa na jego cześć. Kiedy rozejrzał się po widowni próbując rozeznać się w sytuacji, nijak nie poznawał nikogo, żadnej znajomej twarzy. Wszystko było rozmyte, niejasne, obce. Kiedy spojrzał w górę zrozumiał wszystko. Jeden księżyc. O jeden za mało. Zerknął na Funerisa.
- Odejdź precz, zjawo. Ty nie istniejesz, nie jesteś realny.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #103 dnia: 28 Kwiecień 2015, 17:17:15 »
  Eve, to coś chce cię zabić! Nie wahaj się, to tylko powłoka. Jedno proste uderzenie mieczem… podpowiadał jej wewnętrzny głos. I z pewnością nie był to anioł siedzący na ramieniu, albo diabełek z drugiej strony. To ona sama zmuszała się, by pomimo tego że widziała ciało swego ukochanego, mogła z nim walczyć – i wygrać. Bo nie był to na pewno Funeris, którego znała. To zło przybrało jego formę, zło mąci w jej umyśle, mrok opanował to miejsce, a ciemność chciała ją przestraszyć i unicestwić.
Widok płonącego anioła wrzynał się w jej pamięć i podświadomość, zdawało jej się, że widzi każdą żyłkę ognia rozdzierającą jego ciało od środka. Jego oczy opanował ognisty blask a twarz spopielała się coraz bardziej. Jak demon z  koszmarów czekający za plecami – różnica była tylko jedna – nie można było się obudzić i trzeba było zmierzyć się z nim w bezpośrednim starciu, a jego obraz przerażał i przenikał duszę, jakby tym ogniem wypalał dziury, w których kłębił się strach. Do tego pomieszanie niepewności i poczucia osamotnienia…
  -Przecież wiesz, że cię kocham…- powiedziała do płonącego Funerisa zaciskając rękojeść miecza w dłoni. –Zawsze kochałam…-mówiła zbliżając się w stronę płomieni. Odwaga znów popłynęła w jej żyłach.–Ale… Siedzi w tobie zło. Araxu.- powiedziała stanowczo i twardo, akcentując każdą sylabę. Jej twarz nie zdradzała żadnych emocji.  Wykorzystała siłę daną od Zartata, by pozbawić demona choć części jego potencjału magicznego, by wyssać z niego nadprzyrodzone siły, by miał mniejsze szanse zaatakowania jej groźnym zaklęciem.–…które trzeba zniszczyć i wytępić.- ciągnęła. Wtedy kawałki jego zbroi pokruszyły się i topiły na jego ciele, opadały na dół odsłaniając żarzącą się skórę. W uszach Eve huczały płomienie trawiące jego skrzydła i zwęglające skórę, która przybierała odcienie czerni. Stawiała małe, lecz zdecydowane kroki, zmniejszając dystans i patrząc się w jego oczy. Wciąż mówiła tak samo jak on głosem zimnym, pozbawionym jakichkolwiek emocji. Chciała się z nich oczyścić, by nie popełnić błędu, nie dać się zwieść. To tylko powłoka- krążyło po jej głowie.
  Kiedy znalazła się jakiś metr od niego, wyciągnęła dłoń w jego stronę. Tak jak zawsze, gdy chciała pogładzić go po szorstkim policzku i dać znać, że wszystko jest dobrze. Ale w prawej dłoni dzierżyła miecz. –Ashush upash- wyszeptała stojąc przed nim, tym razem delikatnym głosem, spokojnym, pełnym łagodności. Jakby mówiła „tak, kocham cię”. Otoczyła się ochronną powłoką, by demon nie zaatakował jej zaklęciami z żywiołu ognia. Czuła to gorąco bijące od niego. Tak samo jak namacalne były te płomienie i popiół, także emanujące zło dało się niemal… dotknąć. Zmaterializowana forma zła, przybierająca postać najważniejszej na świecie osoby…
  Jej miecz powędrował szybko w stronę Funerisa. Ruch był zdecydowany, szybki i mocny, jak wyćwiczony przedtem setki razy, wyuczony na pamięć. Ostrze jakby samo powędrowało w stronę gardła anioła. Poziome cięcie. Wzrok dziewczyny wciąż skoncentrowany był na jego twarzy, która zwęglała się i przybierała coraz bardziej parszywy wygląd. A jej wzrok był chłodny, jakby ona sama znajdowała się gdzieś daleko, albo niewzruszenie obserwowała tę scenę stojąc z boku. Kierował nią po prostu brak akceptacji dla zła i ciemności opanowujących duszę, wdzierających się do serc. Ogień rozbłysnął gdy srebro spotkało się z żarzącym się ciałem anioła.


//ochronny balsam, drenaż
« Ostatnia zmiana: 28 Kwiecień 2015, 17:22:19 wysłana przez Evening Antarii »

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #104 dnia: 28 Kwiecień 2015, 17:50:54 »
Jego przeciwnicy zaczęli się rozpadać. Po prostu rozpadać, łamać, kruszyć, zamieniać w pył i proch. Zupełnie jakby byli ulepieni z popiołu i nagle zawiał straszliwy wiatr, który skruszył ich powłokę na mniejsze części, a następnie rozrzucił ją niczym po polu. Zbrojni pozostali jednak w przejściu, rozchodząc się powoli na boki. Okrążali go, tworząc kordon i w końcu zamykając pierścień. Było ich ośmiu, a ten stojący naprzeciwko niego był najwyższy i najbardziej barczysty. Co ciekawe, żaden z nich do tej pory nie wyciągnął broni. Dopiero teraz widoczny dowódca, który wydawał się aniołowi znajomy, postąpił naprzód i dobył miecza. Długiej klingi, lekko zakrzywionej, o finezyjnym i półpełnym jelcu przechodzącym w kabłąk. Czarna ruda, z której wykonano saberę, zdawała się śmiać w stronę wojownika naprzeciwko, wyzywając go do skrzyżowania się z Neltharionem. Wojownik Zartata zmierzył wzrokiem pozostałych, którzy stali twardo na miejscach. Znowu spojrzał na przeciwnika, z którym przyjdzie mu się zmierzyć. Twarz była nieważna, nie rozpoznawał jej. To Jego dusza była tym, co kiedyś poznał. Jego niematerialny duch był tak dziwnie znajomy, że Funerisa ogarniało przerażenie. Przypomniał sobie, gdy tamten się odezwał.
- Wróciłem do nas, bracie krwi. Czekaliśmy. Czekaliśmy...



Evening popełniła jeden błąd. Bardzo sprytnym i przebiegłym posunięciem było wyssanie energii magicznej, albo chociaż jej części, ze swojego przeciwnika. Nie przewidziała chyba jednak, że spaczony ukochany posiadał jeszcze dużą siłę fizyczną, którą mógł bez najmniejszego problemu wykorzystać. Co by nie mówić o zahartowanej i naprawdę wytrzymałej kobiecie, demon stojący przed nią był po prostu większy i silniejszy. Dlatego gdy miała już wyciągnąć dłoń w jego stronę, abominacja anioła zaatakowała. Potężne proste kopnięcie przypominające przepychanie jakiegoś klocka odrzuciło Wieczorka do tyłu, odbierając jej znowu dech i rzucając na ścianę. Demon dobył miecza i ruszył w jej stronę, zmniejszając dystans. Miał do pokonania jakieś dziewięć metrów w momencie, gdy Evening mogła już wstać.



- Myślisz, że się Ciebie przestraszę, Lucasie? - odparł Funeris, rozcinając jednym cięciem ostrza jego rycerskie pas, odrzucając jego bronie daleko w prawo. Lucas pozostał bez swojego Zwiastuna, mógł tylko obserwować jego kilkudziesięciometrowy lot, gdy ten wpadł do jednej z wydrążonych w ziemi studni. Nim zdążył zareagować, Funeris pochwycił go za gardło i podniósł do góry, trzymając lewą ręką. Rycerzowi zaczynało szybko brakować tlenu, a i miażdżona krtań nie należała do przyjemnych przeżyć.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #105 dnia: 28 Kwiecień 2015, 18:28:43 »
Dziewczyna straciła na moment swoje opanowanie. Zamroczyło się w jej oczach  gdy miejscowy ból rozprzestrzeniał się po reszcie ciała – najbardziej dotkliwe było kłucie w płucach i obite żebra. Nie była pewna czy któraś z kości pękła. Pozbierała się jednak z twardej ziemi, a w jej oczach widniał gniew i gotowość do dalszej walki. Potrzebowała czasu. Sekundy, może dwóch, więc gdy jeszcze wstawała, odepchnęła demona siłą telekinezy od siebie. Skoncentrowała się na dobrych wspomnieniach, by pobrać energię od samego Zartata. -Grashiz!-wypowiedziała słowa inkantacji, chwytając ostrze w obie dłonie, by nie umknęło jej podczas walki. Dodała sobie siły, by móc wykonać jeden z ataków, które ostatnio trenowała w siedzibie Bractwa, a był według niej bardzo śmiercionośny.
Płonący przeciwnik był teraz w odległości większej niż dziesięć metrów, ale zbliżał się do mściciel ze swoją bronią z czarnej rudy bardzo szybko. Neltharion, który miał być pogromem zła, a sam znajduje się teraz we władaniu demona… Wyciągnęła srebrne ostrze przed siebie – chwyt był mocny i dokładny. W tym czasie Funeris zmniejszył już swój dystans mniej więcej o połowę i to był właśnie moment, gdy Eve mogła zaatakować.
Wprawiła swoje ciało w obroty wokół własnej osi. Coraz szybsze i szybsze, powodując świst powietrza. Zmierzała po linii prostej na ciało bestii zamieniające się w popiół. Wreszcie jej ostrze zetknęło się z rozżarzonym potworem. Poleciały iskry, albo tylko tak jej się zdawało, ze względu na dużą prędkość, z którą się obracała. Poczuła ten moment zetknięcia, gdy wyraźny był opór, zatapianie się broni w ciało rywala. Wirowała chwilę, nim zatrzymała się po wyznaczonym dystansie. Dzięki ćwiczeniom nie czuła zawrotów głowy, lecz była gotowa, by sparować atak Funerisa, lub zwyczajnie go dobić. A może już teraz okaże się martwy. 

//tornado pożogi, łaska siły

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #106 dnia: 29 Kwiecień 2015, 12:13:35 »
Bezdech i silny uścisk na krtani. Lucas nie wiedział ile czasu zajmuje uduszenie dorosłego człowieka. I nie zamierzał się dowiadywać. Wiedział już jedno. To na pewno nie był prawdziwy Funeris i na pewno to wszystko nie było prawdziwe. Poza bólem. Ból był prawdziwy. Abominacja zrobiła już jeden podstawowy błąd. Chociaż Lucas nie był Aniołem i nie posiadał takiej siły jak jego vis-a-vis, to jednak Bractwo wyszkoliło go należycie. Ponieważ Funeris nie pozbawił Lucasa możliwości uderzeń dłońmi i nogami, mściciel natychmiast to wykorzystał. Jedną ręką chwycił tę, którą jego przeciwnik ściskał jego gardło, natomiast drugą uderzył łokciem prosto w zgięcie tej duszącej go ręki, poluźniając uchwyt Funerisa i wydostając się ze śmiertelnej opresji. Szybko przygotował zaklęcie, ponieważ nie miał broni, musiał działać szybko i sprawnie. Szybka koncentracja i krzyk:
- Aenye! - Lucas miał nadzieję, że oślepił swojego antagonistę i walka potoczy się ucziwie.



Poskutkowało. Rycerz szybko dopadł fałszywego Funerisa i natychmiast wykonał sekwencję ciosów. ÂŁockiem w plecy zmusił rywala do skulenia ciała, następnie ciężkim stalowym butem wymierzył solidny kopniak prosto w przyłbicę. Poprawił jeszcze kilkoma kopniakami i na wypadek kłopotów uderzył też w krocze. Spodziewał się, że tego jego przeciwnik nie wytrzyma. Nie czekając na to, aż wstanie Lucas ściągnął hełm z głowy iluzji Funerisa, przyłożył mu dłoń do twarzy i wyszeptał:
- Wiem, że nie jesteś Funerisem. On nie dałby się tak łatwo zaskoczyć. - po czym beznamiętnie wypowiedział inkantację zaklęcia: -Izeshar! - i zwęglił twarz nieszczęśnika.
« Ostatnia zmiana: 29 Kwiecień 2015, 23:02:39 wysłana przez Lucas Paladin »

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #107 dnia: 30 Kwiecień 2015, 12:13:02 »
- Elisash - powiedział Funeris, próbując przywrócić widoczność. Kula światła znowu pojawiła się nad jego głową, pozwalając mu zobaczyć teren wokół. Obrócił się do tyłu, patrząc na resztę. Evening stała za nim, następnie Derek, Monte i Palmer. Lucas zamykał pochód na końcu, będąc jeszcze widocznym na krętych schodach. Zeszli na sam dół i znaleźli się w niewielkim przedsionku. Przed nimi majaczył korytarz skręcający w prawo, na końcu którego paliła się najprawdopodobniej pochodnia, lub inne źródło naturalnego światła bijącego od ognia.
- Wszyscy cali? - spytał, wiedząc dokładnie co się przed momentem z nimi stało. Widział po innych towarzyszach, że też mieli swoje wizje, mamieni byli iluzjami.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #108 dnia: 30 Kwiecień 2015, 15:51:48 »
-Można tak powiedzieć- mruknęła Eve na potwierdzenie. Właściwie nie miała ochoty na jakieś spore wyjaśnienia. Zapewne każdy z rycerzy musiał zmierzyć się ze swoją wizją sam i nie chciała nikomu zakłócać tej chwili spokoju i ciszy po indywidualnych starciach z demonami. Sama musi pozbierać swoje myśli i doświadczenia, jeszcze raz je przeanalizować i przeżyć. Na opowiastki czas będzie później. Nie, żeby nie była ciekawa. Potrzebowała tylko czegoś co jest pewne i realne. Jak na razie obecność członków Bractwa właśnie taka była (przynajmniej taką nadzieję miała kobieta). Jeśli spacer do końca korytarza uda im się przejść bez wizji - będzie dobrze.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #109 dnia: 30 Kwiecień 2015, 16:25:18 »
Ano udało się. Szli tak kilkanaście metrów, gdy doszli do pomieszczenia, które kiedyś robiło pewnie za jakiś rodzaj stołówki, kantyny. Od dawna było jednak nieużywane, chociaż kilka połamanych ław i stołów się jeszcze zachowało. Trudno określić kto użytkował przed wieloma laty to miejsce, ale zeszli głęboko. Na takim poziomie pod powierzchnią ziemi często występują stare, zasypane już dawno dracońskie ruiny. Istnieje możliwość, że to właśnie to. Z tego pomieszczenia można było iść na prawo, do kuchni pewnie, lub prosto, przed siebie. Funeris gestem rozkazał dwóm paladynom sprawdzić kuchnię, przestrzegając przed niebezpieczeństwami. Sam stanął na końcu korytarza, patrząc na zwietrzały szkielet człowieka oparty o ścianę. Czaszkę miał rozłupaną jakimś potężnym ciosem.
- Pamiętam to miejsce - powiedział wreszcie anioł, dotykając posadzki przy wejściu do następnego korytarza. To właśnie tutaj paliły się widziane wcześniej światła. Były pochodzenia magicznego, nie gasły, dawały równe i ciepło światło przypominające pochodnie.

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #110 dnia: 30 Kwiecień 2015, 16:45:52 »
Lucas, obecnie zamykający pochód podszedł teraz bliżej Funerisa. Miał nadzieję dowiedzieć się czegoś, co pozwoli zrozumieć mu tajemnicze wizje, zapewne związane z nieobecnością przyjaciela. Musiał wyciągnąć z niego wszystko, co się da. Poklepał go delikatnie po ramieniu dając Aniołowi do zrozumienia, że chce z nim porozmawiać. Nie wiedząc za bardzo jak zacząć, Lucas zdecydował zachować się po męsku, prosto z mostu:
- Bracie, musisz nam wyjaśnić skąd się biorą te wizję, co się wtedy stało. Rozumiesz chyba, że nie jesteśmy bezpieczni. A mimo tego, że jesteśmy Bractwem ÂŚwitu, nie jesteśmy nieśmiertelni.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #111 dnia: 30 Kwiecień 2015, 20:31:15 »
O! Pytanie Lucasa było bardzo trafne. Mściciel wątpiła, żeby Funeris to wiedział. Sam ulegał tym iluzjom. Ale może podczas swego pobytu widział tu coś, lub kogoś bardzo potężnego, z umiejętnościami władania cudzymi umysłami... Lub inne szczegóły mogące zaprowadzić członków wyprawy do źródła owych czarów.
Na razie znajdowali się w pomieszczeniu przypominającym stołówkę. Jednak nikt tutaj od baaaardzo dawna nie spożywał posiłków - świadczyły o tym ławy i stoły mocno połamane i zniszczone, a także ich kościsty przyjaciel.
Evening nie była mistrzem jeśli chodzi o wiedzę o magii. A te magiczne światła płonęły, rozjaśniając zakonnikom pomieszczenia i kolejne korytarze.
-Parszywe miejsce...- szepnęła jakby sama do siebie. Trochę ją to zasmucało, gdy wyobrażała sobie Funerisa tutaj, poddawanego okrutnym procedurom. -Co to za miejsce?- spytała głośniej w między czasie chodząc i rozglądając się po podziemnej stołówce.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #112 dnia: 30 Kwiecień 2015, 21:47:09 »
Evening nic konkretnego nie znalazła, paladyni też nie.
- Skąd się biorą wizje? Jak zwykle w takich sytuacjach, od demona. Potężnego, wielkiego, złego i mrocznego. Widzicie, moi kochani, powoli sam zaczynam rozumieć, przypominać sobie i... i odkrywać to wszystko. - Ostatnie powiedział z pewną odrazą, jakby wywoływało to u niego naprawdę nieprzyjemne wspomnienia.
- Ja... - nawet nie wiedział, czy chce to powiedzieć. - Ja sam mam jego cząstkę w sobie. Gdzieś tutaj, na którymś z poziomów, jest pewna sala. A tam, wśród przeróżnych niebezpieczeństw, czai się jedno, którego się boję. Sekta okazała się tylko posłańcem, przekaźnikiem, środkiem do celu. Tak, oni mieli swoje własne plany, ale któryś z nich zbyt bardzo się w nich zatracił i chyba sam nie spodziewał się, z kim wszedł w pakt. Pamiętacie Londona Price'a?

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #113 dnia: 30 Kwiecień 2015, 22:49:13 »
London Price. To miano coś mówiło Lucasowi, ale nie do końca potrafił sobie skojarzyć kto to. Niemniej jednak otrzymał mniej więcej część odpowiedzi, której oczekiwał. A więc niestety, chodziło o demona. I to potężnego, skoro zdołał po części zawładnąć Aniołem. - Nie spotkałem Londona osobiście. To przywódca sekty? - zdenerwowania Lucas ukryć nie zdołał. Ale postanowił być opanowany. Strach należy odczuwać, ale nie należy się mu poddawać.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #114 dnia: 30 Kwiecień 2015, 22:50:07 »
Wizje były dziełem demona. I to potężnego, co martwiło Eve. Przypomniała sobie swoje mizerne początki w Bractwie - już wtedy sekta szkodziła organizacji, lecz po cichu, a nie przez wielkie akcje z demonami. I już wtedy kierowało nią coś potężniejszego, z czym przyszło się zmierzyć Bractwu dopiero teraz, być może w bezpośrednim starciu.
-Fun, to ty jesteś kluczem do rozwiązania tej zagadki. Wszystko co pamiętasz, fakty które skojarzymy - wszystko się przyda- powiedziała. -A... co to znaczy, że jego cząstka jest w tobie?- zbliżyła się do anioła i przyglądała mu się uważnie. Czy było coś, co dało się zauważyć z zewnątrz, jakaś oznaka, blizna, którą ona przeoczyła?
-To jasne, że sekta działała z polecenia tego "demona"- mówiła dalej. A Londona pamiętała, oczywiście. Uśmiechnęła się smutno na wspomnienie tej wyprawy z pewnym sarkastycznym i cynicznym wampirem, którego bardzo lubiła, choć sama nie wiedziała dlaczego. -Pamiętam Wasapa, wysłanego właśnie przez Londona, jak się później okazało. On i jego banda mieli zabić Draga. Wasapa przekazaliśmy  straży miejskiej, a co się działo z Londonem... tego nie wiem. Może działał dalej, a może pozostawał w ukryciu...

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #115 dnia: 01 Maj 2015, 09:04:51 »
Funeris pokazał palcem na swoje czerwone oko, które przecież Marysia widziała codziennie od jego powrotu. Czuł się jeszcze nieco inaczej wewnętrznie, od środka, będąc zupełnie obco wyczuwanym nawet przez swojego konia.
- Z tego, co pamiętam, to tu magia może nie działać... - powiedział, idąc korytarzem przed siebie.

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #116 dnia: 01 Maj 2015, 09:49:55 »
- Miejmy nadzieję. - mruknął tylko do siebie Lucas i podążył na Funerisem. Odpowiedź znajdowała się w tym miejscu. A dla rycerza powinna być oczywista. Należało wypędzić demona z Anioła i zabić go. Dobry demon, to martwy demon. Mściciel był gotów stanąć oko w oko z abominacją, aby wspomóc swojego przyjaciela. Miał szczerą nadzieję, że Funeris to czuł i wiedział, że ma za sobą ludzi, którzy pójdą za nim w ogień. Lucas był jednym z nich.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #117 dnia: 01 Maj 2015, 10:46:39 »
- Znaczy się nasza magia... - poprawił się zaraz. Nie wiedział czemu, ale miało się wrażenie, jakby im bliżej było celu, tym bardziej moc Zartata słabła. Trudniej było pobierać energię, nie można było się dostroić z potęgą boga. Wtedy, gdy uciekał przed mrocznymi mocami tego miejsca, też nie mógł korzystać ze swoich zaklęć. Zawiódł się na pocisku esencji, zawiódł się na kuli światła. Nawet telekineza nie działała tak, jakby tego sobie chciał. Wyczerpany, ranny, pozbawiony cząstki siebie. Biegł, słaniając się, krwawiąc po ścianach.
Po chwili doszli do potrójnego rozwidlenia. Prawo, lewo i przed siebie.
- Ktoś miał swój gabinet na lewo, na prawo powinna być sala mojego przetrzymywania, a naprzeciwko... nie pamiętam, co było naprzeciwko, chociaż wiem, że spędziłem tam bardzo dużo czasu.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #118 dnia: 01 Maj 2015, 11:46:42 »
Plamka w oku była tą demoniczną cząstką?... Dobrze, że demon nie pozostawił po sobie większych śladów. Choć mamrotanie, mówienie jakichś niezrozumiałych rzeczy, bycie myślami gdzieś daleko ze swoimi myślami, były kolejnymi oznakami obecnego w nim zła, którego nie dało się nie zauważyć.
A tę plamkę traktowała jako zwykłą zmianę na oku, która przecież czasami się zdarzała i nie była oznaką niczego niepokojącego.
W miarę zagłębiania się w korytarz Eve wyraźnie czuła, jak jej energia słabnie. Jej "łączność" z bogiem była poważnie zmniejszona. Teraz jedynie kiścień, miecz i tarcza mogły być naprawdę przydatne. A szkoda, bo mściciel wolała działać na odległość posyłając w przeciwników przeróżne zaklęcia magiczne.
-Mogę iść z którymś z paladynów na lewo- powiedziała, gdy dotarli do rozwidlenia, i rozejrzała się po twarzach rycerzy.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #119 dnia: 01 Maj 2015, 12:08:25 »
- Nie wiem, czy powinniśmy się rozdzielać - powiedział Funeris. Rozmasował kark, jakby nagle złapały go jakieś skurcze. Sam czuł, jak coś mu się kłębi pod skórą. Czuł mrowienie, nieprzyjemne swędzenie, coś chciało się przebić przez warstwę naskórka. Uczucie nie ustawało.
Wtedy stało się coś dziwnego, czego nie zrozumiał niemalże nikt. Monte stanął między Lucasem i Evening, rozglądając się po suficie. Gdy inni podążyli za jego wzrokiem, zakonnik zrobił coś niespodziewanego. ÂŁupnął z całej siły mściciela pod kolano, aż ten upadł w krzyku na kamienną posadzkę. W tym samym momencie uderzył głowicą miecza w głowę jedynej kobiety w towarzystwie, ogłuszając ją na moment. Kopnął ją jeszcze w brzuch, znowu odwracając się w stronę mężczyzny. W jego ręku pojawił się sztylet, który wbił gdzieś pod blachy pancerza Lucasa. Nie dosięgnął jednak dobrze do ciała, gdyż był przy nim już Funeris. Jednym szybkim cięciem ściął mu głowę, a krew popłynęła z tętnicy, plamiąc wszystkich wokół.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
« Odpowiedź #119 dnia: 01 Maj 2015, 12:08:25 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top