ÂŁowca nim zaczął ciągnąć łańcuchy rozejrzał się w dal, żeby coś dojrzeć niestety dla niczego ciekawego nie zobaczył. Horyzont tworzyły wysokie szczyty, których nijak nie dało się przejrzeć z tego miejsca w jakim się obecnie znajdował a po jego lewej stronie morska woda parowała od gorąca. Innymi słowy zapowiadała się długa i nudna podróż, tylko pozornie bezpieczna.
Dhampir nieustannie ciągnął za swój łańcuch, przez dobre kilka godzin łodzie poruszały się z jednostajną prędkością i to wystarczyło, by długowieczny znów poczuł się zmęczony, wyczerpany, zapocony i brakiem chęci do dalszej pracy! Takie warunki atmosferyczne wykończały istoty podatne na wysokie temperatury, ale Silvaster tłumaczył sobie w myślach. Jeszcze, tylko kilka pociągnięć i będziemy na miejscu.........Jeszcze kilka! Dopóki, nie uderzyło go takie gorąco, że aż prawie zemdlał! Długowieczny czuł się jakby był, smażony na patelni jego zdawało mu się rozpuszczać, topnieć jak śnieg na wiosnę a dodatkowo ciepły pot zalewający jego oczy wnerwiał go, bo zaburzało to jego percepcję i powodowały jeszcze łzy! Dhampir, co ruszył wycierał swoje włosy, głowę i w końcu oczy, żeby mógł choć na chwilę normalnie patrzeć! Już zaczął puszczać łańcuchy opadając z wszelakich sił dopóki nie usłyszał słów kapitana, że widać punkt B będący na mapie, a nazywał się on Sil Ignis. Dhampir zebrał w sobie siły i wykrzyczał.
- Panowie! Dajmy z siebie wszytko i ciągnijmy te łańcuchy póki się jeszcze nie ugotowaliśmy!!
Mówiąc to zaczął coraz mocniej ciągnąć swój łańcuch nim całkowicie odpadnie z sił. Barka dhampira przyspieszała pomimo i tak dużego zmęczenia, bo chciał już mieć za sobą tą morską przeprawę. W swojej głowie marzył, by nastała noc, która powinna obniżyć tą temperaturę. Już nie mógł doczekać się zejścia na ląd.
- Noc...... Jedynym....... Naszym.......Ratunkiem.
Wysapał jeszcze zgadzając się z jaszczurem resztę słów wypowiedzianych, przez towarzyszy pominął, aby się jeszcze bardziej nie dobijać gadaniem.