Behemot zobaczył Altair'a. Wojownik kroczył szybko i energicznie, trzymając miecz nisko. Samug podążał za nim i próbował go naśladować. Kiedy zbliżył się do bestii, natychmiast okrążył ją wokół, obserwował jak wygląda pancerz i skóra. Behemot zirytowany raz po raz próbował uderzyć wojownika. Ten jednak spokojny unikał i przewidywał ataki. W końcu zdecydował się na atak. Wbił ostrze wzdłuż, pod kolano, by trucizna szybciej się rozeszła. Behemot rozwścieczony skontratakował, zanim Altair zdążył wyciągnąć klingę. Bestia machnęła nogą w przód i w tył. Ostrze samo wysunęło się z ciała stwora, a Altair kurczowo trzymając broń spadł na "cztery litery" na ziemię pięć metrów dalej.
- Argh!!! - krzyknął i chwycił się za klatkę piersiową. Nie do końca wygojone żebra dały się we znaki. Z trudem wstał i zobaczył, jak bestia odwraca się i idzie w jego stronę. Postanowił jak na razie uniknąć kontaktu. Przed sobą miał dwóch obcych uzbrojonych we włócznie. Chwycił jedną z nich, przyciągnął do siebie i nabił na swój miecz. Zanim wyciągnął ostrze, zasłonił się ciałem obcego przed drugą włócznią, po czym odepchnął je i dźgnął drugiego przybysza. Ostrze ześlizgnęło się po jego pancerzu, a sam Altair poleciał w przód. Obcy wykorzystał ten moment, wyrzucił włócznię i wyjął miecz, który po chwili zetknął się z mieczem Altair'a. Przybysz po chwili otrzymał kilka mocnych cięć po niechronionej przez pancerz szyi i padł martwy. Behemot był coraz bliżej, Altair musiał coś zrobić. "Mam pomysł..." - pomyślał i pochwycił włócznię obcego. Wziął rozpęd i wyrzucił włócznię w stronę stwora. Ta przebiła jego pancerz i utknęła gdzieś w ciele stwora. Bestia straszliwie zawyła, po czym biegiem rozpoczęła szarżę na wojownika. Gdy była już blisko, Altair postanowił zaryzykować, pobiegł przed bestię, skoczył w przód, lekko w prawo wbijając poczwarze miecz w nogę. Trucizna już rozchodziła się w ciele stwora, który po chwili padł na bok. "Całe szczęście, że nie w przód..." - pomyślał Altair i wyjął miecz z nogi stwora.