Autor Wątek: Wyprawa do Innego Wymiaru  (Przeczytany 77787 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Bela

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1237
  • Reputacja: 14
  • Płeć: Mężczyzna
  • where my bitches?
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #320 dnia: 15 Sierpień 2007, 22:18:25 »
Bela zajął swoje miejsce w szyku i czekał poddenerwowany, niedość że przespał rozdawanie broni to jeszcze trafiło mu się miejsce na przodzie. Stał z nieco nietęgą miną i próbował się skupić i powtarzać wszystkie ciosy i kombinacje uderzeń mieczem by przypadkiem nie dać się zabić. Obserwował też przygotowanie towarzyszy i morale wśród wojowników. Po unicestwieniu kryształu zyskaliśmy małą przewagę, co poprawiało morale. jednak wroga nie należało lekceważyć...

Offline Isentor

  • Wielki Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 32208
  • Reputacja: 27957
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zbyt pokręcony, by żyć. l zbyt rzadki, by umrzeć.
    • Karta postaci

Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #321 dnia: 15 Sierpień 2007, 23:31:49 »
Dudnienie bębnów wojennych stawało się coraz głośniejsze. Ziemia lekko drżała, z kurzu wyłoniła się pierwsza falanga wroga. Stanęli w równym szeregu. Wyposażeni w długie włócznie zakończone na obu końcach magicznymi kryształami. W oczekiwaniu na rozkaz do ataku...

Tymczasem Elish przemawiał coś po dracońsku do swojej armii. Postanowiłem również dodać otuchy mojej grupie.
- Przybyliśmy tu po złoto, po przedmioty. Chcieliśmy poznać kulturę dracońską, odkryć tajemnice. A przyszło nam walczyć o nie swoją ziemię w obcej wojnie. Nie bierzcie jednak tych słów dosłownie. Albowiem walczymy nie tylko o ten wymiar. Walczymy za wszystkie inne wymiary, które nie oparły się potędze najeźdźców. Walczymy również o swój wymiar, który prędzej czy później czekał by ten sam los. Zjednoczeni pod jednym sztandarem pomścimy wszystkich zabitych. Zwyciężmy, ponieważ walczymy o wolność; naszą wolność...

Elish Ehru zauważywszy, że wróg naciera wydał rozkaz do ataku. Oddziały z pierwszej linii ruszyły do boju pędząc przez jałowe pustkowia doliny. Nadciągający obcy przygotowani na zadanie ciosu włócznia zbliżali się do naszych wojsk. Wtem zza jednostek wroga wyleciały latające stworzenia. Trzymające w szponach okrągłe magiczne kryształy wypełnione energią. Były to istne bomby. Każda rzucona w armię dracońską siała spustoszenie w biegnącym szeregu wojsk, zabijając kilka osób.

Już niemal zderzyliśmy się z nadciągającym wrogiem. Ha...teraz! Pierwszego obcego załatwiłem mocnym uderzeniem kostura w głowę. Drugiego odepchnąłem kopniakiem. Wtedy poczułem, że ktoś uderzył mnie w plecy. Szybko odwróciłem się i zauważyłem przybysza, który przygotowuje się by wbić we mnie jeden z końców swojej włóczni. Zareagowałem instynktownie miotając w niego pociskiem tchnienia śmierci. Chwilę po tym ktoś zaatakował mnie wiązką energii, upadłem. W gniewie użyłem zaklęcia aury lisza. Teleportowałem się przed napastnika i złapałem go za szyję. Zielone języki płomieni aury powoli spalały jego ciało...
« Ostatnia zmiana: 15 Sierpień 2007, 23:33:40 wysłana przez IsentoR »

Forum Tawerny Gothic

Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #321 dnia: 15 Sierpień 2007, 23:31:49 »

Canis

  • Gość
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #322 dnia: 15 Sierpień 2007, 23:38:34 »
Canis deobył swego kostura i atakował wroga całą swoją siłą. okladał bestie które atakowały go swymi włuczniami, dzięki swej zwinności udawało mu się unikać ciosów. Zabil zwym kostórem dwóch przybyszów gdy nagle dostał zdzielony w kark. W gniewie i nieokiełznanej złości wyjął swój pergamin zaklęcia Smoczego oddechu by wyladować na wrogu swój gniew. po chwili coś w nim eksplodowało, i z ust zamiast powietrza wydostawał się ogień parząc wroga. puszczał nieprzerwane płomienie w linie wroga, dzięki któremu pozbył sie sporej liczby przeciwników. po chili czar zanikł, a Adept ruszył dalej atakując kolejne zastępy wroga.

Offline Altair

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1125
  • Reputacja: 609
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg ma nas w opiece
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #323 dnia: 15 Sierpień 2007, 23:50:52 »
Altair był w swoim żywiole. Jeden z obcych wziął na niego zamach. On instynktownie chwycił jego włócznię i bardzo mocno przyciągnął go do siebie. Wszystko trwało sekundę, obcy był przebity mieczem, a trucizna powoli rozchodziła się po jego ciele. Kolejny obcy biegł na niego bardzo szybko. Altair uchylił się w bok przed włócznią, po czym wystawił nogę obcemu. Ten wywrócił się, po czym Altair wbił mu ostrze prosto między oczy. Wojownik był w euforii. Dawno nie uczestniczył w żadnej bitwie. Oglądnął się, w stronę skąd napierali obcy. Zobaczył błysk, za chwilę coś uderzyło go w plecy. Nic nie widział. Wszystko go bolało, czuł, że spływa po nim krew. Całe życie błyskało mu przed oczami. Za chwilę poczuł, że coś chwyta go za rękę. Był to jego czeladnik.
- Wstawaj! No już! - krzyczał i potrząsał mistrzem.
Altair otrzeźwiał, zorientował się, że bomba wybuchła kilkadziesiąt centymetrów przed nim. Kolejny obcy biegł na niego z wielką prędkością. Chciał się uchylić, jednak kryształowe ostrze "przejechało" mu po bicepsie. Przybysz nie zdążył się obrócić. Altair wbił mu w miecz między plecy. Obcy przewrócił się, po czym trucizna szybko go wykończyła. Tymczasem...

Offline Xoulus

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 422
  • Reputacja: 3
  • Satan ;)
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #324 dnia: 15 Sierpień 2007, 23:51:32 »
Xoulus, czekał w milczeniu, aż któryś z wrogich najeźdźców zbliży się do niego na odległość ciosu mieczem. Po chwili był już osaczony przez dwóch obcych, którzy za wszelką cenę chcieli nabił go na swoje dzidy, lecz temu udało się w ostatniej chwili uniknąć śmiertelnego ciosu, po czym przeciągnął obcemu mieczem po krtani. Następny stwór skończył z przebitą na wylot czaszką. ÂŁowca Nagród pospiesznie podbiegł do kolejnej besti, której odciął dłoń, trzymającą włócznię, a następnie pozbawił najeźdźcę łba...

Offline Anmarius

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 646
  • Reputacja: 2
  • Płeć: Mężczyzna
  • Kanter Strajk
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #325 dnia: 15 Sierpień 2007, 23:53:06 »
Canis, pamiętasz, co mówiłem ?! - krzyknął Travis do przyjaciela, odnajdując go w wirze walki.
- Tak, jasne, ale musimy zrobić tak, żebym ja najpierw przywołał Demona, a Ty byś mnie "chronił", a potem na odwrót, tylko że z innym, potężniejszym zaklęciem, dobra ?
- Oczywiście, zaczynaj !
Wtedy obcy zaatakował Travis'a swym ostrzem, nie raniąc go... Miecz przeszedł parę milimetrów od jego biodra. Wtem Adept pchnął wroga kosturem,a tamten poleciał na dwa metry. Wtedy elf miał szanse na przywołanie Aury Nekromanty. Na szczęście mu się udało, lecz nie zdążył uskoczyć już przed ciosem w nogę.
- Argh, Canis, ile jeszcze ?!
- Jeszcze chwila !
Wtedy z kostura wystrzeliła czarna poświata, a po chwili w miejscu, gdzie wybuchła, pojawił się dym,a z niego wyszedł Stwór Piekieł. Szybko podbiegł, pomóc Travisowi. Pchając swym mieczem zdezorientowanego obcego w brzuch, zakończył jego żywot.
- Canis, teraz ja ! - powiedział Adept.
Uniósł kostur do góry i po jakimś czasie z takiego samego, tylko że zajmującego wiekszy obszar, wyszedł Kościany Smok. Był wielkości 20-30 metrów. Wszyscy spojrzeli na potwora, który pod rozkazem Travis'a, zaczął pomagać innym, którzy byli w wielkim niebezpieczeństwie. Jeśli jakiś obcy stanął na jego drodze, bestia go taranowała.
- Robi wrażenie - stwierdził Canis.
Po jakimś czasie, Travis przywołał smoka do siebie i usiadł na jego grzbiecie. Następnie ruszył z nim dalej w wir walki....


Offline LinkLess

  • Kopacz
  • **
  • Wiadomości: 136
  • Reputacja: 10
  • Płeć: Mężczyzna
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #326 dnia: 15 Sierpień 2007, 23:55:50 »
Nie tracąc czasu MadDog podbiegł do jednego z przeciwników zamachnął się i uderzył z całej siły. Jednak wróg był przygotowany i sparował cios jednym machnięciem. ÂŁowca nie był na to przygotowany, zachwiał się lekko i poczuł straszliwy ból oraz siłę ciosu, która odrzuciła go. - Cholera!!! - Krzyknął. Zakręciło mu się w głowie i gdy ledwo co oprzytomniał zobaczył, że wróg powoli kieruje się w jego stronę z szyderczym uśmiechem. MadDog Już miał podzielić los przeciwników Canis'a, gdy w całym zamieszaniu przybysz został poturbowany przez prostopadle pędzącą na niego grupę, której nie zauważył. MadDog odzyskał w pełni świadomość, podbiegł do przeciwnika i dobił go mieczem. Rzucił się w wir walki i już po chwili przebił na wylot mieczem kolejnego wroga. - Być może jestem za słaby dla was, ale kto mi broni skrytobójstwa sukinsyny? - Ironicznie zadrwił z przybyszy MadDog. Po czym postanowił, że będzie atakował w plecy.  

Offline Kozłow

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1717
  • Reputacja: 382
  • Płeć: Mężczyzna
  • Acid Rain!
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #327 dnia: 15 Sierpień 2007, 23:56:44 »
Kozłow biegł, krzycząc "Za Marant!", w pozycji bojowej, uniosłwszy topór do góry. Kiedy dobiegł do włóczni, odepchnął pierwszą z nich toporem i wbił go mocno w glowę obcego, który ją trzymał. Zaraz potem topór znalazł się już w brzuchu kolejnego obcego, który zaatakował Kozłowa z lewej. Kowal był w swoim żywiole. Otoczyło go kilku obcych. Uchylił się przed ciosem jednego z nich, który próbował dźgnąć go włócznią. Ta wbiła się jednak w ziemię. Kozłow ustał na niej, łamiąc ją i wywracajac obcego. Dobił go, wbijając szpikulec topora w jego plecy. Kiedy wyjmował broń z ciała, uchylił się przed kolejną włócznią, która leciała prosto w jego głowę. Zobaczył niedaleko stojacego obcego, który zaczął uciekać. Kowal wziął włócznię i rzucił w uciekiniera, przebijając go na wylot. Kiedy trafiony obcy padł, kowal poczuł silny ból w łydce. Obrócił się i zobaczył, że włócznia tkwi w jego nodze. Drugi koniec broni trzymał jeden z obcych, który uśmiechał się szaleńczo. Kozłow odwinął się i zadał silny cios toporem obcemu w twarz. Zabił go. Wyrwał włócznię z nogi. Wyjął szybko z plecaka eliksir leczniczy, korzystając z chwili, kiedy nikt go nie atakował. Wypił go. Rana się zasklepiła. W momencie, kiedy kowal stał z pustą butelką w ręce, nadleciała dziwna maszyna obcych i zrzuciła bombę niedleko jego. Oślepił go wybuch. Ciała Draconów, których zabiła ów bomba zwaliły się na Kozłowa. Powoli się z pod nich wygramolił. Ogranął go bitewny zapał. Podciął obcego, biegnącego ku jakiemuś draconowi i dokończył dzieła, wbijając topór w jego głowę.
- Dalej towarzysze! Zwyciężymy!

Offline Xoulus

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 422
  • Reputacja: 3
  • Satan ;)
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #328 dnia: 16 Sierpień 2007, 00:30:33 »
Xoulus podbiegł do kolejnego obcego, wyrwał mu z rąk włócznię, i koniec zwieńczony kryształem wbił mu w krtań. Kolejnemu dał po pysku rękojeścią miecza, gdy kolejnym, już przebił go na wylot, koło głowy przeleciała mu włócznia stojącego nieopodal najeźdźcy. ÂŁowca szybko pobiegł w jego stronę i jedym ciosem miecza rozpłatał mu łeb na dwoje. Kolejny obcy szykował się do natarcia, jednak ÂŁowca zdołał przyblokować jego cios, krzyżując ostrza na włóczni przeciwnika, po czym przewrócił go kopniakiem i wbił ostrza głęboko w ciało najeźdźcy. ÂŁowca Nagród podniósł leżącą pod jego stopami włócznie i cisnął nią w najbliżej  stojącą bestie, ta zwaliła się na ziemie, nigdy więcej nie powstała.
- To zabijanie daje dużo satysfakcji, ale... Męczy.

Offline Itrogash

  • Myśliwy
  • ***
  • Wiadomości: 310
  • Reputacja: 0
  • Płeć: Mężczyzna
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #329 dnia: 16 Sierpień 2007, 00:33:01 »
Isgaroth uniósł swój miecz w pozycji bojowej.
-Za Innosa! - krzyknął. Zaczął biec w kierunku wroga. Roztrącił mieczem włócznie, wykonał szybki obrót i wbił "obcemu" miecz w brzuch. Natychmiast wyrwał ostrze, kolejny obrót i stwór padł na ziemię z rozciętym gardłem. Isgaroth zaśmiał się złowrogo, ogniki radości i szaleństwa zabłysły w jego oczach. Skierował rękę w stronę grupki przeciwników.
-Poznajcie moc mego pana! - krzyknął. Złożył wolną dłoń w odpowiednim geście i wyskandował formułę zaklęcia. W jego ręce pojawiła się sporych rozmiarów kula ognia, która pomknęła w kierunku grupy wrogów. Isgaroth, nie patrząc na efekt zaklęcia rzucił się w stronę kolejnego przeciwnika.
« Ostatnia zmiana: 16 Sierpień 2007, 10:51:49 wysłana przez Isgaroth »

Offline LinkLess

  • Kopacz
  • **
  • Wiadomości: 136
  • Reputacja: 10
  • Płeć: Mężczyzna
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #330 dnia: 16 Sierpień 2007, 00:33:46 »
Nagle na niebie było słychać ryki kościanego smoka Travis'a. Paru przybyszy  oderwało się od walki dziwiąc się temu, co MadDog spostrzegł. Szybko zakradł się do nich i wbił jednemu miecz w plecy i wyjął go w mgnieniu oka. Nagle zauważył, że jakaś broń leci w jego stronę. Zareagował natychmiast i schylił się unikając ciosu. To był wielki topór, który w kolejnego przybysza za nim. ÂŁowca błyskawicznym pchnięciem przeszył brzuch właściciela topora. Podniósł się, i zafascynowany niesamowitym zwycięstwem, (a może to było po prost szczęście) nie zauważył ataku z lewej. Jakaś włócznia przeszyła jego żebra w miejscu gdzie nie chroni pancerz. Nagle poczuł dziwne uczucie i bezwład. Opadł na ziemię. Ostatkiem sił przeczołgał się pod najbliższy kamień, gdzie nikt go nie zauważył. Złamał włócznię jak najbliżej rany. Ból był nie do zniesienia. Słyszał odgłosy walki niczym echo. ÂŚwiat wirował przed nim. Wiedział, że nie może zasnąć.

Offline Altair

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1125
  • Reputacja: 609
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg ma nas w opiece
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #331 dnia: 16 Sierpień 2007, 00:34:34 »
Altair poczuł się jak za dawnych lat. Nie zwracał uwagi na ból. Zauważył dwóch obcych, z lewej i z prawej zmierzających prosto na niego. Chwycił jedną z włóczni i uderzył w drugą, która zbliżała się z drugiej strony. W ten sposób druga włócznia znalazła się w ziemi, a miecz Altair'a już tkwił w posiadaczu włóczni, którą chwycił. Obcy, którego włócznia utknęła w ziemi został przebity mieczem. Po zgładzeniu dwóch obcych Altair ujrzał Samuga, który widocznie nie radził sobie w walce. Podbiegł do niego, jednego z przybyszów, który go atakował zabił mocnym pchnięciem miecza w pierś.
- Trzymaj miecz wyżej i bardziej przyj naprzód - powiedział do Samuga.
Po chwili zorientował się, że jeden z przybyszów biegnie prosto na niego. Altair pochwycił jego włócznię, po czym wyskoczył na jego klatkę piersiową. Obcy leżał bez broni na ziemi. Ostrze Altaira szybko zbliżało się ku jego szyi, po czym przebiło ją na wylot. Jego kolejnym przeciwnikiem był jeden z przybyszów wyposażony w dracoński miecz, który widocznie zabrał jednemu z przeciwników. Rzucił się na Altaira, jednak on zablokował cios. Uderzył ponownie, jednak znów niecelnie. Altair skontratakował, jednak jedynie drasnął przeciwnika. Obcy ponownie otrzymał cios, po chwili trucizna rozeszła się po jego ciele i padł martwy...

Offline Antelius

  • Myśliwy
  • ***
  • Wiadomości: 258
  • Reputacja: 29
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #332 dnia: 16 Sierpień 2007, 00:51:52 »
Jeden mały obcy potwór, drugi mały obcy potwór! - Krzyczał Antelius wybijając przeciwnika za przeciwnikiem. Zabijając kolejnego przeciwnika nie zauważył przeciwnika podchodzącego od tyłu. Antelius zamachnął się i wbił miecz w głowę obcego(przed sobą ;) ). Obrócił się i poczuł lekki ból w okolicach brzucha. Włócznia z kryształem przebiła pancerz, lekko raniąc Młodzieńca. " Uff dzięki Bogu że Sado mi zafundował tę zbroję bo bym pewnie już nie żył" myślał próbując przebić się przez bronę wroga. Włócznia zakończona kryształami z odbu stron była bardzo funkcjonalna. Jeśli tylko osoba potrafiła się nią posługiwać mogłoby być to "dzieło zniszczenia". Antelius pchnął płasko lecz przeciwnik odbił cięcie i już kontratakował drugim końcem włóczni. "Więc uderzymy od góry cwaniaku" pomyślał biorąc potężny zamach. Obcy próbował zablokować cięcie kryształem z włóczni, lecz kryształ pękł. Krew obryzgała całą zbroję wojownika.
- Potem się wyczyści a teraz trza się wziąć za kolejnegooo! - Krzyknął Antelius odlatując kilka metrów do tyłu po wybuchu kryształu niedaleko niego.

Offline Isentor

  • Wielki Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 32208
  • Reputacja: 27957
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zbyt pokręcony, by żyć. l zbyt rzadki, by umrzeć.
    • Karta postaci

Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #333 dnia: 16 Sierpień 2007, 02:48:34 »
Armia wroga zdawała się nie mieć końca. Ciągle pojawiały się kolejne jednostki zastępując już zabite. Wyciągałem kostur przed siebie i rzuciłem zaklęcie zew beliara. Zielona czaszka przeleciał przez kilku obcych uśmiercając ich. Wtedy spostrzegłem, że naciera na nas druga fala uderzeniowa. Przybysze dosiedli jakieś dziwne istoty na pierwszy rzut oka przypominające znane nam już nosorożce. Rozpierzchli się po polu bitwy tratując nasze oddziały. Jeden z nich podbiegł do mnie od tyłu i wyrzucił przed siebie biorąc mnie na rogi.
Po chwili podniosłem się kilka metrów od miejsca, w którym znajdowałem się ostatnio. Lekko obolały zacząłem wstawać...

Offline Sir_William

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 771
  • Reputacja: 3
  • Płeć: Mężczyzna
  • I tak w koło, Macieju...
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #334 dnia: 16 Sierpień 2007, 03:09:27 »
Król Marantu wstając nie zauważył innej krwiożerczej bestii, która szarżowała w jego stronę z mieczem tępym po starciach z ostrzami dzielnych Armistów rasy Ludzkiej. Plugawa istota brała zamach by cios był bardzo dotkliwy dla ofiary - to dało czas na zauważenie całej sytuacji przez Williama. On zaś, zwinnym krokiem popędził ku władcy. Pod koniec biegu przykucnął i zaparł miecz o drugą rękę chcąc sparować atak agresora. Wyciągnięte ręce nad głową prawie wyprostowane, wspomagane kilogramami mięśni, w których krew Generała wrzała na samą myśl o tym co mogłoby się stać gdyby... w tej chwili wyszedł cios. Miecz pękł niczym kawałek spróchniałego drewna pod siekierą doświadczonego drwala. Oręż bestii nie zatrzymał się, a pędził. Przebił pancerz Williama i z impetem oraz hukiem wpadł w płuca ÂŻołnierza.
William zszokowany sytuacją nie czuł bólu, zaś napływająca krew do ust, zostawała od razu wydalana na pancerz przeciwnika. Bestia miała lekką szatę, dlatego ostatnimi siłami William spojrzał na kilkadziesiąt centymetrów wystającego ostrza po za rękojeść i przewracając się do przodu podniósł prawą rękę, w której dzierżył oręż i przeszył bestię od góry do dołu.
Ta w porównaniu z Williamem długo nie stała i przycisnęła ciało wojownika.

Offline Legolas

  • Myśliwy
  • ***
  • Wiadomości: 311
  • Reputacja: 51
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #335 dnia: 16 Sierpień 2007, 09:03:42 »
Legolas stał w pewnym oddaleniu od walki i szył łukiem. Szło mu całkiem nieźle nawet udało mu sie uratować kilku Draconów. Po chwili zobaczył latające bestie więc próbował je zestrzelić. Jedną z nich trafił w oba skrzydła ta spadła na ziemie, na własną bobmę i wybuchła. Tak samo Legolas załatwił jeszcze kilku "Przybyszów". Lecz nagle spostrzegł że trzech przedarło sie przez nasze szeregi i biegnie w jego strone. Wojownik nie zlękł sie i walczył łukiem. Trafił jednego z obcych w twarz ten padł na ziemie zwijając sie z bólu. Pozostałych dwóch chciało go pomścić lecz pierwszy który podbiegł skończył żywot ze strzałami w oczach i głowie. Następny odrazu rzucił sie lecz potknął sie o poprzednika. Legolas podszedł do niego podniósł jego własną włócznie i z całej siły wbił mu w łeb. Po czym znów wrócił do strzelania z łuku.

Offline Melitele

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 365
  • Reputacja: 11
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #336 dnia: 16 Sierpień 2007, 09:09:09 »
Melitele spostrzegła dwóch biegnących obcych wprost na nią uniosła uprzednio wyjęty już miecz i czekała aż zbliżą się do niej . Po chwili znaleźli się tuż koło niej wymaczortąc swoimi włóczniami dziewczyna obroniła się przed atakiem poczym wbiła miecz jednemu z obcych w klatkę piersiową zabijając go … Drugi zaś zaszedł ją od tyłu i uderzył w plecy na szczęście dziewczyna miała dobrą zbroję i nic się jej nie stało lecz po uderzeniu upadła – w mgnieniu oka powstała i zadała cios drugiemu z przeciwników przewracając go … żył jeszcze – Melitele by zabić go poderżnęła mu gardło . Spostrzegła jeszcze jednego z obcych stojącego za jej plecami na szczęście zdążyła się z nim rozprawić nim on zdążył wykonać jakikolwiek ruch … Teraz udała się w kierunku przedziwnych stworzeń podobnych do nosorożców …

Offline Samug

  • Myśliwy
  • ***
  • Wiadomości: 234
  • Reputacja: 0
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #337 dnia: 16 Sierpień 2007, 09:24:07 »
Samug walczył z dwoma przybyszami naraz. Miał spory problem, ponieważ nie był zbyt doświadczony. Na razie ograniczał się do parowania ciosów. Dwa razy dosięgała go włócznia obcych, jednak o dziwo Dracońska zbroja wytrzymała. Wtedy jeden z atakujących wyprowadził pchnięcie. Samug uskoczył i kopną w broń przeciwnika, wytrącając mu ją z ręki. Następnie szybko doskoczył do niego i wbił mu miecz aż po rękojeść w brzuch. Jednak drugi z przeciwników także zaatakował. Samug nie zdążył się dostatecznie uchylić i włócznia zagłębiła mu się w lewym ramieniu. Obcy szybko wykorzystał przewagę, kopiąc mężczyznę w brzuch. Ten odleciał kawałek do tyłu waląc się na plecy. Przybysz szybkim krokiem podszedł do niego szykując się do ostatecznego ciosu. Nagle pół metra od Samuga zatrzymał się, i upadł na ziemię. Za nim stał Altair.
- Jesteśmy kwita – Uśmiechnął się mężczyzna pomagając swemu czeladnikowi wstać.
- Na to wygląda. Zaraz... Czujesz?
- Tak... Ziemia drży... Zupełnie jak wtedy, gdy...
- O cholera. Spójrz tam.
- Na Innosa...
Niedaleko nich, obcy dosiedli swych bestii i siali spustoszenie w szeregach Draconów. Obaj wojownicy ruszyli do dalszej walki. Kiedy mijał Erlonda, ten gadał coś do swojego łuku celując w pędzącą bestie. Uśmiechną się złośliwie, ale natychmiast przestał, kiedy zobaczył jak elf pakuje strzałę prosto w oko zwierzęcia, a te zataczając się pada na ziemię przygniatając przybysza, który go dosiadał. Tymczasem...


Offline Elrond Ñoldor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 17213
  • Reputacja: 14987
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #338 dnia: 16 Sierpień 2007, 09:42:50 »
Elf stał z tyłu a łukiem w ręce. Staną na kamień. Napiął łuk i strzelał do wrogów... Pierwszy... Drugi... Co chwile wystrzeliwał kolejną strzałę... Trzecia poleciała w kierunku jeźdźca nosorożca i trawiła go w gardło... Czwarta trawiła w rękę obcego, na całe szczęście bo jeden z jego kolegów straciłby życie. Kolejna trawiła nosorożca w pysk gdy miał rozwartą gębę. Jeden z obcych przedarł się do elfa i zaczoł wchodzić na kamień, ten ponownie napiął łuk i trawił prosto między oczy przeciwnika.... Walka nie miała końca, teraz gdy atakowali jeźdźcy stało sie bardziej niebezpiecznie. Jeden z jeźdźców wyskoczył na kamień elfa ze swojego wierzchowca. Elrond szybko wyciągną kordelas i zaczoł atakować wroga. Po kilku kontratakach obciął mu rękę, a następnie przebił mu gardło.
- Pięciu! - krzykną elf i ponownie zaczoł strzelać z łuku...

Canis

  • Gość
Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #339 dnia: 16 Sierpień 2007, 09:48:06 »
Canis zauważył nadciągającego najezdzcę. Użył zaklęcia Zewu beliara by zabić nosorożca, i tak te sie stało. nosorożec przewrócił się i przygniutł swego jeźdźca zabijając go. tymczasem za Canisem stał przywołany demon chroniąc Adepta przed ciosami pieszych Przybyszów. Canis obrócił sie szybko i zalej atakował swym kosturem wraz z pomocą swego demona zabijając przeciwników. Co jakichś czas spoglądał za siebie czy nienadciąga jeździec...

Forum Tawerny Gothic

Wyprawa do Innego Wymiaru
« Odpowiedź #339 dnia: 16 Sierpień 2007, 09:48:06 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top