Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Historia o Rangusie

<< < (5/7) > >>

Kozłow:
Ok zaczynamy...

Po pierwsze
"z poza" chyba już kiedyś zrobiłeś ten błąd... powinno być "spoza"

Po drugie
"terytorii" powinno być "terytoriów"

Po trzecie

--- Cytuj ---przeciął bestię od tyłu. Ork z mieczem w brzuchu
--- Koniec cytatu ---
ciął jakby coś. Jakby przeciął, to ork nie miałby miecza w brzuchu, tylko leżałby rozpołowiony

Po czwarte
"na prawdę" razem powinno być

Po piąte

--- Cytuj ---na oko około
--- Koniec cytatu ---
Albo na oko, albo około, po co dawac dwa równoznaczne pojęcia po sobie?

Po szóste

--- Cytuj ---- Nie potrzeba mi, aż tyle tego
--- Koniec cytatu ---
Jezu nie wziął 150 bryłek rudy, 10 wilczych skór?? Zgłupiał czy go po walce zamroczyło....

Fajna część, Fabuła się powoli rozkręca, Tylko niech będzie dalej oryginalnie prosze cię...
I powiem, że Diego nieźle tu kogoś wykiwał.... Zgranął kupę hajsu, a Ragnus nic.... prócz halabardy.
Ocena: 8/10

Darkon:
Po 3 - powinno być przebił, wiec i ty zrobiles tutaj maly bledzik;p
Po 6 - a po co mu? Rangus w moim zalozeniu jest uczciwym, cichym czlowiekiem, ma juz sporo rudy, a nie potrzeba mu jakichs wielkich lupow zgarnac.

Reszta - prawda

Zadanie Thorusa

Po pewnej chwili, kiedy był już przy scieżce obok rzeki usłyszał charakterystyczne bzyczenie

- Krwiopijca - pomyślał

Szybko przeturlał się w stronę wielkiego głazu i schował się za nim. Nie mylił się - zbliżała się tu sporych rozmiarów szarańcza. Pewnie i by sobie poradził, ale wolił nie ryzykować z dzikimi zwierzętami zamieszkującymi Kolonię. Kiedy wszystkie przerośnięte owady oddaliły się na bezpieczną odległość, Rangus wyszedł zza kamienia i pewnym, szybkim krokiem ruszył do Obozu. Wtedy zza drzewa wysunęli się dwaj ludzie w poszarpanych zbrojach, wykonanych najwidoczniej z jakiegoś mało wytrzymałego drapieżnika.

- Dawaj wszystko, co masz - rozkazał jeden z rabusiów
- Zmuś mnie - odpowiedział pewnie Rangus - wiedział, że z takimi jak oni, nie da się normalnie rozmawiać

Rabusie wyciągnęli swoje pałki, zaś Rangus dobył swojej halabardy, (co go zdziwiło - miał 15 lat, a dobywał już niejednego miecza, a nawet potężnego oręża, jakim ona jest) którą nosił na plecach. Obaj napastnicy ruszyli z dzikim okrzykiem na młodego skazańca, zaś ten przeturlał się do przodu i gdy ci byli jeszcze ustawieni do niego tyłem wziął zamach i zadał im potężny cios z swojej nowej broni. Bandyci jękneli z bólu i próbowali obejść Rangusa. Ten jednak, nie czekając na ich atak, sam ruszył z swoją halabardą na jednego z nieprzyjaciół i powalił go druzgoczącym ciosem, jaki mu zadał. Ostatni rzucił się do ucieczki lecz Rangus szybko pochwycił łuk i kilka strzał z ciała drugiego bandyty, napiął cięciwe i wystrzelił prosto w głowę uciekiniera. Rabuś bezwładnie upadł na ziemię półtora metra dalej od swojego kompana. Waleczny wojownik, jakim okazał się Rangus zatrzymał łuk, wziął cały kołczan ze strzałami z pleców jednego z bandytów i dokładnie ich przeszukał. Znalazł kilka bryłek rudy, jakiś pierścień i trochę prowiantu. Po założeniu świecidełka poczuł nagły przypływ energii, od razu ocenił, że artefakt, który ubrał dodaje sił.
Po chwili skierował swe kroki z powrotem w stronę Obozu. Kiedy znalazł się już za murami obozowymi przypomniał sobie, że powinien porozmawiać z Thorusem o Bloodwynie i dołączeniu do Cieni. Ruszył jeszcze raz do swojej chaty - wypił kilka szklanek wódki i zjadł kawałek sera. Następnie wyszedł z swojego domostwa i ruszył pewnym krokiem do Thorusa.

- Witaj, Thorusie - zaczął Rangus
- Niech zgadnę - moje poparcie - odparł Thorus
- Nietylko - mianowicie mam pewien problem z Bloodwynem i chciałbym go rozwiązać
- To się go pozbyj
- Drobna sprawa - strażnik
- Więc oczekujesz, że jeśli zrobisz coś dla mnie, to problem zniknie?
- Tak, ponadto nie zapominajmy jeszcze o twoim poparciu
- Widzę, że już zaczynasz się oswajać z srogimi prawami Kolonii, gratuluję, ale teraz moje zadanie. ÂŻeby udowodnić swoją wartość musisz się kogoś dla mnie pozbyć.
- Kogo? - Rangus przyzwyczaił się już, że, żeby przeżyć, nie uniknie morderstw
- Myśliwego Harsona, rozbił obóz niedaleko południowej bramy, a dokładniej zaraz koło tamtego wejścia na terytoria Orków. Po wykonaniu roboty możesz sobie przywłaszczyć jego trofea - wszystko oprócz jednego. Naramiennik orkowego wojownika - to masz mi zwrócić. Ma specjalny kolec, w którym jest coś mojego....
- W takim razie, do zobaczenia wieczorem - powiedział z uśmieszkiem Rangus, poczym ruszył do południowej bramy drogą Areny, by porozmawiać jeszcze z Angarem. Po niecałej minucie był już zaraz koło areny. Angar uprzedził go i powiedział:

- Trochę ci spieprzyła się robota, Diego mi opowiedział, ale zrobiłeś co ci mówiłem - dlatego jestem ci wdzięczny i masz mój głos. A teraz idz, wiem, że teraz masz dużo na głowie.

Więc Rangus pożegnał się i ruszył w stronę gruzowisk, które stanowiły drugą drogę do południowej bramy. Kiedy był już za obozem, rozejrzał się - już z okolic bramy było widać okazałe obozowisko zaraz przy scieżce, która widocznie była drugim wejściem na terytoria Orków. Ruszył w tamtą stronę i gdy był już przed obliczem myśliwego spytał:

- Ty jesteś Harson?
- Tak, to ja - odpowiedział mężczyzna
- Pozdrowienia od Thorusa - powiedział Rangus wyciągając swą halabardę

Darkon:
Dziwny skazaniec

Rangus wstał, rozprostował się i podszedł do zakurzonego stolika. Zjadł kawałek sera i wyszedł z swojej chaty. Skierował się ku północnej bramie i pomknął przez rzekę do Miejsca Wymian. Tak jak mówił Rączka - kręcił się tu Jarvis. Rangus podszedł i zapytał:

- Ty jesteś Jarvis?
- Tak, to ja, a co?
- Chciałbym się przyłączyć do Cieni.
- Hmmm mam dla ciebie pewne zadanie.
- Mów dalej
- Coś tu grasuje. Jakieś wyrośnięte zwierzątko. A do tego zjada nowych. Trzeba się tego pozbyć, tylko, że nie mogę się stąd ruszyć bez pozwolenia Thorusa.
- I mam to zabić. Podejrzewasz gdzie jest legowisko tego czegoś?
- Według mnie to coś na prawdę sporego... Cieniostwór... A one lubią siedzieć w grotach.
- Cieniostwór? Niezle... Ale dobra, sproboje znalezc to bydlę - powiedział Rangus i pożegnał się

Rangus dokładnie sprawdzał każdą nierówność na każdej skale, ale bez skutku - żadnego przejścia, żadnej jaskini. W końcu podszedł do dziwnego, wysokiego głazu. Za głazem były dość dziwnie ułożone liście. Rangus podszedł do nich i po chwili odkrył dziurę. Zgarnął liście i przecisnął się.

- Hmmm, Cieniostwór nie zrobiłby sobie takiej kryjówki. - pomyślał i ruszył w głąb dziwnej jaskini.

Po chwili poczuł uderzenie w głowę i upadł na ziemię. Obudził się i rozejrzał. Przed nim stał chudy mężczyzna ubrany w skórzaną zbroję. Mamrotał coś pod nosem i zerkał na Rangusa.

- To jakiś szaleniec. - pomyślał Rangus

W końcu dziwny człowiek podszedł do młodego skazańca i powiedział:

- Wysłał Cię ten strażnik, co? Myśli, że to ja, robię coś nowym

Rangus dostrzegł kawałek belki i dalej patrzył na rozmówcę.

- Omówimy to z Jarvisem - powiedział i cisnął w chudego mężczyzne kawał drewna

Dziwny skazaniec zemdlał. Rangus podniósł nieprzytomnego człowieka i powlókł go do Jarvisa. Gdy był już na miejscu opowiedział strażnikowi tą dziwną historię.

- Dziwne. Musze sobię z nim pogadać jak sie obudzi - nie znam go i nie wydaje mi się, żeby to on zjadał nowych, ale może coś wie, jeśli zrobił sobie tutaj kanciapę. W każdym razie przydasz się Obozowi. Ja jestem za przyjecięm cię w nasze szeregi.
- Dzięki, ja wracam już do Obozu, niebezpiecznie tutaj - pożegnał się Rangus i ruszył w stronę obozu

Darkon:
Witam spowrotem, znowu zajalem sie pisaniem tych krotkich opowiadan o walecznym wojowniku jakim jest Rangus ;) Bede pisal po kilka rozdzialow, zeby juz nie denerwowac moderatorow tymi krotkimi rozdzialami - lekkim spamem ;P Oprocz tego za jakis czas zaczne pisac rowneiz drugie opowiadanie, ktore bedzie opowiadalo o tym jak Orkowie przejeli Khorinis po wyjezdzie Bezimiennego (cala wyspa), bedzie sie to skladalo z jakichś 10 części (za pewne) :) Oprocz tego, lekko zaniedbalem rowniez Marant, wiec sie postaram wziac w garsc. A oto i kolejne rozdziały:


Test Zaufania

Rangus leżał właśnie w łóżku. Nie chciało mu się wstawać, ciągle czuł ostry ból, odkąd znokautował go ten dziwny skazaniec. W pewnym momencie do chaty wszedł Diego. Zerknął na Rangusa i spytał:

- Jak tam głowa?
- Skąd wiesz?
- Jarvis mi opowiedział, ale nie tylko po to tu przyszedłem
- Hmm?
- Przekonałeś wystarczająca ilość osób...
- Więc mogę już przejść Test Zaufania?
- Tak, możesz
- Zamieniam się w słuch
- Tylko to nie mój pomysł, od razu mówię. Gomez kazał mi się rozprawić z nowym obozem w Górniczej Dolinie.
- O nie, nie będe mordował całego obozu niewinnych ludzi! Już i tak się wstydzę, że zabiłem tyle osób... Ta Górnicza Dolina stopniowo zrobiła ze mnie już potwora.
- Sęk w tym, Rangus, że ta misja nie polega na mordowaniu ludzi. Nie pod tym względem jest chora. Chore jest to, że to obóz... Orków...
- ORKÓW?!
- Tak...
- Mam wyrżnąc cały obóż Orków?! Chybaś zgłupiał! To samobójstwo...
- Wiem... Ale Gomez mi kazał to komuś przydzielić w ramach Testu Zaufania. I nie robisz tego sam. To twój wspólny Test Zaufania z Lasuarem.
- O ku***... Gdzie jest ten obóz i ilu jest Orków?...
- Tego też nie wiemy. Wiemy tylko o samym obozie, ale nie będe ci już opowiadał całej historii o starym Duralu.
- No, ja pie*****! Co na to Lasuar?!
- Zachował się podobnie jak ty... Słuchaj, co ja ci zrobię? Po prostu tak musi być... Poczekaj na Lasuara, w końcu wraca tu na noc zazwyczaj i pogadajcie, co zrobicie. Ja muszę już iść. - pożegnał się Diego po czym wyszedł z chaty.

Rangus siedział na łóżku i patrzył się na ścianę. Po kilku minutach zerwał się na nogi i z całej siły kopnął pobliski stolik. Stary, wybrakowany mebel pod wpływem silnego ciosu z dużym hałasem spadł na ziemię i "lekko" się poturbował. Popatrzył na swoją "ofiarę" i wyszedł z chaty. Wiedział, że musi najpierw zlokalizować obóz i dowiedzieć się wiecej o jego liczebności. Wrócił się do swojej starej chałupy, wziął troche rudy i ruszył na plac targowy szukać jakiegoś "zwiadowca do wynajęcia"

Mijały godziny, lecz na placu targowym nikt nie był chętny na coś takiego. Nie ma się co dziwić, misja była misją samobójczą. Potrzebował kogoś zręcznego, zwinnego, jakiegoś doświadczonego złodziejaszka. Po chwili przypomniał sobie o Rączce i pomknął do jego chaty. Kiedy był już przed chatą zręcznego Cienia i wytłumaczył mu wszystko ten odpowiedział:

- Wiesz, stary o Teście Zaufania nie można gadać! Ja cię nie wydam, ale na placu targowym nie wspominałeś, iż jest to właśnie ten Test?
- Nie
- Dzięki Innosowi. Nie mogę wam pomóc tak, ale w innej sprawie. - powiedział Rączka i na chwilę wszedł do swojej chaty.

Po chwili wyszedł z zaklętym orężem, który tak niedawno Rangus dla niego zdobył i powiedział:

- Trzymaj, przyda Ci się. A Lasuar jest też zręcznym, łebskim chłopakiem, jeśli chodzi o zwiad, radzę ci właśnie z nim pogadać - powiedział oddając magiczny miecz w ręce Rangusa

Rangus podziękował i pożegnał się z Rączką, a następnie ruszył do chaty.

- Boże, że też nie pomyślałem o Lasuarze, on się do tego nadaje idealnie. - myślał.=

Na Lasuara musiał czekać długo, ten zachwianym krokiem wszedł do chaty.

- Co jest?
- Walka z Gornem i trochę alkoholu. Gość ma niezły cios i wątrobę zresztą też. Słuchaj...
- Tak, słyszałem. Słuchaj, myślę, że ty powinieneś znalezc ten obóz. Jesteś szybki, zręczny i sprytny. Mnie wyczują na kilometr
- Też tak uważam, tylko, co dalej?
- Nie wiem, będziesz musiał sprawdzić ile ich jest, gdzie dokładnie są, a potem się zastanowimy...
- Dobra, słuchaj, ja muszę się położyć, rano się zajmiemy działaniem. - powiedział i rzucił się na łóżko w rogu chałupy.

Rangus zjadł bochenek chleba i położył się spać. Rano, rozejrzał się w około - ani śladu Lasuara. Jednak po chwili dostrzegł kawałek papieru i pospiesznie napisane: "Wybyłem poszukać obozu Orków, do zopaczenia na pogrzebie, bądz w obozie". Rangus uspokoił się, założył swoją skórzaną zbroję oraz nowo nabytą kuszę, którą dostał wczoraj od jakiegoś kupca na placu targowym. Poza tym wsunął za pazuchę miecz z magicznej rudy i ruszył na plac targowy, z zamiarem wypaleniu kilku skrętów i zerknięciu na bronie. Było już południe. Rangus poszedł przez południową bramę coś zjeść z dala od tysięcy broni i na dłuższą metę okropnego zapachu wypalanych skrętów bagiennego ziela. Po zjedzeniu kilku udek z ścierwojada, miał już wracać do obozu, gdy zobaczył Lasuara. Biegł w pełnym pośpiechu i machał ostrzegawczo rękami. Po chwili zza wąwozu prowadzącego na terytoria orków wychyliło się kilku orków, którzy najwidoczniej gonili Lasuara.
Rangus wyciągnął kuszę i szybko puścił w stronę orków kilka bełtów. Jeden z Orków padł z dzikim jękiem na ziemię, ale reszta dalej goniła za Lasuarem. Rangus wystrzelił kolejne bełty - chybił. Dwaj pozostali Orkowie dalej gonili za kandydatem na Cienia. Strażnicy, którzy najwyrazniej zobaczyli zielonoskórych napastników zamknęli południową bramę i patrzyli przez kraty na walkę pomiędzy dwoma ludzmi, a dwoma ryczącymi bestiami. Rangus wyciągnął miecz i powalił jednego z orków, którzy byli dalej w biegu (Lasuar był już przy bramie, a orkowie zostali w tyle)... Ostatni rzucił się z dzikim rykiem na Lasuara, lecz Rangus "pociął" jego zapał. Zielonoskóra bestia upadła na ziemię. Obóz ponownie został otwarty i Rangus wraz z przyjacielem weszli do środka.

Drugi rozdział byłem już zmuszony pisać w pośpiechu, więc sorry za lekko nudnawą walkę i dość idiotyczne synonimy w niektórych wypadkach

Kozłow:
Ahhh brakowało mi Rangusa... Jedziemy z tym węglem...

Po pierwsze

--- Cytuj --- Tylko to nie mój pomysł, od razu mówię. Gomez kazał mi się rozprawić z nowym obozem w Górniczej Dolinie.
- O nie, nie będe mordował całego obozu niewinnych ludzi!
--- Koniec cytatu ---
PFFFFFFFFFF....... Większej herezji to nei słyszałem.... Rzeczywiście w Kolonii byli przecież sami uczciwi ludzie, a najbardziej w Nowym Obozie. (Lol to było chyba największe skupisko bandyctwa i szujostwa z całej Górniczej Doliny..) chodziło ci chyba o nowo powstały obóz, więc tak trzeba było napisać.

Po drugie
Czyste samobójstwo to ma być test zaufania? Chyba test - "Jak przeżyjesz to dołączysz"

Po trzecie

--- Cytuj ---Stary, wybrakowany mebel pod wpływem silnego ciosu z dużym hałasem spadł na ziemię i "lekko" się poturbował. Popatrzył na swoją "ofiarę" i wyszedł z chaty.
--- Koniec cytatu ---
Kto popatrzył?? Stolik? Stylistyka panie ÂŁukasz_1, stylistyka...

Po czwarte

--- Cytuj ---(...) i wyszedł z chaty. Wiedział, że musi najpierw zlokalizować obóz i dowiedzieć się wiecej o jego liczebności. Wrócił się do swojej starej chałupy (...)
--- Koniec cytatu ---
Wyszedł po to, żeby wiedzieć, że musi zlokalizowac obóz i dowiedzieć się więcej o jego liczebności. Kiedy już to wiedział, wrócił do chaty... Hehehe mógł zostać....

Po piąte

--- Cytuj ---jakiegoś "zwiadowca do wynajęcia"
--- Koniec cytatu ---
Pozwólmy odmienić ten wyraz użyty w dopełniaczu. Więc mianownik będzie brzmiał "zwiadowc"? Powinno być "zwiadowcy do wynajęcia"

Po szóste

--- Cytuj ---do zopaczenia na pogrzebie
--- Koniec cytatu ---
Zobaczenia nie "zopaczenia". I dlaczego na pogrzebie? Nie rozumiem...

Po siódme

--- Cytuj ---(...)nowo nabytą kuszę, którą dostał wczoraj od jakiegoś kupca na placu targowym.
--- Koniec cytatu ---
Nabyć znaczy coś kupić za pieniądze, wiec te słowo w kontekście do dalszej części zdania jest niepoprawne. Powinno być nowo otrzymaną. (A tak w ogóle to lol kupiec rozdaje na prawo i lewo kusze. Co on matka Teresa?)

Po ósme

--- Cytuj ---z zamiarem wypaleniu kilku skrętów
--- Koniec cytatu ---
"wypalenia kilku skrętów", nie "wypaleniu".

Po dziewiąte

--- Cytuj --- z dala od tysięcy broni
--- Koniec cytatu ---
Eeee.... Hmmm.... tysięcy.... Wątpię czy w starym obozie było tysiące broni....


No dobrta starczy. Nie wymieniałem błędów interpunkcyjnych bo bym spamił... Częśc fajna, lecz zabłędziona (neologizm  ). Rozwijaj stare ątki, a nie wyciągasz ciągle nowe. Stylistyka się poprawia, chociaż tutaj trochę cienko. Czekam na kontynuację.
Ocena: (mógłbym dać 1/10, za 9 błędów, ale nie :D) 5/10





Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej