Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Historia o Rangusie

<< < (7/7)

Darkon:
Narev

Mijały miesiące, które zamieniały się w lata odkąd Rangus uśmiercił Vuhera. ÂŻałował tego, kim się stał, ale wiedział, że teraz już nie ma powrotu. Ruda i wszelakie luksusy ciągle mu przybywały, a z czasem dzięki kolejnym zleceniom uczył się fachu zabójcy. Do tego dziwiło go to, że Xardas opuścił Stary Obóz i ruszył gdzieś na ziemie Orków - Magowie toczyli odtąd liczne spory.. Cień zapamiętał te zlecenia, które teraz wykonywał bardzo dobrze, a w tym, to, w którym zobaczył, co się z nim stało... To był normalny dzień, strażnicy jak zwykle patrolowali obóz i ukradkiem terroryzowali wygłodniałych kopaczy, a Cienie rozmawiali ze sobą na przeróżne tematy. Rangus stał przed bramą i gawędził z Lasuarem. Ten pracował zawsze dla Diega, a jego obowiązki nie wykraczały poza normę. Dziwił się dlaczego jego przyjaciel przyjmował zadania od Thorusa, zamiast od jego bezpośredniego szefa, ale kiedy zaczynał już dialog na ten temat, zabójca strażnika szybko zmieniał temat. Po godzinie rozdzielili się i Rangus już miał wrócić do swojej chaty, gdy przywołał go do siebie przywódca straży.

- Czego chcesz? - burknął Rangus
- Nie tym tonem, to po pierwsze, a po drugie mam dla ciebie kolejne zlecenie
- Kto? - powiedział bez entuzjazmu Cień
- Ktoś kto może mi zagrozić
- Nic mi to nie mówi
- Oj, znasz go trochę. Otóż twoim celem jest Narev, kumpel Gomeza
- Nie będe polował na kumpla, poza tym on nie jest żądny władzy, jak ty. - krzyknął Rangus
- Owszem będziesz i nie wrzeszcz tak - uspokoił swojego "pracownika", strażnik
- A mówi ci coś zwrot "spier***"?
- Jestem kulturalnym człowiekiem, więc nie dostaniesz na miejscu, a teraz spadaj i przygotuj się do roboty i nie zamierzam ci w tym pomagać

Rangus bez słów pożegnań odszedł Thorusa szybkim krokiem i przeszedł przez próg swojej chaty. Siadł na łóżku i zapalił skręta od Fortuno. Wiedział, że musi to zrobić albo marny będzie jego los. Teraz chyba po raz pierwszy w życiu na prawdę się sobą brzydził. Za kilka godzin będzie bezskrupulatnie zabijał człowieka, któremu trochę zawdzięcza. Popatrzył na swoje uzbrojenie, które używał już od dawna. Najcięższa, lekko ulepszona zbroja Cienia, magiczny oręż oraz udoskonalona u Skipa jego stara kusza. Przez następną godziną zajmował się jedynie piciem i paleniem skrętów, których w jego domostwie mu nie brakowało. Lekko chwiejąc się założył swój strój, miecz schował do pochwy, a broń dystansową włożył na plecy. Powlókł się w okolice areny, gdzie mieszkał Narev i zaczął szukać jego domostwa W pewnej chwili usłyszał za sobą głos:

- Hej Rangus

Wysłannik Thorusa odwrócił się i zobaczył przed pobliską chatą starego znajomego.

- Hej, słuchaj chciałbym o czymś pogadać, mam pewien problem, chodz ze mną tam za obóz, bo chciałbym porozmawiać tak prywatnie. - skłamał Rangus i ruszył z Narevem do małej groty w pobliżu południowej bramy.

Po kilku minutach byli na miejscu

- Przykro mi - powiedział Rangus - Gdyby nie ten przeklęty Thorus....
- O co ci cho...

Narev przerwał i popatrzył na bełta, który wbił się mu w brzuch. Popatrzył przed siebie - Rangus stał z wyciągniętą kuszą. Znajomemy Gomeza miotał się i próbował chwycić swą broń, lecz przymrużone już oczy zamknął mu kolejny bełt, który wbił się mu w serce. Narev zachwiał się i ostatecznie upadł na ziemię. Strużka krwi popłynęła w dół.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej