Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Historia o Rangusie

<< < (6/7) > >>

Darkon:
Musze przyznac ze brakowalo mi rowniez tego sprzeczania sie o bledy z toba i pisania glownie dla ciebie tego opowiadania, ktore jest no "debiutanckim" na tym forum.




1. Fakt, ale niektórzy mają jakieś szczątki sumienia, tymbardziej na początku. Rangus jest taką postacią:) Napisałem - NOWY obóz.
2. Na nich padło, nigdy się nie dowiemy jak wyglądały inne testy zaufania. Mogły się o wiele różnić od tego dla Bezimiennego.
3. Fakt, niedociagniecie... :P
4. xDDDD Na prawde fajny blad wylapales, widocznie przez przypadek powtorzylem to samo ;) Ale jednak nie jest to blad - pozniej jest napisane, iz  wrócił, wziął trochę rudy i pomknął na plac targowy.
5. Przyznaje się do błędu ;)
6. Literówka. ÂŁatwo zgadnąć dlaczego "albo na pogrzebie" - miał zlokalizować i przyjrzeć się obozowi bestialskich orków z GD.
7. Zle dopasowane słowo - faktycznie
8. Jak w piątym....
9. Kiedy był to jedyny obóz - na pewno był o wiele potężniejszy, warowniejszy, a ludność była liczebniejsza.

Pomoc Thorusa

- Dzięki.... - zaczął Lasuar
- Tak, tak, znalazłeś obóz?
- No więc, sądze, że tak - znalazłem
- Gdzie?
- Przeszedłem przez rzekę, tam, tą która płynie nieopodal południowej bramy. Przeszukałem po cichu las, i zauważyłem dziwną poświatę przy brzegu tego wzgórza nad bagnami. Przyjrzałem się temu z bezpiecznej odległości i było tam coś na kszałt obozu. Tylko intryguje mnie lekko ta poświata... Wręcz czułem energię, emanującą z tego miejsca.
- Dobra, teraz powiedz co tam zobaczyłeś, w tym obozie, i skąd gonili cię Orkowie.
- No zródła tej energii nie znalazłem, ale było tam z kilkadziesiąt Orków. Wygląda na to, że na coś się szykują. Mam dziwne myśli, iż zaatakują w końcu Obóz...
- Ale to i tak nie wyjaśnia, skąd za tobą ta pogoń!
- Właśnie, jak już miałem podejść bliżej, by sprawdzić co to za... W sumie to nawet nie wiem co to jest! Magia jakaś pewnie... Nieważne, dostałem czymś w głowę. Jak się obudziłem, to nie było zbyt ciekawie - przede mną zebrali się niezbyt przyjacielscy zielonoskórzy... Chyba czają się też gdzieś w lasach...
- Kur**, co Diego sobie myśli?! Mamy w dwójkę rozpieprzyć mini - armię tych bestii?! Może jeszcze odbijmy całe terytoria tych dupków!
- Uspokój się, Rangus...
- Oj nie! Idę poszukać Diego! Na pewno w dwójkę nie pójdziemy na ten pier**** obóz! - powiedział na koniec Rangus po czym wypadł z chaty

Szukał przywódcy Cieni już kilkanaście minut - ale bez skutku. W końcu podszedł do Thorusa i zapytał:

- Gdzie jest Diego?!
- Uuuu, ktoś tu jest zdenerwowany, czego od niego chcesz?
- Chcę pogadać z nim o moim Teście Zaufania, co tobie, do tego?
- Gadaj, co masz zrobić, i co chcesz.
- Mam wraz z Lasuarem rozgromić obóz Orków!
- Hmmm, podobasz mi się, przydasz mi się jeszcze żywy. Gadaj gdzie obóz, podeślę wam grupę kilku najlepszych strażników.
- Na wzgórzu, nad bagnami.
- Dobra, jutro wieczorem, będą w tamtejszym lesie. Diego się o tym nie dowie, o to się nie martw.

Rangus szybko się pożegnał i ruszył w stronę swojej chaty, poinformować Lasuara o niespodziewanej pomocy przywódcy Strażników. Wpadł do chaty, spojrzał na swojego przyjaciela i powiedział:

- Załatw sobie dobrą broń i jakąś zbroję. Spotykamy się w tamtejszym lesie jutro wieczorem
- Chcesz we 2 atakować ten obóż?!
- Nie we dwójkę - Rangus uśmiechnął się i wyszedł przygotować się do walki poprzez kilka pojedynków na arenie

Atak

Była noc. W lesie koło bagien zbierali się najlepsi, najwaleczniejsi strażnicy z Obozu. Byli tutaj w jednym celu - zlikwidowania obozu Orków. Nie wiedzieli czy przeżyją, nie chcieli o tym myśleć. Z daleka było widać dwie postacie. Nadchodziły wolnym, dumnym krokiem, by za chwilę poprowadzić tych strażników na ten straszliwy bój. Rangus skierował się na przód i przemówił do "swoich" żołnierzy:

- Dobra, słuchajcie. Nie będe owijał w bawełnę - jest możliwe, że przegramy tą walkę. Jest ich o wiele więcej, i są od nas więksi i silniejsi. Tylko, że my jesteśmy znacznie sprytniejsi i mądrzejsi od tych bestii! Na początek trzeba ich zaatakować z dystansu - kuszami, łukami, czy co tam macie. Orkowa broń ogranicza się w tym wypadku do ich sztandarowych toporów, więc zanim dotrą tutaj z toporami - połowa z nich zginie pod falą naszych strzał i bełtów! Nie ma na co czekać, więc zbliżmy się jeszcze o kilka kroków, by widzieć te bestie i zacznijmy strzelać!

Po tej krótkiej egzorcie dzielni ludzcy wojownicy ruszyli na przód i wyciągneli swoje łuki i kusze. Po kilku sekundach pierwsza salwa ugodziła w stronę orkowego obozu. Było słychać straszliwy ryk dochodzący stamtąd - widocznie już kilka bestii padło ofiarą śmiercionośnej walki dystansowej. Po kilku sekundach słyszalna poprzez świst powietrza nastąpiła druga salwa - znowu mogło się usłyszeć ten nieludzki wrzask, tymrazem jeszcze głośniejszy. Orkowie chwytali jak najszybciej za swoje toporki i już małymi grupkami ruszali do ataku na groznych najezdzców. Orkowie padali za nim dobiegali do przeciwników, ale już po chwili natarli na ludzkich napastników wielką chmarą. Nie było szans, by zestrzelic ich wszystkich, więc wszyscy chwycili za swój oręż i biegli w stronę Orków. Kiedy ludzie i zielonoskóre bestie natarły na siebie, co chwilę słychać było głośny ryk umierającego Orka, bądz wrzaski konających ludzi. Rangus, który jeszcze chwilę próbował trafiać Orków przez swoją kuszę, poddał się i wyciągnął zza pazuchy swój magiczny miecz i ruszył na zielonoskórych. Coś sprawiało, iż miecz był jeszcze potężniejszy niż w rzeczywistości jest. Jeden celny cios  tym magicznym orężem, powodował, iż Orkowie z impetem spadali do tyłu. Faktycznie czuć tu było prawdziwą moc, która widocznie emanowała z obozu Orków. I to coś znacznie wpływało na magiczną rudę. Napastnicy z Obozu przegrywali. Orków przybywało, a oni byli bezsilini wobec ciągłych ataków tych barbarzynśkich wojowników. Rangus poczuł, iż to, co zaraz polepszy wpłynie na walkę... Z całej siły wbił do ziemii swój magiczny miecz. Potężna fala energi przepłynęła przez najbliższe okolice. Ludzie i Orkowie z całej siły opierali się falom magicznej energii, ale ci drudzy, widocznie mniej odporni na tą magię, dosłownie wylatywali w powietrzę roztrzaskując się po upadku. Drzewa z najbliższych hektarów pobliskiego lasu, zarówno jak i obóz orków doznały poważnych zniszczeń. Po chwili fale magicznej energii ustały i rozległ się ostatni huk. Coś dziwnego się działo. Tym razem Orkowie po prostu umierali ugodzeni ostatnią chmarą magicznej mocy. Po chwili huk całkowicie ustał i Rangus wreszcie mógł wyciągnąć z ziemii swój miecz. Ciała Orków poniewierały się po całej okolicy. Na chwilę wszyscy milczeli. Wreszcie Lasuar zaczął:

- Na Innosa, Rangus, co ty do ku*** zrobiłeś?! To ich wszystkich, po prostu....
- Nie wiem! Coś mi kazało użyć tak tego miecza!
- I dobrze! Tak to byśmy już wszyscy zdechli! - krzyknął któryś strażnik
- Dobra, dobra, idziemy jeszcze do Obozu zajrzeć, czy wszyscy nie żyją i co tam dokładnie jest. To jest miecz z magicznej rudy. Ale nawet ona sama w sobie nie ma takich możliwości! Tutaj jakaś magia panuje! - wykrzyczał Rangus i skierował się wraz z resztą do obozu Orków

W Obozie jak i koło niego również poniewierały się dziesiątki ciał tych zielonoskórych bestii. W końcu doszli do centrum obozu. Leżały tu ciała kilku Orków, którzy najwidoczniej słuchali nauk - przed nimi spoczywało ciało Orka, który sądzac po dziwnym "ubiorze", jeśli można tak nazwać kilka piórek i kawałki szaty, wyglądał  na szamana. Jednak właśnie z tej okolicy najsilniej emanowała ta dziwna magiczna poświata, którą widzieli, i która najprawdopodobniej wpłynęła na działanie miecza Rangusa. Po kilku minutach drogi dotarli do zrodla - dziwnego artefaktu, który spoczywał na jakimś starym piedestale. Jeden ze strażników podszedł i już chciał wziąśc artefakt, gdy Rangus go popchnął.

- ÂŻyć się nie chcę?! To coś pomogło nam rozgromic armię orków, więc tego nie dotykaj, idioto! - krzyknął przyszły Cień

Strażnik odsunął sie na bok i pod nosem klnął na niewiadomo co. Rangus i Lasuar wraz z przeżyłymi strażnikami przeszli się jeszcze raz po obozie, ale nie znalezli już nic ciekawego. Na rozkaz przyszłych Cieni strażnicy zebrali się przed nimi w centrum obozu... no, byłego obozu Orków.

- Dobra, pokazaliśmy Orkom, kto tu rządzi. Ilu strażników poległo? - zaczął Rangus
- 4 - powiedział jakiś strażnik
- Dobra, jakoże nikt o tym nie ma wiedzieć, pochowajcie ciała koło jakichś jaskiń. Sami szybko idzcie do zamku, wymiencie zbroje i wyleczcie rany, żeby nie było żadnych podejrzeń. Jak coś mówcie, że jakaś większa grupa rabusi kręciła sie koło Obozu. No, na co się gapicie? Rozejść się i odwalić resztę roboty - dokończył Rangus


Kozłow:
Zaczynamy...
"Pomoc Thorusa"
Część świetna. Jedna z tych, które najbardziej mi się podobały. Dialogi wypełniają jej większą część, ale są świetne (według mnie). Musze jedną rażącą rzecz wspomnieć. Test Zaufania mamy chyba wykonać sami bez niczyjej pomocy. A Thorus dowiedziawszy się daje nam bez żadnego porozumienia z Gomezem najlepszych strażników. W ogóle od początku nie podobało mi się te zadanie od Diega. Jeżeli chce nas tak abrdzo zabić to dlaczego po prostu nie dźgnie nas mieczem?
Ocena części: 9+/10

"Atak"
Po pierwsze
Normalnie lol.... Rangus przemawia do swoich "żołnierzy" ???!!! Hahaha to mnie rozbawiłeś. Akurat strażnicy ze Starego Obozu posłuchaliby gówniarza nie należącego nawet do Cieni  
 
Po drugie

--- Cytuj ---połowa z nich zginie pod falą naszych strzał i bełtów!
--- Koniec cytatu ---
Hmmm.... To ile było tam tych strażników? 200??

Po trzecie

--- Cytuj ---próbował trafiać Orków przez swoją kuszę,
--- Koniec cytatu ---
Przez kuszę się trafia?

Po czwarte

--- Cytuj ---poddał się i wyciągnął zza pazuchy swój magiczny miecz i ruszył na zielonoskórych.
--- Koniec cytatu ---
poddał się, wyciągnął itd... jeżeli chcesz użyć dwa razy 'i" zastąp pierwsze z nich przecinkiem.

Po piate

--- Cytuj ---spadali do tyłu.
--- Koniec cytatu ---
Spadać można skądś a nie do tyłu.

Po szóste

--- Cytuj ---Rangus poczuł, iż to, co zaraz polepszy wpłynie na walkę...
--- Koniec cytatu ---
Polepszy???

Po siódme
LOL.... mieczyk od Fiska a moc jak urizel, jeżeli nie większa... Ale to pewnie za sprawą tego zcegoś w obozie orków.

Po ósme

--- Cytuj ---- 4 - powiedział jakiś strażnik
--- Koniec cytatu ---
hahah ale ogrom w walce poległo... Kilkadziesiąt orków wyległo a tu tylko 4 zginęło <lol2> Czy każdy ze Strażników miał Uriziela i zbroję z płytek pełzacza?

Po dziewiąte
Na koncu lol. Sytuacja nierealna całkowicie. strażnicy słuchają gówniarza... Co z tego ze miał super miecz... prędzej by go zabili i ukradli miecz, a nie go słuchali...

Mimo dużej liczby błędów część fajna. Opis bitwy niczego sobie, chociaż mógłbyś opisać jak wyglądał obóz orków i jego otoczenie. Ogólnie piszesz coraz lepiej, mniej błędów stylistycznych. Ale i tak króciutko jak na bitwę. Mogłeś się rozpisać
Ocena: 9.5/10


Darkon:
Rangus obudził się. Wstał z łóżka - po wczorajszej bitwie był cały obolały. Jego skórzany pancerz nie nadawał się już do niczego. Miał liczne nacięcia spowodowane potężnym orkowym orężem i nie trzymał się zbytnio dobrze, odkąd miecz Fiska zrobił tą demolkę. Rangus rozebrał zbroję i cisnął pancerzem w kąt starego domostwa. Popatrzył na ostrze dziwnego oręża - ani zadrapania, nic! Młody skazaniec, wiedział, iż miecze wykute z magicznej rudy są potężnymi brońmi, lecz to, przekraczało wszystkie granice. To coś w tym obozie Orków ciągle go intrygowało. Co to było? Nie znał odpowiedzi na to pytanie. Jednak nie mógł siedzieć w starym domostwie rozmyślając nad dziwnym orężem. Wyszedł z chaty w celu znalezienia Lasuara, by obaj wspólnie mogli się stawić u Diego. Zrobił kilka kroków w stronę placu targowego, lecz dostrzegł z boku swojego przyjaciela, wraz z przywódcą Cieni. Podszedł do nich i powiedział:

- Więc jak? Zostaliśmy już Cieniami?
- Tak, zbroje odbierzecie u Stoneda. Jest kowalem na dziedzińcu zamkowym. Możecie już tam swobodnie chodzić - powiedział Diego i bez pożegnania oddalił się

Młodzi Cienie skierowali się ku bramie, pilnowanej przez Thorusa. Milczeli. W końcu Rangus spytał:

- Powiedziałeś mu? Dziwnie się zachowywał
- Sam się dziwię. Chyba coś podejrzewa. W końcu twój miecz zafundował całemu Obozowi niezłe fajerwerki, każdy teraz o tym mówi
- Nieważne. I tak, co nam zrobi? Skoro Thorus, tak o mnie, albo o nas dba, to jesteśmy nietykalni. Teraz chodź po te zbroje. Moja stara się już nie nadaje
- Jak i moja

Przyjaciele szybko znalezli kuźnię. Gdy już tam dotarli, zobaczyli umięśnionego mężczyznę w stroju kowala.

- Ty jesteś Stoned? - zapytał Lasuar
- Tak, to ja, czego chcecie? - odpowiedział Stoned
- Jesteśmy nowymi Cieniami, przyszliśmy po zbroję - poinformował Rangus
- Hmmm, w sumie by was nie wpuścili, gdybyście nie byli kimś z Obozu. Dobra, poczekajcie - powiedział i skierował się do pobliskiej chaty.

Kiedy wrócił oddał ludziom Gomeza upragnione zbroje. Młodzi Cienie pożegnali się i rozdzielili. Rangus skierował się ku ciemnemu zakątku dziedzińca i przyodział pancerz. Rangus nie zapomniał o wydarzeniach, w ruinach muru, o tajemniczym liście. Sprawdził swoją kieszeń - tak, nadal miał ten tajemniczy zwitek papieru. Skierował się ku tajemniczej wieży. Miał tam znaleźć odpowiedzi. Tak uważał. Przed drzwiami spotkał strażnika. Skądś go znał.

- Hej, to ja, Jarvis - odezwał się znajomy
- A, tak. Zmieniłeś posterunek?
- Owszem. Widzę, że dostałeś się do naszych szeregów, chylę czoła
- I co się stało z tym dziwakiem?
- W pewnej chwili, kiedy się odwróciłem, wymamrotał jakieś zaklęcie i wyzionął ducha. Jeszcze jakaś kartka z niego wypadła, pisze na niej, że do ciebie, chcesz?
- Tak, daj mi ją, potem przejrzę - powiedział Rangus i wziął od strażnika zwitek papieru - Idę do Xardasa, mogę przejść?
- Jasne, tylko uprzedzam, że on nie jest zbyt gościnny czy rozmowny
- Przeżyję - uśmiechnął się Rangus i przeszedł przez próg wieży

Zrobił kilka kroków i rozejrzał się dokoła. Dostrzegł schody na górę i ruszył w tamtym kierunku. Po pokonaniu wszystkich stopni ponownie rozejrzał się po okolicy i tym razem jego uwagę zwróciły pobliskie otwarte drzwi. Powolnym krokiem skierował się w ich stronę. Przeszedł przez próg i natychmiast usłyszał za sobą głos:

- Co?! Kim jesteś?
- Jestem Rangus, nazywasz się Xardas, tak?
- Zgadza się, a teraz powiedz, czego chcesz?
- Przed wrzuceniem mnie do bariery, ktoś podrzucił mi list do ciebie.
- Dawaj go
- Proszę bardzo – powiedział Rangus oddając zwitek papieru

Xardas czytał list podnosząc brwi, spoglądając na przemian na Rangusa i na wiadomość. Stary mag ostatni raz „przejechał” oczami po zwitku papieru i wytrzeszczył je na młodego Cienia.

- To niemożliwe! Ty?! Jakim cudem?! Natychmiast precz!

Rangus zdziwiony reakcją starego maga od razu skierował się ku wyjściu z wieży. Kiedy był już poza wieżą szybko skierował się do swojej chaty i spacerując w jej wnętrzu wyciągnął list, który dał mu Jarvis. Otworzył go i przeczytał jego treść

Ty zaprowadzisz równowagę. Ty unicestwisz Innosa i Beliara, a w przyszłości odwrócisz się również od trzeciego Boga.

Rangus wytrzeszczył oczy. Zdenerwowany spacerował w tą i spowrotem. Po chwili uderzyła go wystająca belka. Zemdlał. Miał dziwne sny. ÂŚniły mu się dziwne rzeczy:

Dziwne komnaty, królewskie pałace, przeróżne sługi trzech bogów, posągi tych wysokich bóstw i on, który stał naprzeciw dziwnego, dobrze zbudowanego wojownika, od którego płynęła świetlana aura i starego maga, który przypominał mu Xardasa.

Wszystko, co miał w przyszłości unicestwić

Kozłow:
Jedziemy

Po pierwsze

--- Cytuj ---Młody skazaniec, wiedział, iż miecze wykute (...)
--- Koniec cytatu ---
*Młody skazaniec wiedział, iż miecze wykute (...) - niepotrzebny jeden przecinek

Po drugie

--- Cytuj ---(...)brońmi, lecz to, przekraczało wszystkie granice.
--- Koniec cytatu ---
*(...) brońmi, lecz to przekraczało wszystkie granice. - znowu interpunkcja

Po trzecie

--- Cytuj ---Skoro Thorus, tak o mnie, albo o nas dba, to jesteśmy nietykalni.
--- Koniec cytatu ---
*Skoro Thorus tak o mnie ,albo o nas, dba, to jesteśmy nietykalni. - interpunkcja się kłania po raz trzeci. A tak w ogóle to szczerze wątpię czy Thorus poradzi coś, kiedy napadną ich strażnicy w nocy w ciemnym kącie.

Po czwarte

--- Cytuj ---przyszliśmy po zbroję
--- Koniec cytatu ---
Jedną zbroję? Powinno być "przyszliśmy po zbroje"

Po piąte

--- Cytuj ---Rangus nie zapomniał o wydarzeniach, w ruinach muru, o tajemniczym liście.
--- Koniec cytatu ---
Zdanie złe stylistycznie. "Rangus nie zapomniał o wydarzeniach w ruinach muru i o tajemniczym liście, który wtedy otrzymał".

Po szóste

--- Cytuj ---Ty zaprowadzisz równowagę. Ty unicestwisz Innosa i Beliara, a w przyszłości odwrócisz się również od trzeciego Boga.

--- Koniec cytatu ---
TOTALNE R¯NIÊCIE Z FABU£Y GOTHICA 3.....

Po siódme

--- Cytuj ---Miał dziwne sny. ÂŚniły mu się dziwne rzeczy:
--- Koniec cytatu ---
No przeciez wiadomo, że jak ma dziwne sny, to mu się nie śnią rzeczy normalne :D

Reasumując
Część bardzo dobra. Ortografów żadnych, trochę stylistycznych, ale interpunkcja leży. Jest taki efekt wśród moich kolegów. Im bardziej się myśli, gdzie powinny być przecinki, tym więcej się ich stawia w nieodpowiednich miejscach.  Postraaj się o nie robienie błędów.

Ocena; 8/10



Kozłow:
Co do "Dalszych losów"

Po 1

--- Kod: ---Diego, który powinien wydawać polecenia Rangusowi, jak to każdemu innemu Cieniowi, jednak jego odsyła do Thorusa, który osobiście zleca mu masę zadań.
--- Koniec kodu ---
*Diego, który powinien wydawać polecenia Rangusowi, jak innym cieniom, odsyła go jednak do Thorusa, który zleca mu masę zadań. - Tak bym to napisał.

Po 2

--- Kod: ---Już odkąd zabiłeś tamtego myśliwego wiedziałem co chcę z tobą zrobić.
--- Koniec kodu ---
"wiedziałem, co chcę z tobą zrobić." - podtekst jest tutaj nieco ee... dziwny :P, a poza tym nie było przecinka

Po 3

--- Kod: ---- Tak sądzisz? A mówi ci coś zwrot "naskocz mi"? Nie będe cię wyręczał w takich sprawach, znajdz kogoś innego
- Ależ Rangusie, jeśli nie zostałbyś moich zamachowcem, to dbaj o siebie i pamiętaj, że po Kolonii chodzą duże grupki rabusiów, które nie boja się zabić.
--- Koniec kodu ---
Pfff..... doprawdy Rangus chyba jest mocarzem jakich mało, skoro rzuca się Thorusowi.. a reakcja Thorusa też jest naprawdę odpowiednia do jego charakteru z gry. Tak prędzej odpowiedziałaby stara baba, przestrzegająca przed chodzeniem po dworze po 22.00....

Po 4

--- Kod: ---z całej simy
--- Koniec kodu ---
Hmmm.... sima jest jedną z warstw płaszcza ziemi :D Nie wiem jak można kopnąć z całej warstwy ziemi :D

Po 5

--- Kod: ---Będe regularnie narażał sobie tyłek, tylko po to by, ci których gęba ci się nie spodobała lądowali w piachu?!

--- Koniec kodu ---
*Będę regularnie narażał sobie tyłek, tylko po to, by ci, których gęba ci sie nie spodobała, lądowali w piachu?! - interpunkcja tow. Darkon, interpunkcja

Po 6

--- Kod: ---I mam dość czekania, aż urosną ci twoje "kuleczki".
--- Koniec kodu ---
heh :P

Po 7

--- Cytuj --- Gomez bardzo go ceni, i czuję, że aż za bardzo.
--- Koniec cytatu ---
Przed "i" nie stawiamy przecinka, spójnik łączności.

Po 8

--- Cytuj ---Miałeś tam już chyba coś dostarczyć więc, problemu z znalezieniem miejsca nie będzie.

--- Koniec cytatu ---
Przecinek powinien być przed "więc" - spójnik wynikowy i nie "z znalezieniem", ale "ze znalezieniem"

Część nazwałbym: "paplanina". Niezbyt mnie ona zachwyciła, a jak już masz pisać dwie krótkie części, to łącz je w jedną.
Trochę błędów interpunkcyjnych, chyba 1 ortograf.
Ocena 6/10

Co do "Vuher"

Po 1

--- Cytuj ---Myślał
--- Koniec cytatu ---
Wow... Niemożliwe :D Spróbowałeś kiedyś nie myśleć? :D

Po 2
Chciałbym zauważyć, że imię strażnika czytane w taki niemniecki spoósb, bartdzo przypomina "Fuhrer" :D A tutaj chyba większość wie o kogo chodzi :D

Po 3

--- Cytuj --- Nie dość, że miał zabić kolejnego niewiniącego mu człowieka, to jeszcze narażał się na poważne niebezpieczeństwo, ze strony "przydupasów" tego strażnika ( a takich, ludziom pokroju Vuhera nie brakowało ).
--- Koniec cytatu ---
przed "ze strony"nie powinno być przecinka, a ta informacja w nawiasie jest jakaś dziwna...

Po 4

--- Cytuj ---Chciałby, żeby wydarzenia w Silden inaczej się wydarzyły.
--- Koniec cytatu ---
Odpowiedniejszym wyrazem byłby tu: "potoczyły", a nie"wydarzyły"

Po 5

--- Cytuj ---Wrócił kilka godzin pózniej z wspomnianą amunicją i chwiejąc się na lewo i prawo.
--- Koniec cytatu ---
"amunicją, chwiejąc się na lewo i prawo" - zamiast "i" przecinek"

Po 6

--- Cytuj ---Pod koniec gorzko zapłakał
--- Koniec cytatu ---
Pffffffffffffffff................. Rangus płacze... no doprawdy, tego jeszcze nie było...

Po 7

--- Cytuj ---Ah
--- Koniec cytatu ---
Ile razy można popełniać błąd w takim porstym wyrazie "Ach na litość boską. 'ach"

Częśc niezbyt ciekawa. Bardzo krótka i w ogóle. Mogła doczekać się rozwinięcia, a tutaj szybka akcja ze strażnikiem i tyle.. Jak zwykle interpunkcja i ortografia. Stylistyczne błędy coraz rzadziej występują w twoim opowiadaniu. I to ci sie chwali :D
Ocena 5/10

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej