Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Historia o Rangusie

<< < (3/7) > >>

Darkon:
Składniki

- By wstąpić do Cieni, należy sobie zaskarbić szacunek mieszkańców "zewnętrznego pierścienia" - powiedział Diego
- Hmmm? Zewnętrzny pierścień? - powtórzył Rangus
- To po prostu obszar między zamkiem - wewnętrznym pierścieniem, a murami - wytłumaczył Diego
- Tylko tyle? - zapytał z niedowierzaniem Lasuar
- Jest jeszcze jeden inny warunek - kiedy zdobędziecie respekt, dam wam specjalne zadanie z osobna, aby przetestować waszą lojalność
- A ty? Wstawisz się za nami? - zapytali Lasuar i Rangus
- Mi wystarcza Test Zaufania.

Po tej krótkiej rozmowie poszli parę kroków w stronę jakiejś pustej chałupy i Lasuar powiedział:

- Chyba musimy się rozejść, przecież nie jesteśmy blizniakami syjamskimi, choć chatę możemy dzielić, spotkamy się o zmroku - powiedział Lasuar
- Dobrze, do zobaczenia - odrzekł Rangus i ruszył w stronę areny.

Przeszedł kilka kroków i potknął się o coś. Wstał i napotkał na swojej drodze kogoś w stroju kucharza.

- Oj, przepraszam, zachaczyłeś o mój kocioł. Jesteś nowy, co? Masz tutaj gulasz, przyda ci się, jeśli chcesz jeszcze żyć za parę godzin. Nazywam się Harev i jestem tu kucharzem.
- Hej, dzięki za gulasz.
- Chcesz się dostać do Cieni, co?
- W sumie, to tak...
- Mogę ci powiedzieć kogo należy przekonać jeśli na prawde chcesz do nas wstąpić - powiedział Harev
- Co mogę dla ciebie zrobić?
- Potrzeba mi 1 zioła królewskiego i trzy sztuki mięsa, najlepiej z kretoszczura -  one są wbrew pozorom dość smaczne.
- Dobrze, tylko...
- Niech zgadnę, nie masz broni, ani nie wiesz gdzie znalezc kretoszczury i zioło królewskie
- W sumie, to tak...
- Dobrze, masz tutaj mój stary kilof. Trolla to tym nie powalisz, ale z kretoszczurami sobie poradzisz. Kretoszczury możesz znalezc niedaleko północnego wejścia, którym za pewne wszedłeś, biorąc pod uwage, że jesteś nowy. Na lewo od wejścia jest tam taka grota. Jest tam na pewno stadko kretoszczurów, albo ścierwojadów, a przy odrobinie szczęścia to i ziele królewskie będzie.
- Dziękuje, postaram się przynieść te rzeczy jak najszybciej - powiedział Rangus i pożegnał się

"Miły gość" - myślał sobie. No, ale od czegoś trzeba zacząć, więc ruszył ku bramie. Zgodnie z instrukcjami Hareva, na kilka kroków od bramy rzeczywiście była grota, a w niej cztery kretoszczury. Zrobił parę kroków tylko tak, żeby zauważył go jeden, albo dwa kretoszczury, żeby mógł się nimi zająć oddzielnie. Podstęp się udał - otłuszczone zwierzę rzuciło się wraz z swoim najbliższym pobratymcem na Rangusa. Ten odbiegł kilka kroków i kiedy kretoszczury już go doganiały obrócił się i z zamachu uderzył oba kretoszczury. Jeden padł po wielkeij ranie na głowie, ale drugi tylko lekko draśnięty w łapę, nadal nie dawał za wygraną. Rangus zrobił parę kroków w tył i gdy kretoszczur podbiegł - ciął na prawo i lewo, tym samym robiąc sobie pole siłowe przez które głupi zwierz nie mógł przejść. A że spróbował - od razu padł trupem. Zebrał z nich wszystkie możliwe części, które można zjeść i ruszył wygonić następnego potwora. Kiedy zrobił parę kroków, w stronę groty, a kretoszczur go nie zauważył, schował się za kamieniem obok, a gdy jeden z kretoszczurów właśnie tam się kręcił - wyskoczył i szybko zadał kilka śmiertelnych ciosów. Lecz zwrócił na siebie uwagę ostatniego z kretoszczurów. Tym razem nie zdążył zareagować i potwór przewrócił go, gotów zakończyć jego żywot. W tym czasie usłyszał jakby przecięcie powietrza i kretoszczur padł martwy. Wtedy zauważył myśliwego, który stał po drugiej stronie rzeki. Rangus szybko zebrał mięso z martwych kretoszczurów i zebrał to, co leżało koło kilku szkieletów znajdujących się w ich jamie. Wtedy ruszył do myśliwego, a kiedy już przeszedł przez rzekę powiedział:

- Dzięki. Kim jesteś?
- Mam na imię Clive i jestem myśliwym. Poluję tu na ścierwojady, ale jak już zauważyłeś kretoszczury też nie sprawiają mi problemu. Taka rada - myśl szybko kiedy walczysz z potworem. Jeśli jest już za blisko - tnij do przodu, jeśli uderzenie będzie celne, wycofa się na chwile do tyłu. Jeśli jednak jest jeszczęo parę kroków dalej - staraj się zrobić "zasłonę" tnąc od lewa do prawa.
- Jeśli chcę przeżyć, to pewnie mi się przyda, co?
- Tak. Jesteś nowy, widać, więc po co próbowałeś zabijać te kretoszczury, skoro nie masz jeszcze dobrej zbroi i oręża.
- Miałem znalezć dla kucharza 3 szt. mięsa kretoszczurów i ziele królewskie
- Proszę, ziele królewskie, mam takie, dam ci, bo jak się zapuścisz by takie zdobyć, to chyba nie pożyjesz już długo.

Po krótkich podziękowaniach Rangus wrócił do obozu i zdał sobie sprawę, że już noc, więc ruszył do chaty i nie budząc śpiącego na jednym z łóżek Lasuara, sam zajął drugie i zamknął oczy.

Kozłow:
Po pierwsze

--- Cytuj ---specjalne zadanie z osobna
--- Koniec cytatu ---
zapomniałeś o "każdemu"

Po drugie

--- Cytuj --- Oj, przepraszam, zachaczyłeś o mój kocioł. Jesteś nowy, co? Masz tutaj gulasz, przyda ci się, jeśli chcesz jeszcze żyć za parę godzin. Nazywam się Harev i jestem tu kucharzem.
- Hej, dzięki za gulasz.
- Chcesz się dostać do Cieni, co?
- W sumie, to tak...
- Mogę ci powiedzieć kogo należy przekonać jeśli na prawde chcesz do nas wstąpić - powiedział Harev
- Co mogę dla ciebie zrobić?
- Potrzeba mi 1 zioła królewskiego i trzy sztuki mięsa, najlepiej z kretoszczura - one są wbrew pozorom dość smaczne.
--- Koniec cytatu ---
Nie no to to wziąłeś żywcem z Gothica. Tylko imiona inne i inne składniki.

Po trzecie

--- Cytuj ---Taka rada - myśl szybko kiedy walczysz z potworem. Jeśli jest już za blisko - tnij do przodu, jeśli uderzenie będzie celne, wycofa się na chwile do tyłu. Jeśli jednak jest jeszczęo parę kroków dalej - staraj się zrobić "zasłonę" tnąc od lewa do prawa.
--- Koniec cytatu ---
Nie no .... tak za darmo  

Po czwarte
Ziele Królewskie też za darmola, a w Gothicu jest to bardzo rzadka roślina. Chyba nawet w G1 takowej nie ma... Ale myśliwy daje ja nam ot tak...

Sumując...
Było trochę literówek i chyba ze dwa ortografy. Ta część prawie w całości ściągnięta z Gothica. Gościu, dobrze piszesz, neizłe słownictwo, opisu coraz lepsze, ale wysil się prosze i napisz coś oryginalnego...

Ocena 7+/10

Darkon:
Kozłow akurat o brak oryginalnosci kolejny raz sie nie zgodze. Wedlug ciebie kazda postac, ktora robila cos w Gothicu musi zostac usunieta - nie bedzie kowala, nie bedzie kucharza, nie bedzie nic. Rozmowa rowniez nie jest podobna do rozmowy z Kucharzem Snafem z GI. Co do 1 - tak zgodze sie. Co do 3 - istnieja tacy ludzie, Kozłow, nie wszyscy to bezwzgledni skazancy ;] Po 4 - w GI nie było królewskiego ziela, więc równie dobrze mógł być to w Khorinis, co drugi krzaczek, a równie dobrze może to być inna odmiana królewskeiego ziela. A pisze, a przynajmniej staram sie wedlug tamtejszych realii.

Arena


Kiedy się obudził, był już ranek, a Lasuar właśnie pogryzał bochenek chleba.

- O już wstałeś, mamy jeszcze ser, drugi bochenek chleba, wino, co chcesz na "śniadanie"?
- Daj trochę sera i nalej mi trochę wina, tam jest jakiś antyk - kubek - odpowiedział Rangus wskazując na zakurzone szklanki, które stały na jednej z szaf - Jak ci idzie z tym "szacunkiem"?
- Słabo, wczoraj spotkałem jakiegoś strażnika - Bloodwyn, kazał mi zapłacić 10 bryłek rudy
- Oddałeś mu? - powiedział lekko zdenerwowany Rangus
- Oczywiście, że nie, ale wtedy rzucił się na mnie. Na szczęście go powaliłem i lekko przejechałem sztyletem. Powiedział mi, że jeszcze pożałuje.

Po krótkim śniadaniu Rangus i Lasuar wyszli. Rangus ruszył w stronę bramy, by zapytać o coś Diego, ale za plecami usłyszał jak, któryś Cień mówi do Lasuara "Bloodwyn przesyła pozdrowienia". Więc szybko wyjął kilof i gdy Cień już nabierał zamachu - szybko go znokautował.

- Dzięki, mało brakowało - powiedział Lasuar
- Coś mi się wydaje, że ten Bloodwyn nie żartuje, chodz ze mną póki co, będzie bezpieczniej.

I ruszyli w stronę Hareva, który jak zwykle na drodze do areny gotował coś w kotle.

- Witaj, Harev, to mój przyjaciel, Lasuar - masz tu składniki - powiedział oddając je
- Dziękuje, a teraz informacje, co? Dobra, pomyślmy, Fisk, Rączka, Nek, Fletcher, ten nowy Dexter, Szakal, Narev, Thorus, Gorn, Angar, Berion, Namib, Kagan, Tyon, Scatty, Fortuno, Parvez, Lares, Lee, Jarvis, Cipher, Torlof. Wiem, że to dużo, pewnie nawet nie wszyscy, ale Diegu mogą wystarczyć mniej osób na pewno.
- Dzieki, Harev

Po krótkim pożegnaniu, Lasuar i Rangus się rozeszli. Rangus pognał w stronę areny - to zawsze go ciągneło - walka. Przed areną przy ognisku siedzieli czterej ludzie - za pewne wojownicy, a przy ławce siedział jakiś silnie zbudowany mężczyzna.

- Chcesz spróbować na Arenie, co? - powiedział mężczyzna
Jestem Nek, zajmuje się areną, należę do Cieni
- Chce się dostać do Obozu i chciałem spróbować na arenie.
- Tamci czterej to gladiatorzy - Gorn, Angar, Narev i Scatty. Jeśli jesteś nowy, polecam Nareva, też trafił tu niedawno, ale znał go sam Gomez, więc od razu się dostał do Cieni.
- Dobrze, chcę walczyć z Narevem.
- Już na ciebie czeka - powiedział Nek dając Narevowi znak

Rangus pognał na arenę i wyciągnął kilof. Jego przeciwnik na pewno miał lepsze wyposażenie - zbroja Cieni i przyzwoity miecz. Rangus od razu ruszył na przeciwnika i przeturlał się, gdy ten zrobił "zaporę". Przemieścił się bardzo szybko więc zdążył uderzyć Nareva kilofem. Cień wrzasnął i odskoczył. Rangus nie dał za wygraną - od razu, kiedy Narev był jeszcze osłabiony po ciosie - zadał ostateczny cios kilofem. Narev upadł upuszczając miecz. Nek z uśmiechem krzyknął do Rangusa:

- Mamy taką zasadę, jeśli go pokonałeś możesz mu zabrać broń, którą walczył

Rangus zadowolony podniósł miecz. Był to szeroki, zdobiony kilkoma trofeami takimi jak pazury zębacza, długi miecz. Po chwili pomógł wstać leżącemu dalej Narevowi, a ten odpowiedział mu:

- Dobra walka, jesteś lepszy, gdyby nie Gomez już dawno bym tu zginął
- Tak słyszałem, że go znasz
- Nie masz zbroi, co? Chcesz się przyłączyć? Pomogę ci, masz mój głos, obiecuję
- Dzięki, Narev, może jeszcze kiedyś się spotkamy na arenie

Kiedy wyszedł, spotkał niemiłą niespodziankę...

Bloodwyn


Z wejścia na arenę wychylił się silnie zbudowany, wysoki strażnik o gęstej czarnej czuprynie, wraz z dwoma ludzmi w pancerzach Cieni.

- A więc utrudniasz sobie, tutaj życie, co? Zaraz się przekonamy na jak długo - powiedział do Rangusa strażnik - Pogadamy o tym w tamtej dziurce, twój kumpel też tam jest, na pewno dojdziemy do porozumienia. - dodał z uśmiechem

Rangus opierał się lecz Strażnik objął go i prowadził w stronę ciemnego pomieszczenia wybudowanego w "antycznej" części murów. W środku był już Lasuar pilnowany przez kolejnego Cienia.

- Teraz się zabawimy - powiedział strażnik i wyciągnął miecz

Nagle z tyłu stanął Diego i podciął od tyłu Bloodwyna, który upadł na ziemię z jękiem. Pozostali Cienie rzucili się na Diega, lecz Rangus i Lasuar dobyli swoich broni (Lasuar szybko podniósł miecz ich obalonego przywódcy) i po krótkiej walce napastnicy padli trupem, za wyjątkiem strażnika.

- Narev powiedział mi, że widział jak cię ciągneli - wskazał na Rangusa i schował broń
- Dzięki...
- Ten strażnik to Bloodwyn, ma tu spore wpływy. Jeśli nie chcesz zginąć musisz mu dawać codziennie 10 bryłek rudy.
- Albo... -  powiedział Lasuar
- Albo są dwa inne wyjścia: Wpływy Thorusa lub załatwienie Bloodwyna - dokończył Diego
- Który to Thorus? - spytał Rangus
- Ma ulepszoną zbroję strażników, kręci się przed zamkiem
- Spróboję się wkupić w niego łaski, jak tylko skończę załatwiać rzeczy na arenie - powiedział Rangus
- Ja ruszę tam chyba od razu - powiedział Lasuar

Po ponownym podziękowaniu wszyscy spowrotem się rozeszli zostawiając pół martwego strażnika i trzy zakrwawione ciała na starej, zakurzonej posadzce. Rangus wrócił przed arenę i powiedział do Nareva:

- Dzięki, za to, że przysłałeś Diega
- Nie ma, za co, sam wiem jak czasami trudno tu przeżyć, poza tym masz coś z wojownika, a takich nigdy za wiele - odpowiedział mu Narev i uśmiechnął się

Rangus podszedł do Neka i już otwierał usta, lecz ten go uprzedził

- Dobra walka
- Dzięki, Narev był trudnym przeciwnikiem
- Nie ta walka - odpowiedział z uśmiechem Cień - Wiem, że chcesz się do nas dostać. W każdym razie masz mój głos.
- Chciałbym następnego przeciwnika
- Dobra, Scatty się robi!

Rangus ruszył na arenę, a gdy dotarł - Scatty już tam czekał z wyciągnietym toporem bojowym. Był on podobnie jak zresztą wszyscy w Kolonii - "napakowanym", zdrowym mężczyzną z zamiłowaniem do bójek.
Rangus również wyciągnął w pośpiechu miecz i czekał co zrobi Scatty. Cień rzucił się na niego z okrzykiem na ustach, lecz Rangus przyblokował jego cios swoim szerokim mieczem. Następnie serią szybkich ciosów poważnie poranił nieprzyjaciela. Ten odskoczył i czekał na działanie ze strony Rangusa. Ten tak samo barbarzyńsko rzucił się na Cienia, lecz przy ostatnich krokach przeturlał się na lewo i zadał mężczyznie ostateczny cios. Scatty z wrzaskiem upadł na ziemię. Rangus zebrał mu miecz i wziął mu zręcznie sakiewkę z 150 bryłkami rudy. Kiedy wychodził z areny zaczepił go czarnoskóry mężczyzna ubrany w nieco innej zbroi niż inni Cienie - inny kolor, na oko z innego zwierzęcia i przede wszystkim bardziej imponujące trofea.

- Niezle walczysz, nazywam się Gorn
- Rangus
- Widziałem twoje walki, dobre, jeśli chcesz możemy przyjacielsko zawalczyć
- Jestem dopiero co po kilku bójkach, chyba muszę się po....
- Masz tutaj miksturę, jedna mnie nie zbawi

Rangus podziękował, wypił wszystko dokładnie i napełniony siłami dał znak, by Gorn ruszał na arenę

\\Rajca: A Ty jak odpowiadasz komuś(Tu Kozłowowi) to zechciej robić mnie błędów! I post pod postem po kilku godzinach...złączyłem.

Kozłow:
Co do części "Arena"
 Po pierwsze
Nie "diegu" tylko "diegowi"

Po drugie

--- Cytuj ---za pewne
--- Koniec cytatu ---
jak już coś to "zapewne"

Po trzecie

--- Cytuj ---Rangus nie dał za wygraną - od razu, kiedy Narev był jeszcze osłabiony po ciosie - zadał ostateczny cios kilofem. Narev upadł upuszczając miecz.
--- Koniec cytatu ---
Według mnie trochę nie realistyczne. Jakiś niedoświadczony pokonał wojownika walczącego an arenia i to kilofem!!
 Część musze przyznać nawet fajna. Na przyszłość obszerniej opisuj walki
 będzie ciekawiej
Ocena 8+/10

Co do części "Bloodwyn"

Po pierwsze

--- Cytuj ---pół martwego
--- Koniec cytatu ---
Na wpół martwego powinno być

Po drugie

--- Cytuj --- wziął mu zręcznie sakiewkę
--- Koniec cytatu ---
raczej:  zręcznie wziął od niego sakiewkę

Po trzecie

--- Cytuj ---zawalczyć
--- Koniec cytatu ---
powinno być: powalczyć

Ta cześć krótka i trochę monotonna, ciągle tylko sama walka. Mogłeś wpleść jekiś dodatkowy wątek....
Postaraj sie nie robić tylu błędów, chociaż akurat ortografów było mało. Więcej robisz błędów stylistycznych. Zła konstrukcja składniowa zdania itp...  
Ocena 7/10
Mała aluzja do twojego wcześniejszego postu: Nie chce, żeby każda postać w Gothicu została usunięta... Ale kolejność spotykania ludzi przez Rangusa jest prawie tak sama jak Bezimiennego. Diego, kucharz...
Mimo wszystko czekam na następne części  


Grison:
No teraz to mi zaimponowałeś. Składniki, Arena i Bloodwyn stoją na naprawde wysokim poziomie no i w końcu zaczołeś pisać stosunkowo długie i rozbudowane rozdziały. Oprócz tradycyjnych przecinków i literówek nie zauważyłem błędów a te do których mogłem się przyczepić podał juz KOZÂŁOW.
Jest jednak jedna rzecz która mnie martwi. A mianowicie: Lesuar powiedział

--- Cytuj ---Na szczęście go powaliłem i lekko przejechałem sztyletem. Powiedział mi, że jeszcze pożałuje.

--- Koniec cytatu ---
No nie coś mi się nie chce wierzyć ,ze drobny złodziejaszek taki jak Lesuar byłby w stanie powalić potężnego Strażnika jakim jest Bloodwyn.

Oceana- 9/10

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej