Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Wulkanu

<< < (6/8) > >>

Boba Fett:
Po następnych dwóch godzinach wędróki zapadł zmrok. Grupa czym prędzej rozpaliła ognisko i zaczęła smażyć mięso. Nie zabrakło także pogawędek.
- Zebrałeś truciznę z tych Topielców, Fett? - spytał Snopek.
- Tak, takich rzeczy nigdy za wiele.
ÂŁowca kiwnął głową, a głos zabrał tym razem Crisis:
- No, nowi. Ta cała wyprawa wyjdzie wam na dobre.
LONYSARD i Tristarm lekko się uśmiechnęli i ponownie zabrali się do jedzenia upieczonego mięsa.
- Ale nie zawsze będziecie w takiej grupie jak ta - ciągnął weteran. - Musicie się jak najszybciej usamodzielnić, bowiem profesja łowcy nagród należy do najniebezpieczniejszych.
- Crisis, przestań - przerwał mu chłodno Fett. - Nie bądź ich niańką. Po kilku zadaniach przekonają się, że to nie klasztor wody czy też przytulna straż miejska.
- Jesteś zbyt nieuprzejmi dla swoich kolegów... - zaczęła Madzia.
- Ja tu nie mam żadnych kolegów - odparł od razu przywódca Gildii. - To są tylko moi współpracownicy na czas wyprawy. Nic wiecej mnie z nimi nie łączy. Każdy sie u nas troszczy tylko o siebie.
Crisis i Snopek przytaknęli Fettowi.

_Snopek_:
Większość z członków wyprawy już zasnęła, a świat pochłonęła ciemna noc. Snopek jednak nie zamierzał się kłaść do snu, postanowił natomiast udać się na małą przechadzkę. Do świątyni pozostała już nie wielka droga do przebycia tak więc ÂŁowca postanowił zbadać teren. Poszedł trochę wyżej wzdłuż rzeki a gdy ta się rozszerzyła i zrobiła się płytsza przeprawił się na drugi brzeg. Po kolejnych piętnastu minutach był już na miejscu, przed nim widniał wulkan i widoczne były lekkie zarysy świątyni.
ÂŁowca jak gdyby nigdy nic usiadł na kamieniu i zaczął wspominać wspierając swe wizje skrętami zwiniętymi z ziela. Przypomniał sobie wyprawę wgłąb wulkanu. Nagle błogą cisze przerwały jakieś odgłosy dochodzące ze strony wulkanu, ÂŁowca zbity z tropu począł się po woli wycofywać.
- Cholera od tego ziela to mi chyba odbija, nie dobrze naprawdę niedobrze jest z człowiekiem który zaczyna słyszeć takie głosy. To chyba przez to ziele choć w sumie sam już nie wiem, lepiej wrócę do obozu.
Po tych słowach udał się w drogę powrotną, a gdy był już na miejscu ułożył się do snu.

Dee'mon:
Odgłosy obudziły BalloorTa wstał usiadł na ziemi wyją miecz i zaczął go czyścić w pewnym momencie odgłosy ustały nagle za BalloorTem pojawił się cień miał niewyraźny wygląd BalloorT odwrócił się i już miał atakować, kiedy spostrzegł Snopka
-Co tu robisz-spytał snopek
-Te odgłosy mnie obudziły
-Ech chyba tu nie zaśniemy
Przez resztę nocy rozmawiali o różnych sprawach. Kiedy nastał ÂŚwit wszyscy się obudzili i wyruszyli dalej...

LONYSARD:
LONYSARD oglądał się na wszystkie strony wyszukując świątnyni bo był tu po raz pierwszy i niewiedział gdzie leży kiedy nagle  w oddali zobaczył czyjąś posturę kierującą się w ich stronę ,wiadome było jedno , miała ona skrzydła i była czerwona. Po wyśledzeniu jej zwrokiem odezwał się:
- Słuchajcie tam coś się kieruje w naszą stronę  , widzicie ???
LONYSARD Wyciągnoł swój sztylet gotów do walki lecz Boba go powstrzymał i kazał czekać aż będzie go widać dokładniej.

Boba Fett:
- Co to jest? - zaniepokoił się Tristram. Spojrzał na Crisisa i spytał - Widziałeś coś takiego kiedyś?
- Nie... - odparł lekko zafascynowany łowca nagród.
- A Ty, Boba? - nie odpuszczał Tristram.
- O ile dobrze pamiętam, to miałem już raz przyjemność spotkać się z takim czymś.
- Więc z czym mamy do czynienia? - BalloorT był lekko podenerwowany.
- To Dracon - odpowiedział spokojnie przywódca Gildii Samotnych ÂŁowców.
Wszyscy momentalnie spojrzeli na niego, a po sekundzie zwrócili swój wzrok na ręke łowcy. Czekali tylko, aż ten złapie za swóją broń.
- Skóra Draconów - odezwał się wreszcie LONYSARD. - jest dużo warto. A o ich skrzydła alchemicy wręcz się biją. Czy nie warto by go powalić i zebrać łupy?
- Jeżeli tak Ci na tym zależy, to zmierz się z nim i jeśli Ci się uda, zabij go. Ja na pewno Ci nie pomogę - rzekł chłodno Fett.
Po chwili Samotny ÂŁowca ruszył naprzód. Za nim podążył Snopek, który jak na razie polegał na poczynaniach starszego łowcy. Kiedy oboje przeszli obok stwora, ten przyglądał im się z zaciekawieniem.
Reszta stała przy LONYSARDZIE i czekała na jego reakcję.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej