Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Wulkanu
LONYSARD:
Hymmmmmmmmmmmmmmmmm .
No dobra daruje sobie , mam nadzieje ze niebędę tego żałował bo to jest podobno rzatkość go spotkać ,ale na następny raz nieodpuszczę takiej okazji , teraz ważniejsza jest nasza wyprawa . Mam nadzieje że jeszcze go spotkam .
Dracon z zaciekawienie słuchał tego co mówił LONYSARD aż wkońcu sobie poszedł .
Czas nam ruszać dalej .
_Snopek_:
Snopek podszedł do Lonysarda który był nieco zmartwiony i powiedział:
- Z niektórymi podmiotami tego świata nie warto zadzierać i tylko kilku wybitnych wojowników mogło by się pokusić aby stanąć z nimi do walki. W naszym fachu liczy się tylko jedno - przetrwanie więc nie wdawaj się w bójki z kimś kogo nie możesz pokonać, a tym bardziej zwykłym sztyletem bo nikt nie będzie za ciebie nadstawiał karku. Po za tym będziesz bardziej przydatny w jednym kawałku.
Po tych słowach ÂŁowca uśmiechnął się i spojrzał w górę, przed ich oczami był już dobrze widoczny wulkan wraz z celem ich podróży. Lekki dreszcz przeszedł po plecach Snopka na wspomnienie wczorajszej nocy gdy nagle odezwał się Boba:
- Tak więc panowie jesteśmy tuż tuż, przygotujcie się już prawie jesteśmy na miejscu.
Po tych słowach zaczęła się już tylko wspinać coraz wyżej aż znaleźli się tuż przed świątynią.
Boba Fett:
Wszyscy oglądali masywną budowlę, która była zrobiona we wnętrzu góry. Wejście do środka było dość malutkie w porównianiu z masywnymi kolumnami po bokach. W środku świątyni zalegał mrok.
- No to jesteśmy. Nareszcie - powiedział Snopek.
- Panie przodem - uśmiechnął się Crisis do stojącej po jego prawej stronie Madzi.
Ta już zrobiła jeden krok naprzód, gdy nagle odezwał się Fett:
- Ona zostaje.
- Jak to? - zdziwił się BalloorT.
- Ale... - zaczęła Madzia.
- Zgodziłaś sie wykonać każdy mój rozkaz - rzekł chłodno przywódca Gildii Samotnych ÂŁowców.
- Prawda, ale...
- To, co znajduje się wewnątrz tejże światyni, nie jest dla Twych oczu, a tym bardziej dla oczu jakiegokolwiek Myśliwego czy Maga. Zostaniesz na zewnątrz i będziesz pilnować, by nikt niepowołany się tu nie zbliżył. W dodatku martwiłbym się o Ciebie.
Kobieta kiwnęła głową. Cała grupa powolnym krokiem podeszła do wrót świątyni. Madzia usiadła nieopodal wejścia, a reszta ostrożenie przekroczyła próg trzymając w rękach zapalone pochodnie...
LONYSARD:
Kiedy LONYSARD szedł przed siebie podpalając pochodnie wiszące na scianach nagle doszedł do ostatniej z
nich na tym korytarzu , kiedy już ją podpalił ziemia sie zatrzęsła a Sciana sie otworzyła .
W środku było kilka wartościowych rzeczy i jakiś dziwny kamień .
- Co o tym myślicie ???
Boba Fett:
- Talabrit - rzekł Snopek.
- Co? Co to niby jest ten Talabrit? - spytał zmieszany Tristram.
- Drogocenny i bardzo rzadki kamień szlachetny, którego poszukują alchemicy, by móc tworzyć bardzo potężne mikstury.
- W rzeczy samej, Boba - przytaknął Snopek.
- Samo drogocenny wystarczy, by się nim zaopiekować, nieprawdaż? - uśmiechnął się LONYSARD.
- Nie ważcie się go nawet ruszać - Fett podszedł powoli do błyszczącego kamienia. - Już na pierwszy rzut oka można stwierdzieć, że tu musi być jakaś pułapka.
- A co z resztą błyskotek? - spytał BalloorT.
- Weźcie tylko złoto i przeszukajcie inne komnaty. Crisis - zwrócił się do łowcy stojacego u jego lewego boku. - zajmij się nimi. Ja wraz ze Snopkiem udamy się na poszukiwania archiwum. Po to w końcu tu przybyliśmy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej