Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Świt IV Ery (Wątek fabularny)
Narrator:
- Najwyższy Wódz Ementaler Sesotishisss. Odpowiedział głos z kryształu, zimny, pozbawiony emocji. Obojętny. Istota zredukowana do zbioru informacji.
- Czemu.
- Zimno mi. Gdzie ja...
- Czemu! Mów! Teresansis. Mów!
- Kraj się rozpada, to co podbiliśmy po upadku asteroidy chce być wolne, twoja śmierć oznaczałaby chaos. Potem inwazja na Vrih i Zuesh.
- No, logiczne. Marchie są bronione ale ataku całej Ghuruckiej floty nie przetrwałyby. Posiłki dotarłyby za dwa dni przy dobrej pogodzie...
- Hordy z Ignis Terra też nie pomagają. Zagrożenie z nieba...
- Odejdź! Jesteś Wolny! Odczynił jeszcze Melkior kilka inkantacji, kryształ zaś rozsypał się w proch.
Melkior Tacticus:
- Em, tak. Zostaje Kazmir, Rengar, marszałek, podskarbi i hetman. Reszta wyjść. Kurwa... jeszcze chwila i powiedziałby za dużo. Nie chce siać paniki...
//Adaś, Marduke, Patty. Znaczy się
TheMo:
Themo stał z tyłu z opadniętą szczęką. To, co przed chwilą widział o wiele bardziej przekraczało jego wyobrażenia. Ledwo się ogarnął, a tu król go wyprasza. No cóż, pozostało mu tylko posłuchać rozkazu i udał się w stronę wyjścia. Po drodze wziął losową flaszkę i kawałek udźca.
Marduk Draven:
Gdy już wszyscy prócz wskazanych wyszli, Marduk przysunął krzesło za pomocą telekinezy do drzwi, blokując klamki. Westchnął ciężko. Co prawda uśmiechnął się na "kurwa, Spock", ale do śmiechu mu nie było.
- Siądźmy - polecił. - Jak się czujesz, Melkior? - spytał z troską w głosie.
Adaś:
Adamus od momentu gdy kryształ zaczął przemawiać, był wyjątkowo poważny. A przynajmniej sprawiał takie wrażenie, bo stał skupiony i cedził każde usłyszane słowo. A gdy Melkior nakazał części wyjść a części zostać, to posłusznie wykonał polecenie i czekał co król zarządzi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej