Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Świt IV Ery (Wątek fabularny)
Marduk Draven:
- Nie ma sprawy. Ja tu sobie z kolegą poczekam - odrzekł Marduk, napierając kładąc but na boku twarzy. Nacisnął, ale tylko trochę, aby zbytnio nie uszkodzić więźnia. Jak znał Melkiora, elf będzie chciał przesłuchać jaszczura. I to po staremu.
- Król idzie po zabawki. Ale nie musi ich używać, jeśli wygadasz się teraz. Tak jak na spowiedzi - zastraszył napastnika.
Kazmir MacBrewmann:
- No nareszcie coś się dzieje. Podszedł do jeńca, jakim trafem wciąż był prokuratorem i niby powinien COŚ teraz zrobić. Ale po co. Jaszczur zaś nad wyraz spokojnie czekał na dalsze wypadki. - Czyli 50 lat to limit czasu jaki upływa na spokoju. Sprzedał kopniaka leżącej kijance. - Kto! To było bardzo "po staremu".
Marduk Draven:
- Kopę lat, Kaziu. Siwizna dodaje Ci majestyczności - Marduk powiedział żartobliwie. Zerknął z ciekawości czy jeniec aby przypadkiem nie próbuje odgryźć sobie języka czy się otruć.
Narrator:
Nie próbował. Był spokojny.
- Nic wam nie powiem. Tylko królowi.
Melkior Tacticus:
- Gdzie ja to... A! Tutaj. Elf w swojej komnacie szukał kredy, soli i małego kryształu. Ten ostatni stał na półce z innymi, tylko w innych coś jakby "siedziało". Wciąż lekko oszołomiony wrócił na salę, po drodze natykając się na Rengara.
- Chodź, chciałeś służyć Valfden. To się nauczysz czegoś. Lekcja pierwsza, z terrorystami rozmawiamy krótko. Wszedł na salę. - Potrzebuję miejsca, zabierzcie dywan spod jaszczura. Masz dwie opcje, albo powiesz wszystko sam i zginiesz humanitarnie. Albo wyrwe ci dusze i zmusze do gadania. Potem ją pożre albo wyśle do Otchłani. To ostatnie było dość upierdliwe.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej