Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Świt IV Ery (Wątek fabularny)
Adaś:
Gdy tylko Melkior rozpoczął swoją przemowę, mężczyzna ukradkiem zaczął się wycofywać. Nie miał ochoty stać dalej na piedestale i być obserwowanym przez wszystkich. Od razu uciekł pod podobny filar, przy którym stał od początku. Więc za dobrze nie słyszał zamieszania jakie tam się wydarzyło. Ale słowa o bankiecie już same mu wpadły do ucha, a to mężczyzna nigdy darmowemu napitków nie odmawiał.
Rengar:
Rengar wstał zgodnie ze słowami króla i wycofał się do pierwszego rzędu tłumu nie odwracając się plecami do króla. Mimo swoich obaw wszystko wyszło w porządku i wraz z innymi czekał na dalszą część ceremonii, będzie to pierwszy raz kiedy w czymś takim uczestniczy co wzbudzało w nim niesamowitą ciekawość.
Kazmir MacBrewmann:
Chodź Adaś, napijemy się wódki i nażremy tych małych śmiesznych kanapeczek za cudze. Jak za starych w sumie to chujowych czasów. Zaprosił starego - dosłownie drucha - by zasiedli razem. A Adamusa wystarczy poprosić mniej niż raz... Sala bankietowa była duża, ale Kazmir miał wrażenie jakby ktoś ją powiększył jakąś magią. Albo po prostu użył iluzji by optycznie była większa. Albo i nie.
Melkior Tacticus:
Sali bankietowej nikt nie powiększał. No ale Kazmir był "uczulony na magię". Melkior odebrawszy szereg gratulacji w końcu mógł zasiąść za jednym ze stołów. Jego rodzeństwu udało się sprytnie wymigać od bycia na uroczystościach. Celia jest w "interesach" w Cesarstwie, Vulmera "zaskoczyła ostra zima w Revar". Król zastanawiał się czy nie mógłby pokombinować i stworzyć sobie magicznej projekcji do celów takich jak ten. Wolałby być teraz na morzu, w drodze na Ignis Terra lub nawet - ostatecznie - sprawdzać prace semestralne w Akademii. Polał sobie kielicha, niestety choćby chciał to się nie spije. "Wada" posiadania magicznej odporności na toksyny. Krasnolud nazwałby to zaletą...
Adaś:
-Idemy.
Mężczyzna przytaknął ochoczo krasnoludowi i za nimi poszedł. Jego prywatne zasoby bardzo ubywało, więc cieszyła go myśl o szansie na rychłe uzupełnienia. Jedynie na te myśl coś go lekko zakuło w prawy bok, ale to było tylko chwilowe uczcie które zignorował.
Kiedy tylko przestąpił próg sali bankietowej, od razu zaczął się rozglądać - gdzie by tu coś skubnąć albo dziabnąć?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej