Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Solą i ogniem
Marduk Draven:
No i też zaszedł do szubienicy. Przy niej też przez dłuższy czas nic się nie działo, aż nagle rycerz poczuł coś. Jakby delikatne muśnięcie jego szóstego zmysłu. Pozostał delikatny ślad. Ślad, który gdzieś go chyba wiódł.
Gascaden:
Zaalarmowany przez szósty zmysł, natychmiast położył dłoń na żelaznym młocie, jednak nie wyciągnął go do walki, skoro coś jeszcze go nie zaatakowało, to zmaczy że nie chce się z nim bić. Ruszył za tym tajemniczym śladem, który go prowadził.
Marduk Draven:
Dar intuicji poprowadził Gascadena na cmentarz, dokładniej zaś na "przeklęte" groby. Ktoś tam był. Rozkopywał grób, który należał do Jaśki. Na nieszczęście jaszczura było ciemno. W dodatku obficie lał deszcz. Trudno było z daleka określić, kto to jest.
Gascaden:
Gascaden natychmiast wyciągnął topór i ruszył w kierunku hieny cmentarnej.
Marduk Draven:
- Kto idzie?! - odezwał się głos starca. Mężczyzna, który rozkopywał grób złapał za kij. Miał długą brodę, był garbaty. Jego głos był bardzo gardłowy, z chrypką. - Na Zartata świętego! Kapłana będziecie napadać?!
Szósty zmysł rycerza zaczął wariować, ostrzegając jaszczura.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej