Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Solą i ogniem

(1/11) > >>

Gascaden:
Nazwa wyprawy: Solą i ogniem
Prowadzący: Marduk Draven
Wymagania: chęć zostania paladynem, spełnienie wymogów
Uczestnicy: Gascaden


Gascaden skinął głową.
- Postaram się dowiedzieć co ich prześladuje.
Zabrał ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy i wyszedł z domu, wsiadł na Apollo i pognał go w kierunku najbliższego traktu do siedziby Bractwa, wiedząc że po drodze napotka wieś, w której chłopi potrzebują pomocy.

Marduk Draven:
Trakt był wygodny i przyjemny w podróży, pogoda ciepła a nawet upalna. Jaszczuroczłek czuł się jak w domu dzięki takiej temperaturze, co dawało mu znacznie więcej sił w podróży i pozwalało tym samym szybciej przebyć dystans jaki go dzielił. Łącznie z baczaniem na stan konia i częstymi postojami, Gascaden zajeżdżał do wsi już w około półtorej dnia później. Dojechał późnym popołudniem, około godziny 18. Słońce powoli się chowało, nie grzejąc już tak piekielnie. CO za tym idzie, po wsi chodziło sporo osób. Gdzieś tam muczała krowa, gdakała kura, kurwował mężczyzną. Na jaszczurzego rycerza spadło sporo nieprzyjaznych spojrzeń. Ot, realia wsi, gdzie jaszczurki raczej jedzą owady, niż jeżdżą konno w zbroi. Ktoś nawet odważył splunąć się pod nogi konia rycerza.
Uroki wsi. Chwilę po tym, jak przyjechał rycerz, niebo pociemniało, nadeszły ciemne chmury zwiastujące ulewę. Populacja kurew w powietrzu zwiększyła się, ludzie pouciekali pod dachy, zaciągając nieraz dziaciaki ze sobą. Rycerz mógł bez problemu dostrzec karczmę i stajnię.


Gascaden:
Jaszczuroczłek żałował, że przyjechał tak późno, w dodatku zapowiadało się na ulewę, co też nie jest najlepszą opcją. Plującego wieśniaka po prostu zignorował, wiedząc, że rozum ma niewielki i tak naprawdę nie jest w pełni świadomy tego co czyni, więc mu wybaczył. Zajechał pod stajnię i własnoręcznie zajął się wierzchowcem. Następnie poklepał konia po grzbiecie i ruszył do karczmy.

Marduk Draven:
Przed karczmą zatrzymał go chłop. Spor, widać ze dużo pracował w polu, najpewniej dźwigając to co ciężkie. Drewnianym kijem zagrodził drogę jaszczurowi.
- Płaci się jak wchodzi- warknął. Mówił jakby przez nos. Śmierdziało mu z ust cebulą. Trzymał też z resztą jedną w dłoni. Nadgryzioną. - Jak dla takiego...yyy czegoś to 20 grzywien - dodał.

Gascaden:
Zlustrował pachołka trzymającego cebulę - tutejszą broń dystansową, która jednocześnie była dobrą przekąską. Wykidajło nie stanowiłoby żadnej przeszkody dla Gascadena, lecz nie przyszedł tu wszczynać burd, a pomóc tym ciemnym ludziom. Jaszczuroczłek wygrzebał 20 grzywien i uniósł je, by pokazać chłopowi. Następnie otworzył dłoń i przechylił, by wszystkie monety upadły na ziemię. Podszedł jeszcze bliżej mężczyzny.
- Masz swoje grzywny. I nie próbuj mi więcej wchodzić w drogę pachołku.
Zionął mu swym nieprzyjemnym zapachem prosto w twarz, odór był o wiele silniejszy od cebuli. Jednoczeście wyszczerzył szeregi ostrych jak brzytwa zębów, by pokazać że to coś może ugryźć. Przesunął kij chłopa na bok i wszedł do środka.

388g - 20g = 368g

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej