Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Złoto, złoto i jeszcze raz złoto
Nawaar:
Mauren w końcu natrafił na okazję, której nie mógł zaprzepaścić! Facet prawdopodobnie pijany albo chory opierał się, o ścianę na niemal pustej ulicy. Ciemnoskóry szedł sobie środkiem drogi, mijając kobiety, jak gdyby nigdy nic, po czym zaszedł mężczyznę z boku, niby wpadając na niego, wyszarpnął mieszek za paska z tyłu. Ciemnoskóry natychmiast rozpoczął bieg, chowając się w jednej z uliczek. Na razie nie przeliczał zawartości dopóki, nie upewni się, że nikt go nie ściga.
Reed:
I jak się okazało, nikt nie ścigał. Mężczyzna tylko się obejrzał i dalej się opierał, zaś ty skryłeś się w alejce. Mieszek, który trzymałeś w ręce, mieścił w sobie aż sto grzywien!
Nawaar:
Dudało się i to nawet dobrze. Pijany czy tam chory facet nie stanowił jakiegoś wyzwania, ale zawsze trzeba być czujnym. Mauren na szybko przeliczył zawartość, która była zadowalająca jak dla niego, bo jak żeby inaczej. Nawaar zebrał grzywny, lecz to chyba nie koniec, więc ruszył dalej mniej zamożną częścią miasta, ale tylko głupi, by niecieszył się z takiego zysku! Zatem na spokojnie poszukiwał kolejnego celu może jakieś domostwo mu się trafi? Bo na kolejnego pijaczka nie miał co liczyć zapewne, ale na tłum mieszkańców mógł.
Reed:
Miałeś niebywałe szczęście. Idąc ulicą dojrzałeś jak z jednego domostwa - którego wejście znajdywało się w uliczce przylegającej do budynku - wychodzi starsza, wiekowa kobieta, młodsza, na około trzydziestoletnia dziewczyna, mężczyzna i dwójka dzieci. Dom zamknęli na klucz i odeszli w swoją stronę. Wystarczyło się włamać, otworzyć zamek i okraść wnętrze.
Nawaar:
Ciemnoskóry szedł dalej, szukając potencjalnego celu do okradzenia, obrabowania lub włamu. Okazja po chwili się sama natrafiła, bo zachodząc na uliczkę, zobaczył jak z domostwa wychodzi cała rodzina. Lepszego i łatwiejszej okazji, nie mógł sobie wymarzyć. Nawaar odczekał raptem z dwie minuty aż mieszkańcy odejdą na dobre. Teraz na spokojnie wyciągnął on wytrychy, potem przypomniał sobie po kolei, który najpierw zgodnie ze wskazówkami mistrzyni Valentine. Najpierw włożył napinacz, żeby sprawdzić czy pasuje i się nie zablokuje, by następnie manipulować zapadkami za pomocą drucika. Mauren zaczął mieszać w zamku i próbował, działać drucikiem, żeby zapadki weszły na swoje miejsca w odpowiedniej kolejności. Robił to pierwszy raz, ale nie wiedział czy ta sztuka mu się uda.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej