Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Złoto, złoto i jeszcze raz złoto

<< < (2/5) > >>

Reed:
Mieszkańcy na pewno wiedzieli o Kruczych Braciach mieszkających w Siedliszczu. Wbrew pozorom, było to w końcu Ombros. Miasto, w którym obecność Kruków była niewyobrażalnie wielka. Niegdyś, nic w Ombros nie mogło wydarzyć się bez wiedzy asasynów z Kruczego Gniazda. Niestety, te czasy dawno już minęły. Gdy miasto się rozrastało, Kruki przeżywały jeden z cięższych okresów w swojej historii. Na skutek tego zabójcy niemal całkiem stracili swoje wpływy w mieście. Nowa Krucza Rada uznała jednak, że niekontrolowanie miejsca leżącego tak blisko domu jest czymś karygodnym, dlatego ten stan rzeczy musi być za wszelką cenę zmieniony. Do Ombros oddelegowany został doświadczony agent i weteran o imieniu Enoch, który miał zaplanować w jaki sposób odzyskać władzę w mieście. Tymczasową bazą Krwawych Kruków w stolicy gminy stał się stary magazyn w śródmieściu.
Znajdywałeś się teraz w Zwłokach czyli najbiedniejszej, zewnętrznej dzielnicy Ombros. By zdobyć jakikolwiek zysk wypadałoby się udać albo do Starego Ombros, Wielkiego Portu albo Pływającego Klejnotu który był najbogatszą dzielnicą Ombros.

Nawaar:
Dzielnica biedoty wszędzie taka sama, wszystko takie podobne. Na każdym zakręcie żebrak, gdzieś w oddali głodujące dzieci, menelstwo pałętające się z najgorszych spelun jakie istniały. Ogólnie jeden wielki syf, tylko że tutaj znacznie łatwiej, o kosę w żebrach niż w innych ulicach tego typu. Nawaar nie miał na pewno w tym miejscu, nie wykaże się jako drobny złodziejaszek, tylko narobi tutaj burd. Teraz miał wybór udania się do innych dzielnic. Stare Ombros będzie odpowiednie dla niego, gdyż bogatsi żyją trochę inaczej, lecz zapewne w tym mieście znacznie lepiej pilnują swoich kosztowności jeśli chodzi, o domy, ale za to może ich kieszenie będą bardziej skore do współpracy.

Reed:
Cóż, Pływający Klejnot słynął z tego, że bogaci ludzie wynajmowali ochronę, dużo ochrony do strzeżenia swoich domostw. Z kolei takie Stare Ombros słynęło z średniozamożnych, więc i ochrony brak, luźniejsze podejście, nie trzeba było się aż tak martwić, że spotka cię coś nieprzyjemnego w czasie rabunku.
Udałeś się w stronę Starego Ombros.

Nawaar:
Mauren przechadzał się uliczkami miasta. Klimat od razu się zmienił i z obskurnej dzielnicy biedoty, wszedł już do nieco czystszego miejsca, ale na szczęście nie tak bogatego, przez co nadal nie rzucał się zbytnio w oczy. Jeszcze gdzie, nie gdzie było widać żebraków, ale w zdecydowanie mniejszej ilości, lecz również mieszkańcy dzielnicy wyglądali na nieco majętniejszych dobrze się stało, że wybrał to miejsce, gdyż jest znacznie mniej straży i ochrony. Nawaar nadal przechadzał się uliczkami, patrząc czy coś uda mu się upolować.

Reed:
Po twojej prawej dojrzałeś człowieka opierającego się o mur. Wydawał się być jakiś nieobecny, albo przysypiał, kto go tam wie. Ważne jednak w tym wszystkim było to, że z tyłu przyczepiony był kopiaty mieszek, który aż kusił by go zwędzić. W około nie było na tą chwilę prawie nikogo. Raptem dwie kobiety spacerujące ulicą.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej