Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Złoto, złoto i jeszcze raz złoto

<< < (4/5) > >>

Reed:
Mimo, że na początku coś nie chciało ci się udać, a zapadki nie współpracowały, bo kilku cennych minutach grzebania przy zamku udało ci się. Zapadki wpadły na swoje miejsce, a drzwi przed tobą delikatnie się uchyliły. Wystarczyło zrobić szybki włam i zgarnąć kosztowności. A trochę ich na pewno było.

Nawaar:
Pierwsza taka akcja a jemu nerwy grały. Ciemnoskóry nie mógł się zgrać z zapadkami zamka, ale po chwili, która dla niego ciągnęła się niemiłosiernie długo, udało się! Zamek zaskoczył prawidłowo. Dom stał teraz otworem. Nawaar zabrał wytrych i cały osprzęt, wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi. Młody kruk zaczął się rozglądać za kosztownościami, skupiając maksymalnie swój wzrok, by odkryć to co właściciele mogli, pochować tam, gdzie z reguły nikt nie szuka.

// Używam umiejętności : Złodziejski wzrok

Reed:
Pułapek nie zobaczyłeś żadnych, ale twoim oczom ukazał się niewielki, acz skutecznie dla postronnych ukryty schowek pod komodą stojącą na korytarzu. Na tej samej komodzie stał też świecznik wykonany ze srebra, a także jeden pozłacany kielich.

Nawaar:
Aż żałuję, że worka nie wziąłem! Pomyślał mauren, bo wolał nie krzyczeć podczas włamu. Wiadomo jakby się to skończyło, ale jego "orli wzrok" wyłapał kilka ciekawych rzecz, które mógł wziąć bez przeszkód. Nawaar zabrał się najpierw za skrytkę, by potem przytulić do siebie świecznik i kielich. Jednak coś nie dawało mu spokoju, że za łatwo to wszystko szło. Ciemnoskóry pozostawał cały czasz czujny!

// Umiejętność : Szczęściarz

Reed:
W skrytce znalazłeś aż całe 60 grzywien, ale twój czujny wzrok wyłapał jeszcze 6 grzywien ukryte głębiej w skrytce. Razem miałeś 66 grzywien.
Jednak Twoje szczęście nie trwało długo. W momencie, gdy miałeś już wziąć kielich i świecznik, drzwi domu otworzyły się na oścież, a w nich stanął właściciel. Ubrany był w długą czarną szatę, w ręce zaś trzymał noże. Właśnie jeden z tych noży wbił się w ścianę kilka centymetrów od twojej głowy. Miałeś teraz do wyboru albo stanąć do walki - choć przeciwnik wyglądał na kogoś, z kim miałbyś naprawdę wiele trudu, co narobiłby tez rabanu i zwróciło na ciebie uwagę - albo porzucić kielich i świecznik i uciec oknem, po drugiej stronie domostwa. Wybór należał do ciebie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej