Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

To dziecinnie prosta sprawa

<< < (10/13) > >>

Evening Antarii:
- Wygląda jak melina, a nie sierociniec-skomentował Krixos. Podeszliście pod drzwi budynku. W międzyczasie dało się słyszeć ze środka głosy dzieci, skrzypienie schodów i ogóle poruszenie. Ork zapukał do drzwi. Po dłuższej chwili otworzyła wam siwowłosa, około pięćdziesięcioletnia kobieta z garbatym nosem. Była za to całkiem wystrojona w zdobioną suknię i kubrak.



- Witam najszlachetniejszych panów!-przemówiła skrzekliwym głosem. Za nią dojrzeliście dwadzieścioro dzieci ustawionych równo w 2 rzędach po 10 osób. Niżsi na przedzie - wyżsi z tyłu. Obok stała jeszcze jedna dziewczyna, nieco starsza, ubrana w zabrudzony fartuch i chustkę na głowie. - Miło nam panów gościć!  Jak droga? Wejdźcie, wejdźcie, zapraszam. Panowie od panny Antarii zapewne?- zapraszała do środka.

Miyashi:
-Owszem, panna Evening nas przysłała. Droga nie za specjalnie przyjemna, więc chętnie skorzystamy z zaproszenia i wejdziemy. Był to też oczywisty pretekst żeby lepiej się przyjrzeć wszystkiemu z bliska.

Evening Antarii:
- Ahhh, tak wielka osobistość Valfden postanowiła się o nas wreszcie zatroszczyć!-powiedziała dziwnym tonem Renate. Było tam słychać mieszankę zachwytu i wdzięczności, ale też niezadowolenia z obrotu sprawy.
Krixos zmierzył ją chłodnym wzrokiem.
- Przywitajcie się dzieci- rzekła milutko, z uśmiechem.
- Dzieeeeń-doooo-bryyyy!
- Bardzo ładnie. A teraz wróćcie do swych pokoi. Grzecznie! I proszę zachować ciszę i nie przeszkadzać naszym gościom- gdy to powiedziała, dzieciaki rozeszły się smętnie po budynku po trzeszczących schodach. Dzieci nie podnosiły wzroku, tylko jedna, około trzynastoletnia jasnowłosa dziewczynka podniosła na was oczy i patrzyła nimi na was mądrze. Ty mogłeś w nich dostrzec ból, bezradność ale i wolę przetrwania. Ona odeszła na górę ostatnia.
- Przyszliśmy sprawdzić co tu się dzieje, na tym krańcu ziem panny Antarii- zakomunikował ork.
Renate zaprosiła was do jadalni. Stał tam drewniany stół na 30 osób. Pod ścianą był kominek. Ogień tam nie płonął.
- A więc proszę, sprawdzajcie. Czy jest coś, co chcielibyście wiedzieć?- uprzejmie pytała pani Kenig.

Miyashi:
-Cóż, na pewno ciekawi nas stan podwórka. Nie wygląda zbyt dobrze. Siedząc tutaj również nie mam najlepszego droga pani. Właściwie to zastanawiam się teraz co powiemy z moim kolegą pannie Evening, bo póki co cięzko mi sobie wyobrazić jakieś pozytywne słowa. - rzekł szczerze.

Evening Antarii:
- Stan podwórka i tego budynku to jedno. Ale panienka Antarii posłała tutaj sporą ilość pieniędzy. Chciała się ona upewnić, czy grzywny bezpiecznie dotarły i zostały spożytkowane w odpowiedni sposób. Jak widać jednak nic takiego nie miało miejsca- ork spojrzał na nią podejrzliwie.

- Pieniądze!?- zdziwiła się Renate. - O najsłodszy Zartacie! Gdyby dotarła tu choć jedna grzywna wsparcia, to od razu zrobiłabym remont. Nikt nigdy jednak nie przybył z żadnym mieszkiem!- zarzekała się. Tobie jednak coś nie pasowało. Wyczuwałeś, że kłamie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej