Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

To dziecinnie prosta sprawa

<< < (7/13) > >>

Miyashi:
-Jedyne co mnie przeraża to ludzie podobni Tobie i twojemu panu. Dorabianie się na niewoli tych zwierząt i prawdopodobne okaleczanie ich aby być może przypadkiem nie zrobiły komuś krzywdy to podła zagrywka. Ale mam pomysł, może panią zamkniemy w ciasnej klatce i za parę grzywien pozwolimy tutaj każdemu robić co mu się podoba? Jaką legendą się wtedy staniesz? Miyashi zawsze był szczery jeśli chodziło o jego opinie. Wolał wyłożyć od razu o co mu chodzi niż dusić w sobie wszystko.

Evening Antarii:
Hietyntis wydała z siebie okrzyk oburzenia. Była tak zdziwiona twoimi słowami, że nie wiedziała co zrobić. Wstała gwałtownie ze stołu, zabrała ze sobą pytona i niezgrabnie pobiegła do Pocusa, który obserwował wszystko z daleka.
-Spokojnie, zwierzętom nie dzieje się krzywda. Znajdujemy je ranne lub chore, a potem leczymy i pokazujemy tutaj, aby każdy mógł choć raz w życiu zobaczyć przepiękne shizi...- zaczął tłumaczyć mężczyzna.
- Jak się nie podoba to wypierdalać!- krzyknął ktoś z boku grubym głosem, ale nie byłeś w stanie namierzyć kto dokładnie.
-Panowie... To wydarzenie kulturalne!
- To pewnie jakiś dziwak z Konkordatu co z krzakami i kurami gada- zaśmiał się następny.
- Przedstawienie nam psuje!- słychać było kolejny głos.
Ci, którzy siedzieli obok was bali się odezwać ze względu na Krixosa i jego ogromny miecz.
-Czy możemy przejść do następnej atrakcji wieczoru!? Kto chce zobaczyć syrenę?! - Pocus próbować przekrzyczeć wszechobecny harmider.
- Nie chcemy zwady... Pójdziemy już- wstał od stołu Krixos zdziwiony tym wszystkim. Nie chciał zaczynać bójki w karczmie przy trakcie. Ork posłał Miyashiemu porozumiewawcze spojrzenie. Było to zaproszenie do opuszczenia w ciszy tego przybytku.

Miyashi:
Mężczyzna ukłonił się wszystkim i wyszedł za orkiem. Nie potrzeba było nagłych wybuchów przemocy i rozlewu krwi w tej sprawie. Zresztą to i tak niczego by nie rozwiązało.
-Kim lub czym jest ten Konkordat o którym wspomnieli? I chyba nie uwierzyłeś za bardzo temu czarodziejów?

Evening Antarii:
- Konkordat Puszczy i Kniei to organizacja działająca na Valfden. Tak jak na przykład Bękarty Rashera to najemnicy, Bractwo Świtu to elitarne rycerstwo, to Konkordat zrzesza łowców, myśliwych, zielarzy i tak dalej. Właściwie już dawno moja pani nie korzystała z usług kogoś z Konkordatu, a potrafili odnaleźć rzadkie zwierze, złapać je oskórować i dostarczyć ładne futro czy skórę. Niemniej jednak kiedyś walczyli z plagą atakującą rośliny i zwierzęta. Ale to było dawno. Dużo tam jakichś druidów, elfów, miłośników zwierząt... takie klimaty.- uśmiechnął się ork. - Może Pocus mówi prawdę. Wyłapuje ranne i chore osobniki, leczy za zebrane po karczmach grzywny, a potem pokazuje i zarabia na siebie i maurenkę - wzruszył ramionami chyba niezbyt wierząc w tą swoją teorię. W tym czasie odgłosy głośnego szurania i chlupotu wody dochodziły zza karczmy.

Miyashi:
-Dziwnie to brzmi. Sprawdzimy co tam się dzieje? - spytał ciszej, nieco szeptem Miyashi

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej