Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
To dziecinnie prosta sprawa
Evening Antarii:
- Nie sądzę, by taki obwoźny magik- tutaj Krixos zaśmiał się krótko . - chciał oddawać procent od zarobku aniołowi. Chcesz piwo?- spytał, ale jak się okazało, retorycznie, bowiem właśnie obok nich przechodziła kelnerka roznosząca alkohol. Zarządzała 4 grzywny za dwa kufle. Ork dał jej 6 grzywien - jak szaleć to szaleć! W końcu to nie jego pieniądze, tylko szanownej Evening, a ona na podróż nie poskąpiła. Przed podróżnymi wylądowały spore kufle piwa. Dziewczyna poszła dalej w tłum wiedząc, że do lady nikt nie da rady się dopchać. Wrzaski nagle ucichły. Na podwyższenie wstąpił krępy mężczyzna o twarzy cwaniaczka. Brodę miał krótką, ale gęstą, trochę niechlujnie przystrzyżoną. Widoczne były zmarszczki. Ubrany był w czarny frak, dość elegancko. W prawej dłoni dzierżył krótki bat.
-Panie i Panowie! Istoty wszelkich ras! Dzisiaj mam zamiar pokazać wam zwierzęta, o których dużo słyszeliście, ale pewnie nigdy nie będziecie mieć okazji ich zobaczyć. Jestem Pocus i na rozgrzewkę... - tłum wstrzymał oddech. Wszyscy zwrócili swoje oczy na piękną szczupła maurenkę, skąpo odzianą, która wdzięcznym krokiem dołączyła do mężczyzny na podwyższeniu. W rękach trzymała średniej wielkości sześcian, przypominający pudło. Zakryte ono było czerwoną chustą.
-Na początek poznajcie moją uroczą asystentkę Hietyntis, która po kolei będzie przedstawiać cuda. Czy ktoś z was widział kiedyś smoka? Nie?! No to dziś macie okazje!... - maurenka pięknym gestem ściągnęła materiał jak się okazało z klatki małego shizi.
Shizi był jeszcze mały i całkiem niegroźny, choć już, jako bardzo rzadko spotykane zwierzę, zrobił na zebranych wrażenie.
11855-6=11849 grzywien
Miyashi:
-Dobrzy bogowie, toż to shizi. Widuje się je w moim regionie choć od czasu zniknięcia mgły i coraz większej ilości podróżników nie są tak często spotykane. Pomijam fakt, że trzymanie tego wspaniałego zwierzęcia w niewoli jest karygodne w oczach moich krajan a także mnie samego. Cóż na pewno ten człowiek zaskarbił sobie moja ciekawość i złość jednocześnie. - rzekł niezadowolony Miyashi
Evening Antarii:
Krixos też miał mieszane uczucia. Takie ładne zwierze, a zamknięte w małej klatce ku uciesze gawiedzi. Wziął jeden łyk piwa, czyli pół kufla na raz.
Pocus wziął krótki bat, wetknął go między drewniane szczebelki klatki i zaczął lekko dźgać nim shizi. Mały smok zaczął się wyginać i trzepotać skrzydłami, które zahaczały o dno i górę klatki. Shizi zaczęło wydawać żałosne odgłosy. Ludzie z karczmy zaczęli rzucać maurence Hietyntis po 5 grzywien za możliwość poszczucia małego zwierzaka osobiście.
- Trochę go szkoda - mruknął ork do Miyashiego. - Mam ochotę pokazać temu przeklętemu Pocusowi gdzie jego miejsce! - uderzył ręką w stół, ale na tym się skończyło. Wiedział, że z rozweselonym i zachwyconym tłumem nie ma co zadzierać.
Po kilku minutach Pocus znów się odezwał.
-Wspaniały smok, nieprawdaż?- tutaj otrzymał gromkie brawa. -Dziękuję, dziękuję! - skłonił się uroczyście. Hientyntis schowała shizi pod płachtą. Zniknęła na chwilę, by tym razem wrócić z długim i potężnym wężem oplatającym jej ramiona i ręce. Wąż miał na oko 3 metry długości, był naprawdę dorodnym okazem.
-Moi kochani! Wiecie co to? Pyton! Zabójcza bestia z południowych gmin wyspy. Nasz wąż jest całkiem przyjazny... Za drobną opłatą możecie sami wciąż go na własne ramiona! Hiatyntis, zaprezentuj państwu naszego podopiecznego.
Skąpo odziana maurenka przeszła wdzięcznym krokiem przez środek karczmy. Pyton syczał i prezentował swój gadzi język. Jego skóra była jasnobrązowa z ciemnymi plamami. Robił wrażenie. Zaraz potem kobieta zaczęła przyjmować od wielu osób kolejne 5 grzywien za możliwość potrzymania zwierzęcia na własnych barkach i ramionach.
Miyashi:
-Wydaje mi się, że ten cały Pocus musi współpracować z jakimiś łowcami zwierząt. Wątpię by sam był w stanie tego dokonać. Możemy więc bezpiecznie stwierdzić obecność kłusowników, jednak nie wiem dokładnie co można znaleźć w tym regionie a co na reszcie wyspy. Nie mniej podejrzewam, że temu tutaj pieniędzy nie brakuje aby takich ludzi opłacić.
Evening Antarii:
- Raczej nie wygląda na poławiacza niespotykanych zwierząt. Musi kłusownikom płacić sporo grzywien za wyjątkowe okazy, czyli odwalanie brudnej roboty, ale jak widzisz... Wszystko mu się prędko zwróciło. Na jednym takim występie sporo zarobił, a co dopiero jeśli podróżuje po całej wyspie z przedstawieniem - Krixos przyglądał się złowrogo całemu przedstawieniu. - Shizi prędzej mógł na kontynencie złapać. Pytony są jedynie w południowym Valfden - myślał na głos.
Hiatyntis tymczasem kończyła pokazywać chętnym gada, który był dość... grzeczny. Wśród tłumu zadowolonych gości karczmy dostrzegła dwie skwaszone miny - a mianowicie wasze. Widziała, że tylko wy nie podzielaliście wszechobecnego entuzjazmu. Podeszła więc do was.
-Czyżby panów nie zachwycały tak cudowne i niesamowite zwierzęta? Niektóre z nich uważane były do niedawna za legendy... tak rzadko je spotykano- odezwała się słodkim głosem. Odsunęła piwo stojące na stole i sama usadowiła się na nim tak, że miałeś jej pośladki tuż przed swoją twarzą. Ściągnęła pytona ze swoich barków i ramion i przybliżyła zwierzę do ciebie. -Jesteś na tyle odważny?... Pyton na południu Valfden naprawdę sieje strach wśród tamtejszych - prowokowała. Prawda była taka, że zwierzęta nie zawsze były obliczalne. Hietyntis sama wiele ryzykowała.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej