Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Schodami do nieba #3
Patty:
- Do artefaktu Pana Światła.
Anielica prowadziła cię wąską ścieżką ułożoną z mieniących się złotem kamieni. Szedłeś delektując się świeżym powietrzem, podziwiałeś architekturę tego miejsca. Umiejętnie wybudowano tu niezliczone, monumentalne budowle, które wkomponowywały się w zielony krajobraz jak, gdyby były jego częścią. Można by pomyśleć, że sam stwórca miał w tym swój udział. Patty doprowadziła cię do budowli z białego marmuru. Sklepienie zostało podparte przez osiem wysokich kolumn. Przed wejściem stała para archaniołów wyposażona w niebiańskie włócznie. Byli to jedyni uzbrojeni aniołowie jakich do tej pory udało ci się zauważyć.
Marduk Draven:
Odpowiedź kobiety brzmiała enigmatycznie. Niemniej jednak, Draven szedł dalej za anielicą. Architektura zachwycała i odbierała dech w piersiach, które następnie pompowane było najświeższym powietrzem, jakie kiedykolwiek dane było m wdychać. Nie chciał, aby inne powietrze dawało mu dech. Przywitał archaniołów.
Patty:
- Nasz Pan czasami kontaktuje się z nami poprzez ten artefakt. Najgodniejszym spośród prawych aniołów Zartat przekazuje część swej boskiej mocy poprzez właśnie ten magiczny przedmiot czyniąc z nich wyższych skrzydlatych.
Patty skinęła głową na powitanie dwóm archaniołom stojącym na straży. Nie odpowiedzieli jej, rzucili tylko zimne spojrzenie stojąc niewzruszenie na warcie.
- Wejdźmy do środka.
Artefakt znajdował się w pustej sali. Lewitował ponad metr nad ziemią, zaś światło od niego bijąca nie pozwalało zobaczyć czym w istocie jest ów boski przedmiot.
- Przyprowadziłam cię tutaj, byś mógł złożyć przysięgę wobec Zartata niemal szepcząc mu do ucha. Zostawię cię samego, poczekam na zewnątrz.
Marduk Draven:
Marduk skinął Patricii, po czym został sam na sam z Artefaktem. Klęknął. Nie na jedno kolano, jakby to był król. Na oba, z całym szacunkiem, pełnią respektu. Skupił się, spuszczając głowę nisko.
– Przysięgam być wiernym Ci zawsze panie, tak jak już przysięgałem. Przysięgam chronić każdą istotę, która będzie tego potrzebować. Przysięgam być śmiercią każdego zła, jakie napotkam. Przysięgam być Twoją pochodnią na Valfden, Twoim mieczem, Twoim gniewem, ale i miłosierdziem. Przysięgam zniszczyć zagrożenie ze strony Quorthona. I wreszcie, przysięgam, że zawsze będę wiernym sługą. I dziękuję za wszystko.
Patty:
Artefakt rozbłysnął oślepiająco, tak silnie że Marduk na moment stracił zdolność widzenia. Dopiero po długiej chwili i kilku intensywnych mrugnięciach anioł dostrzegł, gdzie się znajduje. Klęczał na ruinach Twierdzy Świtu. Na wschodzie wstawało krwawe słońce, a w szczątkach zamku mężczyzna mógł dostrzec szczątki swoich zakonnych braci i sióstr, których pozostałości były groteskowo rozrzucone po całej okolicy. Mógł dostrzec też znajome szczątki dwóch znanych mu anielic, które leżały blisko siebie, ze szklistymi, bladymi oczami wbitymi w przestworza. Powietrze było duszące od dymu i siarki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej