Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Schodami do nieba #3
Marduk Draven:
Marduk ocknął się pośród dogorywających gruzów Twierdzy Świtu. Wszędzie dostrzec można było ciała braci i sióstr zakonnych, oraz co najważniejsze, dwóch znanych mu anielic. Strach, strach był pierwszym co ogarnęło nieustraszonego rycerza. Strach stał się gniewem. Gniew rozpalił ogień nienawiści do sprawcy tego, a ta jego ręką dobyła jego miecza. Marduk gotów był pomścić to wszystko, lecz nagle się opamiętał. Rozejrzał raz jeszcze.
– Nie – powiedział krótko. – To się nigdy nie stanie. I nigdy na to nie pozwolę. Przysięgam na wszystko, co dla mnie święte!
Patty:
Chwilę po wypowiedzeniu tych słów Marduk usłyszał za sobą śmiech. Anioł odwrócił się i dojrzał Quorthona, szczerzącego się wesoło. Trzymał ciało jakiegoś rekruta i patrząc ci w oczy skręcił mu kark, po czym odrzucił zwłoki gdzieś na bok.
- Nie pozwolisz? Ale to już się stało - zaśmiał się raz jeszcze, dziwnie, metalicznie - I te piórka w niczym ci nie pomogły!
Marduk Draven:
– Nie jesteś prawdziwy. Nie w tej chwili – odpowiedział sucho. Quorthon był zupełnie taki, jaki był, gdy się po raz ostatni spotkali. Było to też pierwsze spotkanie. Marduk ujął miecz pewniej. Mocniej. Wiatr wiał w jego włosy. Wiał w szaty nekromanty. – A za każdą krzywdę jaką wyrządzisz, ja odpłacę ci tysiąckrotnie. Mrok NIGDY nie zagasi światła! – dodał mocnym, wojowniczym tonem. Z mieczem w dłoniach ruszył na nekromantę. Na ustach miał imię Zartata.
Patty:
W momencie gdy miecz dotknął nekromanty Marduk ocknął się na posadzce przed artefaktem. Był otulony skrzydłami o szarych piórach.
Marduk Draven:
Ocknął się na posadzce kaplicy. Tym razem czekała jednak na niego niespodzianka. Skrzydła. Piękne anielskie skrzydła. Nie były one jednak śnieżnobiałe, jak Evening, czy smoliście czarne, jak Patricii. Były czymś pomiędzy. Był to odcień szarości. Najbardziej do niego pasujący. Zrównoważone połączenie światła Zartata z jego bezwzględnością w starciu złem. I oto narodził się, posłaniec boga światła, Marduk Draven. Zatrzepotał skrzydłami, wzburzając mały powiew wiatru.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej