Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Schodami do nieba #3

<< < (3/8) > >>

Marduk Draven:
– Rozumiem – odpowiedział kobiecie. Naprawdę rozumiał każde słowo. Wszystko nabrało zupełnie nowego sensu i znaczenie. Dokonało się. Marduk popatrzył na położone na posadzce ciało. Jego własne ciało. Mężczyzna popatrzył z niedowierzaniem na nie. Był zwyczajnie zdziwiony, może trochę zaciekawiony tego, co miałoby zaraz nastąpić. Sam tego nie wiedział...

Patty:
- Jesteś od dziś dnia bytem anielskim. Twoja dusza jest nieśmiertelna i powracać będzie do świata żywych. Do powrotu niezbędne jest ciało śmiertelnika ukorzonego przed Panem Światła. Możesz zwrócić się do śmiertelnej istoty podszeptami, kiedy przekonasz go do swej racji i gotów on będzie oddać ciswe ciało, będziesz mógł zamieszkać w jego ziemskiej skorupie. Teraz jednak możesz powrócić do swojego ciała. Przekonać siebie samego do własnej duszy.


//Pozyskujesz:
Anielski dar
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.



Marduk Draven nauczony: anielski dar, tracisz 5 złotych talentów.


//Odejmij sobie 960 grzywien.

Marduk Draven:
Nowo narodzony anioł skinął Patty. Podszedł do własnego ciała, które leżało na ziemi. A potem wrócił do niego.

10zt - 5zt = 5zt
1229g - 960g = 269

Patty:
Ocknąłeś się w swoim ciele. Ogarnął cię koszmarny ból, niemal na równi z tym którego doświadczyłeś, gdy anielica wyrwała twoją duszę. Ciało próbowało zestroić się z nową dla niego duszą. Każda komórka regenerowała się w błyskawicznym tempie, stare blizny zarastały, świeże rany zabliźniały się, a następnie zanikały. Siniaki nabite w czasie ćwiczeń czy walk zniknęły. Czułeś się dużo młodziej i silniej. W miejscu łopatek, na plecach, czułeś nieznośne swędzenie. Co zapowiadało mogłeś się łatwo domyśleć.
- Powstań, aniele! - zawołała Patty.

Marduk Draven:
Obudził się już w swoim ciele. Zbudził się z bólem. Nie wiedział, czy był to poziom taki sam, jak niedawno, gdy jego dusza została oderwana od ciała. Dodatkowo, jego trzydziestoletnie ciało nabierało nowej mocy. Każda blizna, siniak czy rana się leczyły, regenerowały, zanikały. Był odrodzony. Śnieg na jego piersi był jak chrzest. Było tylko te swędzenie...
Powstal, słysząc głos Patricii.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej