Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test kruka #34
Nawaar:
Nauka w "takich fachach" zawsze się przydaje zwłaszcza jak pochodzą od starych wyjadaczy, którzy jeszcze żyją!- Zapamiętam na przyszłość. Wziął łyk piwa, kiedy patrzył na brzydką szramę na szyi człowieka. - Czyli kradzież w stylu nikt nas, nie widział to pewnie ktoś inny. Rozumiem zatem szykuj się panie Jack na serię pytań. Nawaar zastanowił się chwilę znowu, upijając trochę piwa, bo w takich sytuacjach trzeba działać nader ostrożne. - Na sam początek to w jakiej dzielnicy mieszka niziołek, potem jaka jest jakość straży patrolująca jego teren, ile jego domostwo ma wejść i dość dokładny opis jego domu, czy ma jakiś ochroniarzy jeśli nie ma to teraz, przejdźmy do jego planu dnia, czyli co robi od wstania z łóżka do położenie się w je ponownie, gdzie trzyma sejf oraz, gdzie może mieć kombinacje do niego i może znacie kogoś, kto od niego kupuje mikstury. Zadał pytania jakie go interesowały, ale pewnie jeszcze zapyta, o coś jeśli najdzie go jakaś myśl.
Arivel:
- Mieszka na podgrodziu. Już to mówiłem zresztą - tymczasem na ringu ork dostał szansę rewanżu, wykorzystał zmęczenie krasnoluda i solidnym, lewym prostym złamał mu nos, chrupnięcie było słychać aż przy stoliku Jacka. Kogrik zakołysał się lekko i zalał krwią, ale wytrzymał - A jako że mieszka na podgrodziu to i straży niewiele. Wejście jedno, od frontu, ale są okna. Czy je zamyka nie wiem. Sejf to trochę dużo powiedziane, chłopak którego wysłaliśmy na przeszpiegi mówił po prostu o zamkniętej skrzynce. Stoi w domu na półce. Co dokładnie robi Wielki Myphisto w ciągu dnia nie wiem, zakładam że wstaje rano i zajmuje się swoimi sprawami aż do wieczora.
Nawaar:
Sprawa wyglądała na prostą z pozoru, ale nie takie rzeczy się psuły, gdy zawiódł choć jeden element. Do tego jeszcze ta walka na ringu i roztrzaskanym nosem, wyprawiła małe zamieszanie w głowie maurena, bo zastawiał się co dalej mógł powiedzieć, ale zaraz doszedł do siebie. - Rozumiem, ale jeszcze jedno czy zna on, któregoś z was? Bo myślę nad typowym rozwiązaniem, że jeden z nas jest potencjalnym nabywcą towaru, a wy zakradacie się od okien i zabieracie co wasze, jednakże to zależy od tego czy wpuszcza on klientów do domostwa czy mają czekać pod drzwiami. Od tej odpowiedzi ważne były dalsze kroki Nawaara oraz ewentualnie wymyślenie nowego planu.
Arivel:
- Nie zna, nie okradamy naszych znajomych. Z tego co wiem wpuszcza do domostwa, które swoją drogą ma dwie izby, jedna prywatna z łóżkiem i wszystkim co jest potrzebne niziołkowi do życia, a druga w zasadzie ogólnodostępna, taki salon połączony z przyjmowaniem gości i klientów.
Nawaar:
Plan układał się powoli w całość i może okazać się skuteczny, o ile dopisze szczęście i głupota niziołka. - Rozumiem jest szansa, że jeden z was dostanie się do środka a drugi wypije miksturę niewidzialności. Akurat się składa, że mam jedną przy sobie, także proszę słuchać, bo może być banalne. Jeden z panów puka do domostwa po miksturę ja w międzyczasie, wypijam swoją i wchodzę w tym samym czasie co jeden z panów. W czasie rozrachunków szukam skrzyneczki i uciekam oknem. Jak panowie myślicie uda się? Zapytał wszystkich, ba nawet siebie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej