Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test kruka #34
Arivel:
Jack spojrzał na nowoprzybyłego zdziwiony. W samym czasie krasnolud wyprowadził morderczą kontrę w skroń orka, kułak karła huknął zielonoskórego prosto w łeb, niemal powalając go na ziemię. Jeden z towarzyszy trącił Jacka ręką i wskazał pojedynek, na co ten zerknął jedynie kto wygrywa i zwrócił się ponownie do maurena.
- Jak widzisz nie da się połączyć przyjemnego z pożytecznym. Piwo widzę masz, to siadaj i daj w spokoju obejrzeć walkę, potem możemy porozmawiać o interesach.
Nawaar:
mauren spojrzał na twarz Jacka, który dosłownie na chwilę się do niego odwrócił, by potem zarówno on jak i reszta jego ekipy, zobaczyła walkę a raczej jak krasnolud oklepuje orka! - No, zajebiście! Wyglądało dość fajnie z perspektywy laika takich zabaw, także się słowem nie odezwał na temat zlecenia, tylko dosiadł się oglądając wynik walki. W międzyczasie popijał sobie piwo z miodem. - W sumie jak spojrzałem od początku na walkę to od razu chciałbym postawić na brodacza. Zakończył, by dalej nie przeszkadzać nowym towarzyszą w oglądaniu pojedynku.
Arivel:
- Rzeczywiście, Kogrik to faworyt - Jack wskazał na krasnoluda, który wyprowadzał właśnie mocny prawy sierpowy, przebijając się przez gardę przeciwnika i poprawiając niemal od razu lewym hakiem, posyłając z hukiem orka na deski. Moc uderzenia krasnala niemal wybiła go w powietrze nim zielonoskóry zaczął spadać. Ten jednak zerwał się błyskawicznie i zaryczał dziko, nie rzucił się jednak niejako wbrew woli widowni do ataku, a ułożył poprawną gardę i cofnął o krok. Jack tymczasem z uznaniem kiwnął głową - Ale i Rugmos to nie ułomek. No, uspokoiło się nieco... Słuchaj, bo nie będę powtarzał. Arivel cię przysłała, to widać dostrzegła w tobie coś, com może się nam wszystkim przydać. To dobrze. Ale pamiętaj na przyszłość, że w naszym fachu nigdy nie walisz prosto z mostu. To nie sklep. Białe Myszki są może i przyjazną nam speluną, ale nawet tutaj znajdują się uszy, które o pewnych sprawach słyszeć nie powinny. Delikatniej zaczynaj rozmowy na przyszłość, taka rada z mojej strony - Jack uniósł szklankę, jakby na przypieczętowanie nauki - Zatem, nasza wspólna znajoma cię przysłała. Muszę jednak zapytać, jesteś pewien że chcesz nam "pomóc"? Zarobisz trochę grosza, to prawda, ale ryzykujesz dużo więcej niż może ci się teraz zdawać.
Nawaar:
Walka przebiegała ciekawie, bo oboje z walczących byli nieustępliwi. Trzymali się twardo, żeby móc cieszyć widownie na długo. Wkrótce przeszli do meritum, czyli po to, po co przybył Nawaar do Białych Myszek. - No teraz będę się lepiej pilnować, ale sądziłem, że w tym rumorze nic nie słychać, ale tak celną uwagę zachowam sobie głęboko w sobie. Teraz nastąpiła chwila, która może przypieczętować na jego losie, bo ciemnoskóry ma trzy wyjścia. Jedno to zapomnieć o całej sprawie i sobie pójść, drugie zgodzić się i je wykonać, i trzecie wziąć zadanie i zepsuć, co mogło skutkować jego śmiercią. Chwilę to trwało, ale chęć przeżycia resztę życia w luksusach, wzięła górę. - Mam nadzieję, że zadanie nie przerośnie mnie zwykłego nowicjusza. Niech pan przedstawi ofertę panie Jack.
Arivel:
- To po prostu taka uwaga, może nauczka na przyszłość. Nigdy nie wiesz na kogo trafisz. Może na szpicla straży który spróbuje cię zgarnąć? Nigdy nie wiadomo. A mówię z doświadczenia - Jack wskazał na dużą, okrągłą bliznę na gardle - Kusza. Też myślałem że nikt mnie nie słyszał. No nic, nie pora na wspominki. Mówisz że chcesz pomóc. W porządku, przyda nam się pomoc. Na podgrodziu mieszka taki magik, mówi sam na siebie Wielki Myphisto. Czy taki wielki to nie wiem bo to niziołek, w dodatku stary. Nigdy nie widziałem też żeby czarował. No ale ludzie do niego przychodzą po magiczne dekokty i uroki, zatem w sejfie trzyma dość pokaźny stosik kosztowności. I to chcielibyśmy sobie przywłaszczyć. Ja i moi towarzysze - trzej ponurzy mężczyźni siedzący przy stoliku jedynie spojrzeli na Nawaara bez wyrazu. Najwyraźniej to Jack był tym gadatliwym - Jak zatem sugerujesz się za to zabrać? Masz nas do pomocy, pytaj o co chcesz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej