Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test kruka #34
Nawaar:
I pić musi! Dodał sobie w myślach, jakby kończąc czyjąś sentencje. Najlepsze w tym, że Nawaar grzywien za dużo nie posiadał, jednak mógł się oddać część za uzyskane informacje, tylko człowiek nie ma pojęcia jakie mogą powstać konsekwencje, gdy nie wskaże miejsca. Ciemnoskóry podał dziesięć grzywien pijaczkowi i czekał na odpowiedź. - Teraz niech pan powie, gdzie jest lokal "Białe Myszki"? Zadał ponownie pytanie, bo przecież mógł zapomnieć.
29g - 10g = 19g
Arivel:
ÂŻebrak z ochotą przyjął srebro. Uśmiechnął się szeroko, ukazując rozległe braki w uzębieniu i poczerniałe dziąsła, zniszczone zapewne zarówno przez lata picia wysokoprocentowych, podłych alkoholi jak i rozliczne choroby, które niewątpliwie trawiły ciało nieszczęśnika. Menel schował monety do kieszeni swoich upieprzonych, a zapewne także i obsranych portek i popatrzył na maurena.
- A ja nie wiem gdzie to jest - wybełkotał i zaśmiał się chrapliwie, zarechotał wręcz, po czym na powrót oparł się o płot, ewidentnie z zamiarem odejścia w sobie tylko znanym kierunku. Gdy tylko zbierze siły na tę podróż.
Nawaar:
Nawaar stał jak wryty, gdy alkoholik pokazał swoją zawartość uzębienia i nic sobie nie robiąc z tego, że zrobił w chuja ciemnoskórego, śmiejąc się jeszcze z niego! Syn pustyni miał dość łagodne usposobienie do świata, jednakże nie lubił jak zwracał się życzliwie i nagle napluto mu w twarz! Chłopak momentalnie dobył noża i rzucił nim w stopę człowieka, ale żeby nie czekać na dalsze reakcje to skoczył za niego, mając już w rękach sztylet, przyłożył go ostrzem mężczyźnie do gardła. - Piśnij choć trochę to zdechniesz szybciej niż wykończy cię ta flaszka. Teraz oddaj mi wszystko, co masz i wskaż, gdzie jest miejsce zwane "Białe Myszki". Dwa razy powtarzać nie zamierzam. Mauren, żeby dać znak, iż nie żartuje delikatnie naciął ostrzem sztyletu skórę przy gardle pijaka.
Arivel:
Przerażony żebrak próbował się cofnąć, ale nie było gdzie, wszak sam dopiero co podszedł do płotu. Stał teraz, mocno oparty, z nożem na gardle.
- Ja tak se, khe khe, żartowałem - zabełkotał niemalże niezrozumiale i wyszarpnął z kieszeni twoje monety, a nawet parę dodatkowych i spróbował ci je wcisnąć do ręki. Stojąc tak blisko menela Nawaar poczuł jak mocno cuchnie mężczyzna, któremu groził. Smród był niemal obezwładniający - - A... A.. Białe Myszki to tam, do końca, w prawo i znowu w prawo, budynek z malunkiem myszy na drzwiach. Stoi kark przed, trza 5 grzywien wpisowego zapłacić. To wszystko co wiem, przysięgam!
//ÂŻebrak ma 28 grzywien
Nawaar:
Nawaar zaryzykował walkę i udało się, ale mogło to dla ciemnoskórego skończyć się jakimś zakażeniem albo z szybszym zestarzeniem się od tego smrodu. Zapach był tak intensywny, że omal go nie zemdliło, przy kontakcie z takim człowiekiem, to można było porównać do kąpieli w kanale ściekowym. Czyli nic przyjemnego no chyba, że jest się szczurem. W każdym razie syn pustyni otrzymał to, co chciał wiadomości plus kilka grzywien, które schował do swojej kieszeni i to jest prawda co mówią, że żaden pieniądz nie śmierdzi. - Nie powiem, że nie miałem żądzy krwi. Teraz dam tobie szanse spieprzaj stąd, nigdy nie wracaj. Zniknij z mych oczu. Rzekł mauren, który oddalił się we wskazany kierunku, przez pijaka czyli kawałek do przodu a potem dwa razy w prawo, gdzie powinien stać wykidajło a za nimi drzwi z malunkiem białej myszki.
19g + 28g = 47g
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej