Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Jezioro ÂŁabędzie

<< < (6/8) > >>

Funeris Venatio:
Lucas chyba nie wiedział, że zimowanie łabędzi jest czymś wcale normalnym, nie zdarza się znowu aż tak rzadko jak się rycerzowi wydawało. Wystarczy, że znajdą niezamarznięty akwen bogaty w roślinność wodną, a jak na razie ten świetnie pasował do owego opisu. Znajdowanie się jego tutaj było więc jak najbardziej logiczne i naturalne. Rycerz więc przypatrywał mu się, zauważając, że pierzasty obrócił się i spoglądał wyraźnie w stronę Lucasa. Zaczął prędko płynąć w jego kierunku, wydając z siebie pojedyncze dźwięki typowe dla łabędzi.

Lucas Paladin:
Rycerz nie przejął się swoją niewiedzą (jakby mógł zresztą?) i uważnie obserwował zmierzającego ku niemu ptaka. Nigdy nie spotkałem się z takim zachowaniem łabędzi, które agresywnie zmierzałyby w kierunku człowieka. Był chroniony pancerzem, to fakt, ale przekonał się już nie raz, że w Marancie nawet zwykły łabędź mógłby się okazać niebezpieczny. Sięgnął do pochwy po Seregila i był gotowy do obrony, nadal nie spuszczjąc łabędzia z oczu. Nie rozumiał zaistniałej sytuacji, a w takim przypadku po prostu lepiej być pragmatycznym.

Funeris Venatio:
Rycerz wyczekiwał łabędzia, który dopłynął wreszcie do brzegu. Nie wychodził na ląd, trzymał się jakiś metr od końca tafli jeziora. Bił skrzydłami i wydawał łabędzie odgłosy. Odpływał kilka metrów i zaraz wracał. Ponawiał całość kilkukrotnie.

Lucas Paladin:
Lucas zrobił kilka kroków w przód. Starał się nie zbliżać na zasięg ataku łabędzia. Nie, żeby się obawiał, że zwierzę zrobi mu krzywdę, po prostu nie chciał go jeszcze bardziej drażnić. Wciąż zastanawiała go agresywna postawa ptaka, może działała tu jakaś magiczna siła? Wydawało się to absurdalne, ale oczywiście Lucas niczego nie wykluczał. Podczas tylu lat swoich wypraw spotkał się już z wieloma dziwnymi sytuacjami, żeby wiedzieć, że nie wolno lekceważyć żadnego podejrzanego zachowania. Klinga wciąż błyszczała w ręce Lucasa, gotowa do ewentualnego ataku.

Funeris Venatio:
Gdy Lucas się zbliżał ptak reagował coraz to bardziej żywiołowo i energicznie. Bił skrzydłami, jakby próbował przyciągnąć pełną uwagę i tak już skupionego rycerza, skrzeczał donośnie. Tancerz rżał przeciągle, słysząc te wysokie, nieartykułowane dźwięki w swoich wyczulonych uszach. Z każdym krokiem Lucasa, łabędź odpływał kawałek dalej. Zatrzymywał się, odwracał i widział człowieka na brzegu. Zawracał wtedy, bijąc skrzydłami, robiąc małe kółka w płytkiej wodzie. Obracał się ponownie, odpływał kawałek i ponownie się odwracał. Widząc rycerza na brzegu, nieruchomego, ponawiał wszystko jeszcze raz. Po kilku takich manewrach czuć było, że ptaszysko się... niecierpliwi? Denerwuje? Desperacko wręcz próbowało coś swoim zachowaniem przekazać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej