Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skrzydła i szpon

<< < (12/76) > >>

Dragosani:
A tymczasem Dragosani udał się do kapitanatu. Musiał tam załatwić ostatnie formalności związane z rejsem. Zniknął więc z oczu aniołom i udał się na własną małą przygodę. I to co tam się wydarzyło pozostanie już tajemnica dla skrzydlatych. Wampir wrócił po kilkunastu minutach, gdy już konie i zapasy były załadowane na statek, a anioły grzecznie czekały na niego na pokładzie. Kareta została odstawiona do jednego z portowych magazynów. Miała zostać na Valfden. Wampir zamienił jeszcze kilka słów ze stojącym na brzegu Galahadem i wręczył mu skórzany woreczek. Gwardzista skłonił się lekko i oddalił się. Drago zaś wszedł po trapie na pokład.
- No to będziemy wypływać - powiedział. Dał znak kapitanowi, który zaś zaczął pokrzykiwać do załogi. - Mam nadzieję, że już się domyślacie dokąd płyniemy? - Naprawdę miał na to nadzieję. Chociaż i tak czekały go jeszcze nieco konkretniejsze wyjaśnienia. - Kobieca intucja, hm? - spojrzał na Evening. - Anielskie objawienie? - zwrócił się do Funerisa.

Funeris Venatio:
- Mam nadzieję, że Zuesh. Dawno nie byłem. Ale nadzieje całkiem sporo razy mnie jednak w życiu zawodziły. Więc raczej nie. Chatal? Kontynent? No innych kierunków nie widzę.

Dragosani:
- Jeszcze jest Doral - podpowiedział wampir. - No i... inna wyspa. - Westchnął i spojrzał w morze. W kierunku zachodnim. - Dawne królestwo. Teraz nazywają ją Wyspą Popiołów... Wiele lat temu zwała się inaczej. - Zaśmiał się krótko. - Wtedy pewnie jeszcze na stojaka pod szafę mogliście wejść. Chociaż Fun już się chyba musiał schylać. Hm... Tak, tam też musimy się wybrać. Kiedyś. Teraz jednak istotnie czeka nas Zuesh. Chcę zbadać pewno miejsce. Doniesienia stamtąd wydają się interesujące.

Funeris Venatio:
- Mi to w ogóle rodzice na szafki jedzenie kładli, dlatego taki wysoki urosłem. Wiesz, prawie metr dziewięćdziesiąt. Nie w kij dmuchał. A gdzie na Zuesh? Odwiedzimy Akademię Sztuk Pięknych imienia Wieczorka Antarii?

Dragosani:
- No ja nie wnikam w co dmuchałeś, a w co nie - odparł wampir. Oparł się o reling. - Co do Akademii to nie jestem pewien czy przetrwała wojnę w takim stanie, jakim ją pamiętasz. Chociaż po sumach jakie przeznaczyłem na wsparcie odbudowy Zuesh i liczbie ludzi jaką tam wysłałem, to będę niepocieszony jeśli jej nie odtworzyli. - Westchnął. Ciężkie to były lata po wojnie. Szczególnie dla niego. Tak, głównie dla niego. Wszyscy coś od niego chcieli! Co chwilę tylko "Królu mój, królu złoty!" A nikt nie zapyta czy zdrowie dopisuje (tak, dopisuje, dziękuję). Ani nie zaprosi na krwawy piernik. Tylko te prośby i wymagania!
- Ehm... no to może po drodze wstąpimy. Teraz mnie interesuje inne miejsce. Wulkan Aralak. Na pewno i nim słyszeliście.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej