Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skrzydła i szpon

<< < (53/76) > >>

Dragosani:
Wampir kucnął przy aniele.
- No chyba będę musiał. - Spojrzał tępo na naramiennik Funerisa. - Jak się to coś ściąga? - zapytał. Nigdy nie używał zbrój płytowych, to też nie bardzo orientował się jak właściwie się je zakłada i ściąga. To wszak nieco bardziej skomplikowane, niż ściągnięcie koszuli. Szczególnie, gdy trzeba to zrobić w warunkach terenowych.

Funeris Venatio:
Funeris odpiął jedną klamrę,  z lewej strony. Dał radę również odwiązać rzemień. Pokazał królowi gdzie są pozostałe, wytłumaczył również, że napierśnik będzie można po ten zdjąć łatwo, jak się poluzuje tę stronę.

Dragosani:
Wampir w końcu uporał się ze zdjęciem części zbroi Funerisa. Rzecz jasna takie przyspieszone szkolenie nie umożliwiłoby mu samodzielne założenie takiego pancerza. Ale też nawet nie planował. No ale teraz to było absolutnie nieistotne.
- Jak tam twoje przeczucie? - zapytał wampir, ostrożnie ścągając koszulę anioła, coby móc obejrzeć jego obrażenia. Wolał przy tym, aby ktoś był czujny. Problem w tym, że intuicja Funerisa cały czas szalała. Coś tu było. Dragosani obejrzał bark anioła.
- Nie wygląda źle. Ale będzie bolało. Gotowy? Na trzy. Raz... - Wampir wykonał odpowiedni chwyt, przygotowując się do nastawienia. - Dwa... - Szarpnął w ten "odpowiedni sposób". Coś chrupnęło, Funerisa zaś przeszył potworny ból. Drago nie czekał na "trzy".
- No i tyle. Jak wrócimy do Chevalier powinieneś odwiedzić tamtejszego medyka. Bym cie chlapnął krwią, ale nie jestem pewien jak zareagował by ba to twój anielski organizm.

Funeris Venatio:
- Odwiedzę. Na razie najważniejsze, bym mógł się ruszać. Tyle. Rany goją się na mnie jak na kocie - odparł Dragosaniemu, ocierając pot z czoła. Gdy Dragosani uderzył, a Funeris dałby sobie nawet tę rękę odrąbać, że uderzy na "dwa", zamgliło mu oczy. Do tego zrobił się na ułamek sekundy dziwnie lekki i potem ciężki jak stado smoków. Czoło sperliły mu krople, zmieszane z pyłem i kurzem. Anioł odczekał kilka sekund, postarał się ruszyć barkiem i poczuł, że wyraźnie jest na swoim miejscu, chociaż nadal wyraźnie boli. Ale to już dobry początek. Nałożył gambeson, korzystając z pomocy króla. Wsunął napierśnik na tors, zamknął jedną klamrę i zacisnął te rzemienie, które wygodnie dosięgał. O resztę musiał poprosić swojego towarzysza.

Dragosani:
- Do czego to doszło, żeby król pomagał założyć zbroję jakiemuś skrzydlatego obwiesiowi... - burczał pod nosem wampir, widocznie nierad z tego co musiał teraz zrobić. No ale zrobił. Funeris był już odziany w blachy i jako tako mógł się poruszać.
- Nie mam pojęcia czemu nic nas nie zaatakowało - stwierdził wampir. - Może mamy szczęście. - Spojrzał na ścianę z wbitym w nią szpikulcem. - Moja dedukcja mówi mi, że to coś ważnego - powiedział w zamyśleniu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej