Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Skrzydła i szpon
Funeris Venatio:
- Podejdziemy?
Dragosani:
- Mhm, no wypadałoby - odparł wampir. No i podeszli. We dwóch. Drago zatrzymał się przy jeziorku lawy. Wrząca skalna ciecz bulgotała sobie zapraszająco, jednak Antares z owego zaproszenia nie skorzystał. Spojrzał na bliższy mu stalagmit i łączący go ze szpikulcem łańcuch. Podszedł do niego. Wysunął rękę jakby chciał dotknąć łańcucha, lecz w ostatniej chwili powstrzymał się. Przyjrzał mu się bardzo uważnie. Potem podszedł do stalagmitu i uważnie prześledził widniejące na nim runy.
Funeris Venatio:
Funeris zrobił to samo, idąc do tego drugiego. Zbliżył się, nie próbując jednak z miejsca dotknąć ani skalnego tworu, ani łańcucha z nim spiętego. Próbował rozpoznać, czy ów język to nie dracoński, który ongiś poznał. ÂŚledził każdy szczegół formacji.
Dragosani:
Znaki były całkowicie obce dla Funerisa. Zdecydowanie nie był to dracoński. Może istniały w nich jakieś dracońskie naleciałości, lecz równie dobrze mógł być to przypadek. Runy były ostre, kanciaste, wyrysowane agresywnie. Lśniły lekko czerwonawym światłem. A może to było tylko złudzenie wywołane blaskiem pobliskiego jeziorka lawy? Znaki wywoływały u Funerisa wewnętrzne poczucie wstrętu. Dragosani również przyglądał się runom. Bez słowa, śledził je wzrokiem, jakby je czytając.
Funeris Venatio:
- Demoniczny dialekt? Rozumiesz to? - rzucił w bok, do wampira, cały czas oglądając reliefy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej