Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skrzydła i szpon

<< < (35/76) > >>

Funeris Venatio:
Zleciał niżej, składając skrzydła jak do pikowania i rozpostarł je na powrót szeroko, bijąc mocno i prężnie, gdy był już lewie kilka metrów nad ziemią, próbując jak najmocniej wytracić prędkość. Potężne ruchy skrzydeł wbiły sporo kurzy w powietrze, przykrywając postać lądującego anioła. Postronni obserwatorzy mogliby mieć wielką trudność by dostrzegł postać rycerza Bractwa w tym kłębowisku pyłu i sadzy. Po krótkiej chwili przez ów obłok przeszła postać, osłaniając nieco twarz dłonią. Stanęła jakieś dwadzieścia metrów od humanoidalnej, popielatej postaci, taksując ją uważnie wzrokiem. Anioł nie wyciągał jeszcze broni, chociaż dłoń trzymał pewnie na głowicy z czarnej rudy. Bastard ciążył mu u pasa, czekając na wyzwolenie. On zaś powoli, bardzo spokojnie, zaczął podchodzić w stronę nieznanego. Wypatrywał najmniejszego ruchu, najmniejszej oznaki... czegokolwiek.

Dragosani:
Drago skinął głową.
- Leć - zgodził się. - Tylko nie tam, gdzie poleciał Funeris. Rozdzielając się sprawdzicie więcej teremu. Powodzenia. - Spojrzał jeszcze na anielicę. Prosto w jej oczy. - I uważaj na siebie.


Funeris zbliżał się do popielnej istoty. Ta z początku nie zareagowała. Wpatrywała się tylko w niego oczyma z żaru. Milczała i stałą tak bez ruchu. Po chwili jednak coś się zmieniało. Istota uniosła się w powietrze. Ledwie kilkanaście centymetrów nad ziemię. Lewitując zaczęła zbliżać się do anioła. Bez słowa, w milczeniu. Jakie miała zamiary?

Funeris Venatio:
Zatrzymał się, gdy istota uniosła się w powietrze. Drgnął zauważalnie, a jego dłoń wysunęła nieco Piewcę z pochwy. Funeris zawahał się, nie wiedząc czy należy dobyć broni, czy jednak jeszcze poczekać. W całym swoim życiu nie spotkał nigdy czegoś podobnego, nie czytał o tym nigdzie, nikt mu o czymś takim nie opowiadał. Nie miał pojęcia, czy jest to bezwolny golem, twór jakiegoś czarodzieja, emanacja natury czy demonicznej siły. Nie miał żadnych poszlak, nie wiedział nic, w ogóle nie potrafił powiązać tego czegoś z niczym znajomym. Dlatego też zawahał się, nie potrafiąc podjąć decyzji. Zrazu cofnął się o krok, może dwa, próbując utrzymać dystans tych kilkunastu metrów, jakie ich dzieliły. Anioł rozpostarł nieco skrzydła, będąc gotowym do lotu, gdyby musiał ratować się ucieczką. Miał w zanadrzu również umiejętność przemieszczenia się w przestrzeni, z czego z wielką chęcią by skorzystał, gdyby tajemnicza istota okazała się w jakikolwiek sposób niebezpieczna, czy chociaż zbyt podejrzana w swych zamiarach.
Wyciągnął lewą dłoń przed siebie, krzycząc:
- Stój! - Wypowiedział słowa, gdy humanoid naprzeciwko niego znajdował się w odległości sześciu, może siedmiu metrów od niego samego.

Dragosani:
Istota, rzecz jasna, nie usłuchała. Zamiast tego przyspieszyła i zniknęła z oczu anioła. Po prostu rozpłynęła się w powietrzu. Funeris wciąż czuł jej obecność, jego kobieca anielska intuicja nie dawała mu spokoju. Ta istota gdzieś tu była! Zmaterializowała się w kłębie dymu jakieś dwa metry od Funerisa, po jego prawej stronie, nieco po skosie. Widmo buchnęło ze swoich "ust" skoncentrowanym kłębem popiołu i dymu, kierując go w stronę twarzy Funerisa. Ewidentnie chciało go tym oślepić.

1x Popielne widmo

Evening Antarii:
-Pewnie, zawsze uważam- puściła wampirowi oczko. Wszak leciała tylko poszukać tego pustelnika, co tu się zaszył nie wiadomo po co. Raczej nie groziło jej żadne niebezpieczeństwo z jego strony.
Mocne ruchy skrzydłami sprawiły, że szybko znalazła się w powietrzu. Ruszyła w przeciwną stronę co Funeris i leciała nisko, by nie przeoczyć nic, co mogłoby być siedzibą pustelnika. Wypatrywała więc lichej chatki, wejść do jaskiń czy grot. Latanie w dymie wulkanicznym nie uśmiechało jej się zbytnio, by się nie zabrudzić i w ogóle. Poleciała zatem w dół zbocza, planując, by to właśnie od podnóża wulkanu zacząć swe poszukiwania i stopniowo wzlatywać wyżej, a wulkan zbadać z każdej strony. Wznoszenie się kosztowało ją sporo energii, ale momentami udawało jej się cicho i płynnie szybować nad powierzchnią wulkanu. Rozglądała się przy tym uważnie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej