Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skrzydła i szpon

<< < (34/76) > >>

Funeris Venatio:
Funeris przerzucił nogę przez grzbiet konia, lądując na ziemi. Podprowadził wierzchowca bliżej Dragosaniego i Evening, którzy stali kilka metrów przed nim. Przekazał lejce Yody Krecikowi, prostując swój grzbiet. Długa jazda w siodle nie należała do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie, jakkolwiek wygodna by kulbaka nie była.
- Nie jestem pewien, czy małe ognisko może coś pomóc - podzielił się swoją opinią. - Choćbyś palił szałwią i rozmarynem, to przez siarkowodór i te wyziewy nic nie będzie czuć, a ogień prędzej wywoła erupcję, niż zostanie zauważony przez kogokolwiek.
Wzruszył jednak tylko ramionami, pozostawiając dylemat dwójce na miejscu. Sam zrobił tak, jak Drago mu polecił - wzbił się w powietrze, odpychając się mocno od ziemi i podnosząc tumany kurzu i osiadłej sadzy. Nieco przybrudził Krecikowi nosek, a konie jak jeden mąż zarżały przeciągle. Szybko robił skrzydłami, łapiąc ciepłe prądy powietrza unoszące się z krzywizną stoku. Bez nich nie miałby większych szans na swobodny, spokojny lot zwiadowczy. Trzymał się kilkadziesiąt metrów nad powierzchnią ziemi, tak żeby móc dostrzec możliwie sporo szczegółów.

Dragosani:
Funeris, lecąc nad zboczem wulkanu, początkowo nie dostrzegł niczego niezwykłego. Niedobór światła nie pomagał mu w zwiadzie. Jednak doświadczenie w nocnych lotach sprawiało, że potrafił zidentyfikować kształty widniejące pod nim. O, to był na przykład głaz. A to karłowate drzewo. A to... chmura popiołu?
Tam gdzie jeszcze przed chwilą nie było niczego prócz ziemi i zeschłej trawy, pojawiła się wspomniana chmura dymu i popiołu. Kotłowała się kilka sekund, po czym przybrała postać z grubsza humanoidalną. I znieruchomiała. Zdawała się jednak wpatrywać w anioła swoimi żarzącymi się ślepiami.

Evening Antarii:
-Ogniska zazwyczaj nie powodują wybuchów wulkanów, tak mi się przynajmniej wydaje - wyraziła swoją opinię i także wzruszyła ramionami. Nie wiedziała jak inaczej mogą wyciągnąć zdziwaczałego kunanina ze swej kryjówki. -Drago, ale on może być po drugiej stronie stoku wulkanu. Właściwie nie wiemy czy nawet zobaczy ogień albo dym. A jakby zobaczył chociaż dym, to pewnie pomyślałby, że to z wulkanu. No i poza tym może siedzieć tak głęboko w kryjówce, że nic nie zobaczy- tłumaczyła Dragowi jak jakiś przedszkolak co tłumaczy mamie, że wcale nie nabroił.

Dragosani:
- To mi się anioły trafiły... - burknął Drago. Spojrzał na Krecika. - Jakbyś kiedyś wspiął się w hierarchii Bractwa i dostąpił zaszczytu Anielskiego daru, to nie bierz z nich przykładu - upomniał go. Krecik skłonił się lekko.
- Tak, panie. Nie wyobrażam sobie, abym mógł się sprzeciwić królowi - odparł wampirowi. Drago kiwnął głową.
- Ale Evening może nawet ma szczątkową rację. Nie zmienia jednak to faktu, że musimy odszukać tę osobę. Tylko ona zapewne wie co się tutaj dzieje. I czy coś w ogóle się dzieje, czy to tylko naturalne procesy. Evening, jakieś sugestie?

Evening Antarii:
-Eee...- Zająknęła się anielica. -Sugestie powiadasz...? Przelecę się wzdłuż stoku i poszukam jaskiń, jakichś wgłębień, może natknę się na coś w rodzaju chatki kunańskiego pustelnika? - zaproponowała. Lepsze to niż nic!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej