Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Z miłości do pieniędzy
Zaidaan:
- Osobnik porusza się pod różnymi pseudonimami, aby ciężej go było rozpoznać. Ostatnio porusza się jako Daniel Shinell.
Co do drugiego celu... Przebywa w Gear. Jest dość pobożnym człowiekiem codziennie chodzi do świątyni. Rano i po południu. Z nim też musisz uważać, w świątyni jest dość dużo osób, w dodatku świątyni pilnuje straż katedralna. Podczas mszy siedzi w drugiej ławie po męskiej stronie, sam, nikt nie siedzi w tym samym rzędzie jest to jeden z niewielu momentów kiedy przebywa sam. Jest zawsze ubrany w płytową zbroję, będzie ciężko go zabić lecz wierzę że co się uda. Po porannej mszy patroluje miasto wraz z dwójką innych strażników. Wieczorem przebywa już tylko i wyłącznie w koszarach, tam już będzie trudniej go dorwać.
Do Eandor popłyniesz tym kutrem, który właśnie na ciebie czeka, za jeden cel daje 150 grzywien. Zapłaci ci mój człowiek, znajdzie cię, bez obaw. Jeszcze coś?
Toruviel:
- Tak.- odrzekła.- Jak się nazywa drugi cel?- spytała.- I ile za niego płacisz? Bo rozumiem, że to jakiś rycerz. Może Bractwa? Zadzieranie z nimi nie wychodzi raczej na dobre, zwłaszcza że panuje tam ich przywódca...- dodała. Odebrała bilet i schowała za swoją pazuchę.
Zaidaan:
- Zwie się Altaris. Jeśli uda ci się go zabić to możesz spodziewać się pewnej premii, ale o niej się przekonasz dopiero po zleceniu. Dobra, starczy tych pytań. Powodzenia.
Odsunął się od murku jakieś dwa kroki do tyłu. Skinął głową i ruszył w nieznanym nikomu kierunku. Na płaszczu Dagoberta elfka mogła dostrzec dziwny symbol. Czuła, że coś się poważniejszego święci.
Toruviel:
Elfka zapamiętała symbol. Ryzykowała przyjmując zlecenie, mogła się wmieszać w coś poważnego. Popatrzyła jeszcze raz za nim, potem jej wzrok skierował się na kuter. A po chwili także i kroki. Popatrzyła do środka, czy ktoś tam przypadkiem się znajduje i weszła doń. Ułożyła się. Sprawdziła swój ekwipunek raz jeszcze. Była gotowa do podróży.
Zaidaan:
Toruviel troszkę czekała samotnie. Dopiero po jakimś czasie podszedł jakiś rosły chłop, łysy z tatuażem na łysinie. Dziara nie miała powiązania z niczym, od tak po prostu żeby wyglądał groźniej.
Panienka gotowa do rejsu? Hyhy. No to ruszamy.
Zaśmiał się głupio i zaczął odbijać od brzegu, rozwinął żagiel, a mały kuter wyruszył w (nie)daleki rejs.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej