Krasnolud sobie stał i przypatrywał się jak Marduke, pił. Szkoda, że się nie podzielił, ale brodacz mimo wszystko był nieusatysfakcjonowany odpowiedzią człowieka, bo nic nie wiedział na temat tutejszej wyprawy bractwa. - Szkoda, że nic nie wiadomo, ale jakieś zapiski pewno są w posterunku. Dobra spadajmy stąd. Zarządził jakby miał tutaj w ogóle coś do gadania, ale co się powiedziało to się nie odstanie. W końcu mięli jechać dalej, lecz tutaj typowa sytuacja, bo ile mogło być spokojnie? Niczego nieświadomy paladyn został zaatakowany, przez co jeszcze nie wiedział! Jednak coś czepiło się jego łba. Kiellon instynktownie zaczął się szarpać i próbować, ściągnąć jakiegoś pajęczaka, mówiąc dookoła. - Puszczaj chuju! Widocznie poskutkowało, gdy małym niepozornym robaczkiem okazał się przerośnięty Rothis! Który sobie poszedł w krzaczki bardzo zniesmaczony tym, że zbroja i "zakuty łeb" dały radę. - Jebany! Spierdalajmy! Zakrzyknął wyraźnie podekscytowany, ale i nutka poddenerwowania była również do tego sytuacja zmasakrowanych ciał jeszcze nie minęła. W każdym razie kilka sztuk tych bestii była gotowa powalczyć o lepsze jedzenie.
Kiellon spojrzał w górę, by móc namierzyć sobie przeciwników, których sporo nie było na każdego powinno wystarczyć, więc nie przejmował się za bardzo i dobył naładowanego pistoletu. Brodacz biorąc "Odkupienie", wymierzył dość szybko, bo czasu mało do tego nerwy i pot ściekający mu do oczu był dość irytujący. Paladyn w końcu wyczuł, że to ten czas na wystrzał i po prostu nacisnął na spust swej broni. Huk wystrzału nawet z marnej pukawki musiał być, słyszalny w całej okolicy. Nie ma bata, że echo się nie rozniosło po takim lesie. W każdym razie żelazny pocisk opuścił lufę i razem z powstającym dymem, poleciał w stronę jednej bestii, tej która spadała niemalże na niego. Kula przebiła pancerz robaka, który ciekawie pękł, a potem spenetrował mu narządy wewnętrzne, ukazując dziwną zieloną maź, a następnie uśmiercając w locie. Rothis coś zasyczał i spadł bezwładnie na ziemię jedno, co zrobił Kiellon to krok w boku, by nie oberwać od szczątek maszkary.
Dlaczego brodacz użył w tej sytuacji broni palnej? Dlatego, że było mu na rękę mniej się zmęczył, wypocił niż w walce wręcz, jednakże jest pewien minus! Właśnie chodziło o to echo, gdyż mogło to spowodować przyjście większej ilości bestii albo dać innym ludziom znać, gdzie są tylko czy ktoś tu jeszcze jest? Brodacz mógł zadać sobie pytanie dlaczego nie użył magii, ale to pewnie inni mu wypomną za chwilę. Mimo wszystko jeden przeciwnik padł i tutaj mogła się wykazać reszta ekipy.
Pozostaje : 8 żelaznych naboi
4 x Rotish