Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr
Kazmir MacBrewmann:
- Długo by opowiadać. Ma na imie Ug i jest z nami. Ruszamy rano kapitanie.
Narrator:
- Mag? To bardzo ułatwia sprawę. W takim razie o poranku wyruszamy do Nardei. - Kapitan zasalutował i wyszedł ze sztabu do swoich ludzi. Teraz każdy miał chwilę przerwy dla siebie i mógł spokojnie się sobą zająć. Sama kolacja ma być niedługo podawana, ale deszcz nie ułatwia sprawy.
Kazmir MacBrewmann:
Minęła noc, rano o świcie urządzono pobudkę. Było zimno, wietrzenie i wilgotno. W dodatku pochmurno. Po śniadaniu i odprawie grupa licząca 350 osób i jednego trolla ruszyła ku Nardei. Kazmir wysłał swą papugę na "Pięść Rashera" cumującą na morzu Lanru, by ta zablokowała port w Nardei. Kazmir jechał na swym koniu.
Narrator:
Podróż mijała dalej.
- Spodziewacie się jakiegoś silnego oporu, albo innych silniejszych zagrożeń? - Zagadał kapitan do Kazika.
Kazmir MacBrewmann:
- Nie, prostych chłopów z mosiężnymi mieczami i kuszami. Gdyby nie ich przewaga liczebna, i to że niekoniecznie chcę zrównać Nardeę z ziemią to poradziłbym se z tym co mam. Ale ich jest ze 150. Odparł. Około 14.00 dotarli na małe wzgórze, w dole 800m dalej leżała Nardea.
//Wieżyczki są 3 a nie 4 ;p
- No... jesteśmy. Kompania stać! Rozbijamy obóz, punkt medyczny i tak dalej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej