Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr

(1/82) > >>

Mirzak aep Rothgar:
Nazwa wyprawy: Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr
Prowadzący wyprawę: Kazmir/Narrator/Merith
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Brak
Uczestnicy wyprawy: Merith, Mirzak, Ashog, [member=26762]Egbert[/member] , Silion aep Mor, Kamirazi, Yarpen aep Thor, Domenik aep Zirgin, Tyrr aep Nargoth, Merith

Kapral odjechał, zostawiając troje szeregowych w Gandawie. No... mieli też maga który nic nie robił całą bitwę. Bękarty przy pomocy mieszkańców wsi zaciągnęli trupy w jedno miejsce i podpalili. Stos pięknie się hajcował.

Ashog "Stalowa furia":
I śmierdział, na szczęście wiatr wiał w przeciwną stronę. Ork stał oparty o miecz, zapatrzony w ogień trawiący drewno i ciała. Ashog pogrążył się w zadumie, co kierowało tymi ludźmi? Faktyczna wiara? Czy też zwykła chciwość, chęć czynienia zła? Tego ork się nie dowie. Musiał się teraz skupić, powierzono mu dowodzenie.

Egbert:
Egbert przykucnął wpatrując się w ogień. Ciekawe, ile czasu zajmie kapralowi sprowadzenie posiłków? O ile rzecz jasna ci ze stolicy go posłuchają. W przeciwnym razie będzie musiał gnać co sił do Bastardo, a to był ładny kawałek drogi. Drugą interesującą kwestią było to, kiedy kultyści przypuszczą na Gandawę kolejny atak. Bez MacBrewmanna i tej rudowłosej z obroną nie pójdzie im znowu tak łatwo, chociaż... Jeśli tutejsi już raz zasmakowali bitki to następnym razem powinni spisać się jeszcze lepiej. Chłopi wiedzą już czego się spodziewać. Po chwili zadumy Egbert postanowił przerwać ciszę.
-Może wystawimy jakieś czujki żeby nie wzięli nas z zaskoczenia?

Mirzak aep Rothgar:
- No można, ale wątpię w kolejny atak. Powiedział co myślał, świtało. Kapral powinien dojechać już do stolicy, powinni go posłuchać. Mirzak ufał administracji państwowej, Valfden było pod tym względem normalnym miejscem, sprawnie działającym.
- Zaciągniemy do tego chłopów, znają okolice najlepiej.

Ashog "Stalowa furia":
//Jest 7:00 tak w ogóle

- No. Wyrwał się z zadumy, schował wielki miecz do pochwy na plecach. Poszedł w stronę stanowisk z worków z piaskiem, skąd zabrał swój pawęż. Wielka mosiężna blacha była dla niego - 120 kilowego, ponad dwu metrowego zielonego bydlaka - niczym zwykła tarcza. Założył ją na plecy i poszedł szukać sołtysa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej