Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr

<< < (66/82) > >>

Kazmir MacBrewmann:
W końcu po paru ładnych godzinach dotarli do Mglistej Przełęczy.



Kazmir oczyma wyobraźni widział potężną fortecę spinającą oba jej brzegi. Oczywiście, na razie mógł sobie tylko pomarzyć o Karak MacBrewmann, albo Karak Kazmir... obie nazwy pasowały. Na razie jednak musieli uporać sie z innym problemem. Byli już w połowie przełęczy gdy zauważyli trolla.
- O kurwa... będzie ciekawie.

- Wy! Stać! Czego szukają na moja droga?! Nie wyglądacie jak tamci, źli człowieki. Ranili Uga, zabili ÂŚnieżka...

Kamirazi:
-Jakiiii słodki! Pisnęła cichutko, choć wiedziała, że to było jedynie jej zdanie. Podbiegła nie za szybko do ogromnego stworzenia, oczy jej się błyszczały jak dziecku na widok prezentów. Zlustrowała go i szeroko się uśmiechając odparła
-Oczywiście, droga jest tylko, tylko Twoja, Jestem Kamirazi i z grupą mojego brata, Kazimira chcielibyśmy jedynie przejść, uwierz, jedyną krzywdę jaką moglibyśmy zrobić to samym sobie, potykając się o kamień. My nie jesteśmy źli, my z tymi złymi walczymy i staramy się by byli tylko ci dobzi

Kazmir MacBrewmann:
- Ruda pani ładna. I mówi szczerze, chyba. Troll podrapał się po łbie. - Ja wam dać przejść, ale wy mi dać woda ogniowa. I obiecacie że zaopiekujecie sie młode mojej biednej ÂŚnieżki. Chodźcie za mną. Troll zabrał nas do pobliskiej groty, przytulnej nawet. Na środku stał duży mosiężny kocioł z którego pachniało baraniną. Na posłaniu zaś leżały dwa małe Irbisy.
- Wy je zabrać, zaopiekować. Albo oddać druid. Ug musi pilnować i dbać odroga

Silion aep Mor:
Widząc trolla stanął jak wryty, jego ogrom go na chwilę wytrącił z równowagi, poczuł się malutki niczym mrówka.
Przez chwile chciał coś powiedzieć ale jak sie okazało Kamirazi była szybsza, może i dobrze, możliwe że znów by spierdolił sprawę i skończyło by się to teraz dla niego pogrzebem. Cholera wie.
Poszedł za trollem do jaskini która była jego domem... Rozejrzał się tam i dojrzał dwa małe irbisiątka. Uśmiechnął się i spojrzał na trolla.
- Dobrze, powiedz mi, masz tutaj jakiś pojemnik do którego mógłbym Ci nalać tej ognistej wody? Chyba że chcesz by nalać do kotła. - spytał.

Kazmir MacBrewmann:
- Naleje... o do tamte wiadro. Wskazał wiadro. Kazmir zaś dał się "wykazać" siostrze i milczał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej