Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr

<< < (67/82) > >>

Kamirazi:
Po doprowadzeniu ich do Irbisiąt, Kamirazi zaniemówiła. Tak rozkosznych maluchów w życiu nie widziała, jeden z nich nieudolnie próbował dreptać, co chwile tracąc uwagę, a przy tym równowagę. Wzięła go na ręce a drugiego podała Silionowi.
-Już my dopilnujemy by im się nic nie stało, wyrosną na duże i silne kotowate. Przyrzekła trollowi tuląc szkraba -A od Ciebie się już chyba nie odzwyczaję Jeszcze szepnęła do zwierzątka, tarmosząc je.
Po chwili jednak zorientowała się że o czymś prawie by zapomniała.
-Ma ktoś wódkę?

Silion aep Mor:
Silion podszedł do tamtego wiadra po czym sobie przy nim usiadł, kota położył na kolanach. - Chodź tu panie trollu, napijemy się razem, zapomnisz o smutkach. - rzekł po czym odpiął od pasa swoją zaczarowaną manierkę bez dna którą zabrał z rodzinnych gór. Odkorkował i zaczął napełniać wiadro co musiało wyglądać zabawnie skoro z małej manierki potrafił wylać tyle alkoholu.
Po napełnieniu wiadra sam pociągnął z gwinta łyka.
- Na zdrowie panie! - po czym gdy troll napił się zapytał go - Jak to się stało? To co tutaj zaszło.

Kazmir MacBrewmann:
- Co za czary! Zdumiał sie. - Kilka dni temu przejechać oni droga chcieć. Ug ma brać myto dla jego klan. Ale człowieki zaatakować Uga, zabić ÂŚnieżka i odejść. Troll nabrał chochlą wódki z wiadra, napił sie. - Ug smutny, ale teraz mniej. Bo wy dobrzy.

Silion aep Mor:
Krasnolud uśmiechnął się kątem ust widząc zdumienie trolla. - To jest po prostu bardzo pojemna manierka, moja rodzinna... - troszkę skłamał po czym napił się z niej.
- Ugu, jestem Silion, Kami już znasz, ten drugi to Kazmir. - chciał wprowadzić przyjazną atmosferę - Jak już mówiliśmy, szukamy ludzi ze znakiem lotosu. Powiedz, po tym jak Cię zaatakowali to przejechali przez drogę czy nie? Jestem ciekaw gdzie oni się udali.

Kazmir MacBrewmann:
- Przejechać.
- Pewnie pojechali na wykopaliska Sil. Odezwał się Kazmir, wyciągnął zza pazuchy swoją butelkę Kaziówki i golnął sobie łyka.
- Dużo ich być, wiele razy jeździć przez ostatni rok, Ale dopiero teraz zaatakować Uga.
- Przykro nam, po to my i jeszcze wielu przybyli tu by pomóc i walczyć. Właśnie... jedziemy do domu z kamienia, po dużo wojowników. Będziemy z nimi tędy wracać.
- Ug was puści. I wam pomoże.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej