Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr
Kazmir MacBrewmann:
Wieczorem grupa dotarła do miejsca pierwszego postoju. Kopalni Srebra.
Kamirazi:
Zatrzymała się wmurowana. Kopalnia była znacznie bardziej pokaźna od tej rodzinnej , którą przejąć miał Kazimir. W niektórych miejscach wejścia groty , jednego z wielu , pobłyskiwała zachęcając do odpoczynku w jej pobliżu. Kamirazi podziwiała ją jeszcze chwilę poczym podeszła do brata. - Na ile się zatrzymujemy ? Pomóc przygotować coś przydatnego na postój ?
Silion aep Mor:
Szedł, szedł i musiał przyznać że nogi to mu do tyłka uciekały, podróż piechtą była naprawde uciążliwa i męcząca. Ciągnący się czas jak i droga tylko go denerwowała, po paru godzinach zaczął narzekać pod nosem.
Na szczęście, wreszcie świecące kule wkroczyły na bezdenną czerń nieboskłonu, przyozdabiając go małymi migotliwymi punkcikami, nastąpiła noc.
W oddali malowało się coś co wyglądało na miejsce gdzie mogą zrobić postój. Mianowicie była to kopalnia.
Kazmir MacBrewmann:
- Na noc. Podeszli bliżej bramy, zaraz jednak zatrzymali ich strażnicy.
- Stać, kto idzie!?
- Kazmir MacBrewmann, i moja kompania. Chcemy tu przekimać, to raz. Dwa, musze pogadać z Sazarowem. Nie męczą was tacy goście z kwiatem lotosu na herbie?
- Eee... męczą. W takim razie zapraszam panie. Otworzyć brame!
Otworzono wrota, czwórka krasnoludów weszła do obozu przed kopalnią. Jeden ze strażników zaprowadził nas do baraków, do jadalni gdzie podawano właśnie kolację.
- Odsapnijcie, ja ide odbyć rozmowę z Sazarowem.
Kamirazi:
Widząc jedzonko , które tak lubiła , podeszła i starała się uśmiechnąć jak najszerzej może, delikatnie sugerując co ma na myśli . Liczyła na to że uda się wytargować porcję zarówno dla siebie jak i współtowarzyszy. Zetknęła jeszcze do tyłu czy Kazimir i Silion wraz z Domenikiem nie odeszli za daleko .
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej