Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr
Silion aep Mor:
- Może, nie wykluczam takiej możliwości kolego ale wiem że w czasie walk o Valfden jeszcze była u mnie w domu i chwile po nich. Mimo wszystko to smutna sprawa... - rzekł ponuro.
- Wiesz Kaziu co jest najśmieszniejsze? ÂŻe ja to współczuje Marcusowi, będzie dyskryminowany ze względu na to iż nie jest czystej krwi. Może i nie wykazuje żadnych cech odmiennych w wyglądzie to jednak wystarczy spojrzeć na jego rodziców. - smagnął konia lejcami.
- A powiedz mi Ty, gdzie byłeś jak Cię nie było? - zapytał.
Kazmir MacBrewmann:
- Adamus Roydil też jest półkrasnoludem, nikt sie z niego nie śmiał. A jak z Marcusa będą... to wujek Kazmir zrobi im kuku w kakałko buzdyganem... No. A ja? Po wojnie Yarpen popadł depresje, wiesz, Ekkerund. Pojechał na Północ, ja i Ashog razem z nim by pilnować go przed zrobieniem sobie czegoś głupiego. Rok czasu spędziliśmy w pewnej grocie, na przełęczy do Mor Andor uprzykrzając przemytnikom życie.
Silion aep Mor:
- Czyli wujek Kazmir - przydrożny zawadiaka. - zaśmiał się po czym pospieszył konia.
- Wiesz co? W Ekkerund to jednak było nieciekawie, nie dziwię się Yarpenowi że tak to przeżył, to musiało być dla niego straszne. - stwierdził oczywistą oczywistość.
- Powiedz mi Kaziu, przeżył ktokolwiek ze starej rady niedźwiedzia? - zapytał spoglądając w niebo.
Kazmir MacBrewmann:
- Hmm, nie wiem. Jak wróciłem to pomagałem takiemu wieeelkiemu paladynowi oczyścić port i kanały w Atusel z bandziorów. Dręczyli panienki z burdeli, a najbardziej z "Nóg do Nieba". Nie mam wieści z Ekkerund. Cholera! Nawet nie wiem czy Domenik żyje. Tymczasem dogoniła ich papuga Kazmira lądując mu na ramieniu.
- Aztec! Dobry ptaszek, pokaż co masz... A miał karteczke.
Silion aep Mor:
Krasnolud natomiast obserwował otoczenie oraz piękno piór papugi, chwilowo nie miał nic do powiedzenia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej