Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr
Kazmir MacBrewmann:
Tymczasem w stolicy. Kazmir czekał na Siliona w umówionym miejscu.
Silion aep Mor:
Silion więc po kilkunastu minutach przygalopował koniem pod bramę miasta. Zobaczył z daleka znajomego krasnoluda tak więc w jego pobliżu się zatrzymał.
- Jestem Kaźmierzu. Musiałem coś załatwić. To co jedziemy? - zapytał.
Kazmir MacBrewmann:
- Tak. Odparł krótko i dosiadł Mariana, ruszyli powoli. - Mówiłeś że Armin was porzuciła, jak to? Przeca świata za sobo nie widzieliśta.
Silion aep Mor:
Ruszyli przed siebie nie spiesząc się nigdzie specjalnie, mogli sobie porozmawiać tak więc też uczynili.
- Powiem Ci że tak było, nie widzieliśmy świata za sobą jak to ująłeś, wszystko było w jak najlepszym porządku, gdy nagle jakiś czas po urodzeniu Marcusa zniknęła... - mówił głaszcząc konia po grzywie, po jego pięknej czarnej grzywie. - Nie zostawiając żadnej wieści. Nie ma już jej kilka lat przez co wątpię że jeszcze kiedykolwiek wróci, już sobie pewnie z kimś innym ułożyła życie... - rzekł smutnym głosem. Cóż, tak naprawdę nie wiem co się z nią stało, mogę jedynie podejrzewać.
- Zostałem sam z Marcusem i Milvą która mi we wszystkim pomaga, moje życie się obróciło i stanęło na głowie. - krasnolud wylewał swe żale - Dlatego też nikt nie widuje mnie nigdzie na mieście, w ogóle nie wychodzę z domu...
Kazmir MacBrewmann:
- A może... zginęła? Wiemy obaj że czasy były, i są niebezpieczne. Trakty są pełne gówna. Ehhh... współczuję ci druhu. Pamiętaj że masz przyjaciół. Chociaż wiem że sam na trochę zniknąłem... po wojnie musiałem odetchnąć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej