Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr
Kazmir MacBrewmann:
- Ehhh... po to cepie jadę po garnizon. A po drugie... dam im się ewakuować. Potem nim Silion poszedł z jego siostrą odpowiedział mu.
- Nie, nie sam. Wezme ciebie i Kami.
Yarpen aep Thor:
- Wielceś łaskawy. Ale, ma to sens. Torreno ma "księstwo". Zapewne sporą flotę, za te 50 ton złota i za zrabowane z Omas srebro można naprawdę nieźle się uzbroić. Wojna z nim nam niepotrzebna, zwłaszcza jeśli to faktycznie lisz. No i te Vrih.
Kamirazi:
Wtuliła sie mocno, przymykając oczka. Czuła się calutka objęta jego silnymi ramionami, miała ochotę by tak zostało jak naj dłużej . Mimo że wciąż stali obok niedawno zasłoniętych okien miała poczucie jakby i tak można było zasnąć , wszystkie złe obrazy dzisiejszego dnia odeszły , już nie miała przed oczyma tortur ani martwych ludzi , poszło w niepamięć. Oderwała się delikatnie i zjechała oboma dłońmi jednocześnie po ramionach mężczyzny . Juz nie miała wątpliwości , złapała go za ręce i patrząc prosto w zmęczone oczy , pociągła za nie w kierunku łóżka. Nie stawiał oporu, padli oboje na niezbyt już świeżą pościel poczym położyła mu łepek na przedramieniu i juz nie zamierzała myśleć o niczym innym.
Kazmir MacBrewmann:
- Wiesz, z Vrih to jest ciekawa sprawa. Ze zdobytych informacji wynika że władca Vrih nic nie wie o tym co tu robi Torreno. Wywóz ludzi to prawdopodobnie prywatna inicjatywa tutejszych dowódców Torreno. Zbadam to.
Silion aep Mor:
Niby cicha woda a jednak przejmująca inicjatywę, to go intrygowało w tej kobiecie. To jak i tysiąc innych rzeczy których nie potrafił jednoznacznie określić. Leżał tak na pościeli z nią obok trzymającą głowę na jego przedramieniu i był zadowolony. Cieszył się że ktoś jeszcze jest dzięki niemu szczęśliwy, zatykało to dziurę w jego sercu. Dawno już nie widział takiego skrytego wulkanu energii jak ona.
Uśmiechnął się pod nosem i włożył wolną rękę pod głowę by było mu wygodnie leżeć.
Obok siebie czuł kogoś kto tak szybko stał się dla niego kimś w jakimś stopniu ważnym. Myślał chwilę sam nie wiedząc o czym gapiąc się przy tym w sufit, na czym dość szybko się przyłapał. Spojrzał na leżącą obok niego Kami i po wyciągnięciu ręki spod głowy pogładził ją po głowie rozczorchrując delikatnie jej włosy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej