Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr

<< < (48/82) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- Jasne! Czterech strzelców do Siliona! Wydał rozkaz a czterech najemników oddało mu swoje kusze oraz amunicję. Kazmir strzelał z pozycji leżącej, przez co był naprawdę trudnym celem, sam jednak mógł kosić wroga bez problemu. Wymierzył w kolejnego bandziora i posłał mu żelazny bełt prosto w brzuch.


18x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_kusznik ok. 200m od nas
Sojusznicy:

10x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/B%C4%99kart_%C5%BC%C3%B3%C5%82todzi%C3%B3b

15x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/B%C4%99kart_najemnik

ps. Nie mam stat krasnoludów Domenika, jest ich 6 w stalowych płytach

Silion aep Mor:
Mężczyzna czekał na biegnących w jego stronę rekrutów bękartów. Odebrał pierwszą kuszę i rzekł - Robimy tak... Ja strzelam, oddaje wam kuszę, ładujecie a w tym czasie dajecie mi kolejną. Nie będzie to wielka szybkostrzelność ale i tak spora. Mam dobre oko. Noo... Szykować się! - dodał donośniej.
Przystawił kuszę do ramienia, wstrzymał oddech po czym wycelował w głowę jednego z bandytów stojących przy bramie.
ÂŻelazny bełt przeszył ze świstem powietrze po czym z impetem uderzył mężczyznę w czaszkę w której powstała dziura a bełt utkwił wewnątrz...
Mężczyzna podał kuszę do tyłu, przyjął kolejną po czym ponownie przycelował następnemu w głowę... Nacisnął spust, kolejny z bełtów odebrał życie.
Znów kusza poszła na wymianę. Wziął kolejną po czym przemieścił się i znów wycelował w kolejnego. Szybkie wciśnięcie spustu, śmierć wroga i kolejna kusza do odbioru.
Jeszcze raz się przemieścił gdyż wrogowie zaraz zorientują się skąd padają strzały. Krasnolud był szybkim strzelcem ale i tak nie zamierzał ryzykować swym życiem.
Ustawił się w innym miejscu, przycelował i wystrzelił.
Oddał chłopakom kusze i czekał na kolejne. Tymczasem schował się za drzewem, dla bezpieczeństwa.

// Czterech bandytów mniej...

Kazmir MacBrewmann:
13x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_kusznik ok.

- Nacierać! Krasnolud wydał rozkaz do natarcia, samemu strzelając ze swojej pozycji prosto w korpus bandyty.

Kamirazi:
Wtopiła się w tłum atakujących, była przeświadczona że jest po tej dobrej stronie i wiedziała że wszystko co robi, robi dlatego że należy , była już niedaleko postanawiając że musi sobie na początek obrać jeden , jasny cel by nie porywać się na przewyższające sobie możliwości. Wypatrzyła nikłej postury postać o nie do końca wyglądającej na zorientowaną twarzy. Na kształt hieny łapczywie wymachiwał czymś co imitowało broń, może nie było go stać, może był tak głupi by nie widzieć różnicy. Rzadko spotykała mężczyzn niższych od siebie, choć nie lubiła się pastwić, dziś postanowiła zrobić wyjątek. Dookoła był istny pomór. Sam Silion pozbył się aż czterech. Gdy postać, którą sobie wypatrzyła odwróciła się , dziewczyna podbiegła szybko pierwszy raz używanym toporkiem , który błysnął jeszcze w locie zdecydowanie uderzyła w sam środek lędźwiowego odcinka kręgosłupa, kości mocno trzasnęły, z osobnika wydobył się skrzekliwy wrzask , po chwili  zorientowała się że wraz z kręgosłupem połamała żebra, które poprzebijały narządy wewnętrzne w tym najważniejszy też organ. Padł. -Już się nie podniesie pomyślała

// 1 mniej

Silion aep Mor:
Mężczyźni ładowali kusze, uwijali się najszybciej jak potrafili. Krasnolud tymczasem pomyślał tyle iż nie będzie strzelał jak najszybciej ponieważ szybko go zlokalizują, będzie szył salwami po cztery bełty jak wcześniej. Gdy on tak sobie rozmyślał nagle w drzewo za którym się chował wbiły się trzy bełty. Był to znak że należy się przemieścić.
Chłopaki, przemieszczamy się dziesięć metrów w bok. - rzekł do najemników.
Odebrał jedną z już naładowanych kusz. Ustawił się w dogodnej pozycji strzeleckiej jak wcześniej po czym oddał strzał w celującego w stronę lasu bandziora. Ostatnie co człowiek zobaczył to błysk bełtu w świetle słońca po czym ciemność gdy bełt wbił się w czaszkę.
Rzucił kuszę za siebie po czym odebrał kolejną, za cel obrał sobie jednego z bandziorów celujących w stronę mordującej wroga Kamirazi. Szybko wstrzymał oddech, przymierzył dokładnie, wcisnął spust. Bełt poszybował przed siebie trafiając idealnie w potylicę. Mężczyzna trafiony bełtem upadł na ziemię wypuszczając kuszę z rąk.
Znów zmienił kuszę po czym przemieścił się w inne miejsce, w porę to zrobił ponieważ parę sekund później w miejscu z którego wcześniej strzelał świsnęły dwa bełty.
Wycelował teraz w bandytę próbującego uciec do wewnątrz wioski, jego ucieczka skończyła się upadkiem na ziemię z bełtem idelanie w kręgosłupie.
Czwarta już kusza wylądowała w rękach strzelca... Kolejnym celem stał się wróg który wydawał się być szefem tej grupki. Po jego minie na twarzy, krzykach i machaniu nieporadnie łapami można było się domyślać jego statusu. W momencie gdy właśnie otwierał usta by coś ponownie krzyknąć splunął krwią... Po czym spojrzywszy w dół dojrzał bełt w swym sercu. Krasnolud sprawdzał się bardzo dobrze jako strzelec. To sobie chwalił.
Ponownie oddał kuszę i schował się za drzewem...
- Chłopaki, dobrze nam idzie, dawajcie z siebie wszystko. Już ich nie zostało tak dużo. - mówił do nich.

// Zostało 9

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej