Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr
Silion aep Mor:
Szli razem nie do końca wiedząc gdzie idą, przynajmniej on nie wiedział, zresztą to było nie ważne, teraz liczyła się chwila.
Dotarli nagle na małą polankę, wiatr powiewał, letni, ciepły, rozwiewał kobiecie włosy, niesforne kosmyki jej włosów poruszały się w różne strony.
Mężczyzna bez oporu położył dłoń na dłoni kobiety, ich palce splotły się w uścisku. - Rzeczywiście, strasznie zimne masz te dłonie. - uśmiechnął się po czym spojrzał jej w oczy.
Zbliżył się do niej jeszcze bliżej tak że prawie czuł jej oddech na swoim policzku, odgarnął jej włosy z oczu i pocałował w usta. Pocałunek trwał dłuższą chwilę, w blasku księżyca w pełni...
Kamirazi:
Nie do końca mogła uwierzyć co się stało, wszystko ją tak zszokowało. Wraz z pierwszym zobaczeniem jej, Silion natychmiast pochwalił jej urodę, to nie zdarza się często. Wraz za pierwszym jego wyjazdem, ona już zaczynała odczuwać tęsknotę. I w końcu teraz, wraz z pierwszym wspólnym spacerem już poczuła ciepło jego warg na swoich ustach, oparła głowę na jego torsie, był od niej nieco wyższy więc nie było to trudne do uczynienia, westchnęła próbując pozbierać myśli.
- Wydawało mi się że miałam zostać starą panną, wszystkie plany diabli wzięli... Pomyślała zaciskając dłoń w pięść, tym samym, nieświadomie coraz mocniej w niej ściskając kawałek jego koszuli.
-Chyba zaraz zacznie świtać, cała noc, nawet nie wiem jak tak szybko minęła. Do wschodu mamy około godziny, trzeba powoli wracać do obozu... Tyle jej się kłębiło w głowie a była w stanie powiedzieć jedynie to. Czekała, czy mężczyzna zrobi coś jeszcze bardziej niespodziewanego, ale wątpiła by jeszcze coś takiego istniało
Silion aep Mor:
Mężczyzna pierwszy raz od długiego czasu ponownie czuł się dobrze. Tak lekko, energicznie i pełen życia. Wraz z trwaniem pocałunku budziły się w nim nowe emocje, te dobrze mu znane i inne których jeszcze nie odkrył.
Przytulił ją mocniej i stali tak sobie razem, bez celu, ściskając się wzajemnie.
- Taak, szybko ta noc zleciała. Trzeba to przyznać. - przyznał kobiecie rację - Chodźmy, znajdźmy jakieś wolne namioty i zdrzemnijmy się. Trzeba wstać za te parę godzin. Rano czeka nas walka. - mówił szeptem.
Otoczył ją ramieniem po czym skierował się wraz z kobietą stronę obozu...
Kamirazi:
Objęta miała wrażenie że jego ciało daje znacznie więcej ciepła niż każde ognisko, przy którym zdarzyło jej się w życiu siedzieć. Kiwnęła mu głową, przyznając rację w tym że trzeba się zdrzemnąć, po czym ziewnęła przeciągle. Gdy doszli do obozowiska Kamirazi szybko odnalazła namiot, który uprzednio pomagała rozbijać. Przystanęła przy nim, on, zapewne chcąc się pożegnać zrobił to samo. Po chwili zawahania i znacznie dłuższym momencie niezręcznej ciszy na odchodne skradła mu buziaka, po którym odskoczyła szybciutko i jednym ruchem schowała się w schronieniu.
Silion aep Mor:
Po wszystkim, mężczyzna znalazł wolny namiot, wszedł do środka, położył się i zasnął.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej