Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr

<< < (38/82) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- Siedze, ty chodź bo stoisz. A mi sie nie chce dupy podnosić.

Kamirazi:
Ogarnął ją lekki niepokój,  przyjaciela, z którym ostatnio jechała na koniu  długo już nie było,  bardzo długo jak na zwykły zwiad... znając możliwości jego rumaka mogła określić w ile mniej więcej jest w stanie dotrzeć.    Pozostaje czekać   Pomyślała i odwróciła się do brata. - Miałeś przejąć,  to fakt , tak wypada. W ostateczności mógłby oddać kopalnie w ręce któregoś ze swoich pomagierów ale chyba by to dobrze nie świadczyło o naszej rodzinie i byś mógł stracić nieco szacunku w oczach niektórych ludzi

Silion aep Mor:
No i mu ręce opadły, w przenośni oczywiście...
Podszedł do niego i stanął obok ogniska.
- Słuchaj, przejebane trochę jest... - rzekł na początek - Na straży samej bramy do wsi stało 5 osób uzbrojonych w kusze. Mój koń nie żyje, wykrwawił się, sam również mało nie przypłaciłem tego życiem. Zamordowałem ich i uciekłem, we wsi chwilowo podniesiono alarm. Na bramę przybiegło 10 osób... W takim razie myślę że wieś jest solidnie obstawiona bandziorami którzy robią tam za strażników... - mówił szybko zerkając czasami na płonący ogień.
- Co zamierzasz zrobić? - zapytał - Oj, jak ja bym im się teraz odpłacił za życie mego konia, zobaczysz co z nimi zrobię. - mruknął pod nosem.

Kazmir MacBrewmann:
- Dlatego tyż po tym jak tu skończymy pojadę do domu, powiem ojcu by kopalnie przepisał na kogoś innego. Bo ja mam tutej nowe życie. Sześć lat już tu jestem, mam dom, stało prace. Nie mam po co wracać. Odpowiedział siostrze, po czym odparł Silionowi.
- Zaatakujemy rano.

Silion aep Mor:
Mężczyzna usiadł sobie przy ognisku i spoglądał w ogień. Myślał. Kolejne coś co wspominało mu o tym co było wcześniej - zniknęło.
Pozostała mu gorycz.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej