Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr
Silion aep Mor:
Mężczyzna wskoczył na konia po czym podał kobiecie dłoń by ta mogła usiąść w siodle razem z nim. Mężczyzna westchnął i smagnął konia lejcami. Po tym szybko ruszyli razem z resztą w stronę wsi Anos. Szykowała się akcja przejmowania wsi.
Mirzak aep Rothgar:
Gdyby tylko wiedzieli że... Ale po kolei. Mirzak kroczył obok Egberta, czyli gdzieś na przedzie tego pochodu. Szli drogą idącą przez rzadki lasek, Mirzaka zaczęło coś drażnić w nosie, jakby dym. Po chwili dostrzegł dym unoszący sie z nad drzew.
- Coś sie jara, ej... czy to nie Amos? Zza drzew dało się dostrzec łunę.
Ashog "Stalowa furia":
Ork pobiegł kawałek dalej, wybiegając z lasku na bardziej otwarty acz pagórkowaty teren. Stanął kilkanaście metrów od mostku przechodzącego przez rzeczkę. Za nią zaś... dogorywało Amos. Chłopi latali z wiadrami.
Kazmir MacBrewmann:
- Kurwa mać! Zaklął soczyście gdy sam zobaczył co się dzieje, Aztec też zaklął. Ta papuga była bystra, pewnie nie rozumiała tragedii jaka się teraz rozgrywa ale potrafiła wyczuć emocje targające jej panem. Kapral ściaągnął wodze Mariana zatrzymując konia.
- Kompania stać! Uważać, bo to może być zasadzka! Merith! Możesz coś pomóc?
Kamirazi:
Wszyscy traktowali go z takim szacunkiem , czekając na jego rozkaz nie śmieli się ruszyć... teraz idą, on na samym przedzie. Pomyślała jaki dumny byłby ojciec ... jaka ona jest dumna z tego pokrewieństwa. -Może niedługo sama będę mogła też się zwać Bękartem Rashera - Skwitowała w myślach ruszając powoli wraz z grupą. Wyrwała się z rozmyślań i rozejrzała dookoła poczym mocno trzymając się za tors Siliona, co pomagało jej się utrzymać na rumaku z niedowierzaniem patrzyła co się dzieje z widzianą przed sobą wsią
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej